Wszechświat-Fizyka-Rozum...itp
Powiedzcie mi gdzie zyjemy?
Co ? Tak , tak w Polsce. a ogolniej?
Tak, na Ziemi ,a dalej w układzie slonecznych , w galaktyce o nazwie (ziemskiej) "Droga mleczna" ,w trojwymiarowym
wszechswiecie (pomijajac czas, ktory w scisle fizycznym tego slowa znaczeniu nie jest wymiarem).
Dobrze, bardzo dobrze ale co dalej ?
Jak to dalej ? (sie zapytacie)
No tak dalej.
Wedle jednej (no moze kilku) z teorii fizycznych (moze wyjasnie tak prawie na samym poczatku - nie jestem fizykiem - wiedza moja na tematy fizyczne wziela sie ze szkoly sredniej oraz od kolegow studiujacych fizyke, ktora to chetnie dzielili sie ze mna podczas naszych rozmow w barach, w akademikach przy brofcu itp.) wszechswiat nasz nie ma granic ale jest skonczony ( i tu porownanie do powierzchnii pilki - rozpatrujac ja ( powierzchnie ) wylacznie w dwoch wymiarach otrzymujemy powierzchnie bez granic a jednak o skonczonej powierzchni ) a wiec musi istniec w (podobnie jak dwuwymiarowa powierznia pilki istnieje w trojwymiarowym swiecie bedac powierzchnia obiektu ktorego srodek jest zawsze w takiej samej odleglosci od kazdego punktu jego powierzchni) swiecie, ktory jest swiatem trzy+Nwymiarowym.
Bardzo dobrze pasuje do tego teoria ................... (?), wedlug ktorej oddzialywania polowe sa oddzialywaniami trzy+Nwymiarowymi (oddzialywanie w polu np. magnetycznym nie jest wcale tak latwo wyjasnic w swiecie 3W - nie dochodzi tu przeciez do zadnej fizycznej stycznosci pomiedzy obiektami oddzialywujacymi na siebie - wedle tej teorii oddzialywanie zachodzi "o przynajmniej wymiar wyzej" - gdzie obiekty wytwarzajace jakiekolwiek pole dzialaja niejako poprzez "zakrzywienie" 3W+N (ktoregos tam wymiaru poza 3 naszymi podstawomymi - w wyniku czego obiekty "stykaja sie" w "innym" wymiarze ( przynajmniej tak zrozumialem metne wywody Grocha)).
Kloci sie to jednak troche (chyba) z teoria superstrun ( kazda elementarna czastka naszego wszechswiata jest po prostu wynikiem drgania jednowymiarowych petli (strun) ) ktora to zaklada ze w momencie powstawania wszechswiata (skadinad 10W-ymiarowego) tenze rozpadl sie na wszechswiaty 4W(3W + czas) i 6W - z tym , ze 6W skurczyl sie do rozmiaru punktu matematycznego i dalej nie wiem co sie z nim stalo (wywod kolegi byl juz bardzo metny) (no moze jednak sie nie kloci - jezeli uwzglednimy istnienie strun o roznej ilosci wymiarow).
I co teraz ? 3 , 4 ,6 czy tez 256 W-ymiarowy?
Przypuscmy, ze nasze cialo istnieje w 3W+czas. A teraz majac te dane (jako dane wyjsciowe) niech ktos sprobuje wyjasnic mi jak dziala ludzki mozg? W jaki sposob powstal tak genialny w swojej prostocie i niemal 100% niezawodnosci jezyk programowania jakim jest lancuch DNA ? (jeden z uczonych badajacych kod DNA (za co otrzymal zreszta nagrode Nobla) stwierdzil, iz nie jest w stanie wyjasnic jego powstania - on sam przypuszczal iz kod DNA jest pochodzenia pozaziemskiego - zreszta sam sproboj to sobie wyobrazic - prymitywne bialka tak same z siebie organizuja sie aby stworzyc jezyk potrzebny dla przetrwania jakiegokolwiek stworzenia - w koncu jest on nosnikiem informacji o budowie organizmu).
Odwolywanie jednak od razu do pozaziemskiego pochodzenia zycia jest dla mnie zbyt skrajnym pogladem (jak w takim razie powstali owi kosmici?- naukowiec ten mial jednak na mysli meteoryty a nie statki obcych odwiedzajace Ziemie i "zasiewajacych przy okazji zycie"). Zycie moglo i powstalo samo na Ziemii, bez pomocy z zewnatrz.Trudno rzeczywiscie wytlumaczyc samoistne tworzenie sie naprawde skomplikowanych zwiazkow chemicznych ( nie prostych bialek - takie rzeczy juz udowodniono - w czasie eksperymentu pod wplywem promieniowania slonecznego w wodzie zawierajacej organiczne zwiazki doszlo do samoistnej syntezy prostych bialek(z tym, ze mechanizm dazenia materi martwej do organizowania sie nie zostal do konca wyjasniony). By w pewnych warunkach (podobnych do tych sprzed 3-4 mld lat na Ziemi) powstawaly najbardziej skomplikowane zwiazki chemiczne (DNA) uwzglednic trzeba dzialanie jeszcze pewnego czynnika, i tutaj wlasnie klania sie przytoczona przezemnie wczesniej teoria oddzialywan polowych ( a wiec w wymiarze wiekszym przynajmniej o jeden od 3W). Tak , ten czynnik (nazwijmy go czynnikiem "zycia") to .......
...... nie wiem dokladnie, domyslam sie tylko (niestety). Podobnie jak pole magnetyczne jest oddzialywaniem Nwymiarowym (gdzie N>3) tak rowniez ow czynnik powinien byc sila dzialajaca w Nwymiarze. Proste zwiazki bialkowe oddzialywuja na siebie przypuscmy - polowo w Nwymiarze, ktore to oddzialywanie powoduje synteze zwiazku bardziej skomplikowanego od zwiazkow wyjsciowych bioracych udzial w procesie.
