Czytam art "Ijona Tichy" i tak sobie myślę: dlaczego w tę sprawę został wmieszany sąd? Czy postąpiono słusznie? Ja nie chciałabym, aby kiedyś o losach mojego dziecka decydował sąd. Z tego co pamiętam, to nie była żadna patologiczna rodzina i rodzice kochali swoje maluchy. Myślę, że chcieli dla nich wszystkiego najlepszego. Jednak ich przekonania nie pozwolił im podjąć decyzji o rozdzieleniu sióstr. Czy słuszna zatem była decyzja sądu? Myślę, że nie. Uważam, że powinny być brane pod uwagę przekonania rodziców. Na pewno nie była to dla nich łatwa decyzja i nie powstała jak pstryknięcie palcami, ot tak po prostu. Była ona z pewnością porządnie przemyślana, a czy trafna to trudno jednoznacznie określić. Ja wiem, że gdybym była w ich sytuacji zdecydowałabym się na operację. Jednak rozumiem i rodziców tych dziewczynek, bo w coś wierzyli i to coś zostało im odebrane. Oglądając relację z telewizji miałam wrażenie, że ukazany jest z jednej strony sąd, który był kreowany na obroncę życia, a z drugiej rodzice, którzy są "katami" własnych dzieci. Jak dla mnie strasznie przekłamany obraz sytuacji... Albo przynajmniej ukazanie tylko jednej strony medalu... A niestety sytuacja wcale nie była taka jednoznaczna... I w tym momencie zostawiam was samych ze swoimi przemyśleniami. :) J.