Ale zaraz ! - przeciez w tej chwili nie zauwazamy takiego procesu w czasie prowadzonych eksperymentow. Rzeczywiscie, nie zauwazamy - a ewentualne wyjasnienie jest, no coz - prawie nieprawdopodobne - otoz czynnik ten w tej chwili nie istnieje !!!! Wraz z powstaniem zycia przestal dzialac !
W jaki sposob pewne oddzialywanie fizyczne moglo samo z siebie przestac dzialac ?
Nie , nie jest to sprawka zadnego Boga , ani zadnej sily nadprzyrodzonej. Wyjasnienie jest bardziej skomplikowane niz odwolywanie sie do takich tanich sztuczek.
Nie zauwazymy teraz takiego oddzialywanie poniewaz nie jest juz potrzebne.
Wyjasnijmy to jednak okrezna droga.
Zmysly ludzkie przystosowane sa do bezposredniego odbierania 3Wymiarow (tylko z ich istnienia potrafimy zdac sobie sprawe - np. oddzialywanie polowe zauwazamy - ale nie interpretujemy go poprawnie - dopiero najnowsze osianiecia fizyki uswiadamiaja nam wielowymiarowosc tych oddzialywan) - a wiec postrzegajac w 3W, rowniez rozumujemy w 3W.
Materia potrafi oddzialywac na siebie kilku(nastu?) wymiarach logiczne jest wiec, ze ludzie (takze zbudowani z materii) rowniez oddzialywuja ze wszelka materia w ich otoczeniu w kilku (nie tylko w podstawowych) wymiarach (byc moze mowimy tu o telekinezie, telepatii itp.). Logiczne jest wiec tez to, ze czlowiek oddzialywuje na otaczajacy go swiat szczegolnie (umiejetnosci telekinetycznych nie zauwazono przeciez np. u malp). Dochodzimy wiec do wniosku, ze mozg ludzki potrafi, swiadomie badz nieswiadomie, oddzialywac kilku(-nasto?)wymiarowo na otaczajaca o materie.
Teraz kiedy wiemy, ze wszystko jest tak naprawde NWymiarowe (gdzie N>3) pokusmy sie o stwierdzenie, ze proces ludzkiego (i nie tylko ludzkiego) myslenia jest efektem oddzialywan NWymiarowych.
Co z tego wynika?
To, że mozg ludzki musial byc budowany przez nature specjalnie z mysla o mozliwosci wywolywania takich oddzialywan.
Kazdy czlowiek charakteryzuje sie inna (oczywiscie w pewnym zakresie) budowa mozgu, a wiec jego "wzor" NWymiarowy jest u kazdego inny ( a tak przy okazji - czytalem ostatnio o eksperymencie przeprowadzonym na jednej z amerykanskich uczelni - grupe stu ludzi poddano badaniom, dokladniej - badano wyniki uzyskiwane przez tych ludzi w kilkunastu grach losowych (przy dosyc duzej ilosci powtorzen), i coz sie okazalo ? siedmiu badanych uzyskalo statystycznie bardzo wysokie wyniki we wszystkich grach (przy sredniej ok.50% pozostalych czlonkow badanej grupy) od ok.65% do 80% wygranych - wnioski ? - nie udalo sie wyjasnic tego fenomenu - tu jednak pomogl mi Grochu (w zrozumieniu) - a mianowicie (wedlug niego) - w kazdym momencie powstaja setki milionow nowych wszechswiatow - z kazda najmniejsza zmiana wszechswiata (np.przeskok elektronu na wyzszy poziom) powstaje wszechswiat alternatywny w ktorym owa zmiana nie zaistniala lub przebiegla inaczej - czlowiek zas, a raczej ow jego psychiczny "wzor" NWymiarowy funkcjonuje w kilku(nastu) wszechswiatach jednoczesnie, wybierajac (nieswiadomie) jeden z nich jako dominujacy - owi "szczesliwi" gracze potrafili zmieniac rzeczywistosc poprzez wybieranie takiego wszechswiata w ktorym proby mialy pozytywny skutek (oczywiscie nie zdawali sobie z tego sprawy, ze zmieniaja w jakis sposob rzeczywistosc).
Przypuscmy teraz, ze zjawisko reinkarnacji istnieje (nie trudno w to uwierzyc biorac pod uwage ilosc udokumentowanych "przesluchan" pod wplywem hipnozy, w czasie to ktorych badani szczegolowo opowiadali o swoich poprzednich zyciach - szczegolnie zapadl mi w pamiec "wywiad" z pania, ktora twierdzila (pod wplywem hipnozy oczywiscie,na jawie byla normalna), ze jest dwunastowiecznym rycerzem i, ze ma na nogach trojkatne blachy(?- to zdaje sie byla jakas czesc zbroi) - potwiedzili to potem historycy - tylko w czasie 40-50 lat XIIw. uzywano trojkatnych "ochraniaczy na stopy"). Reinkarnacja polega zas na tym, krotko mowiac, iz dusza jest trwala a cialo bynajmniej. Co to z kolei oznacza? Oznacza to to, ze psychiczny "wzor" NWymiarowy jest trwaly a cialo jest jego nosnikiem. Skad taka symbioza? W jaki sposob materia przystosowala sie do przenoszenia "wzoru" NWymiarowego? I jeszcze jedno - co powstalo wczesniej : cialo czy "wzor"? No moze jeszcze jedno - czy "wzor" moze istniec calkowicie samodzielnie?
Osobiscie sadze, ze "wzor" istnial wczesniej (nie w takiej formie jednak jak teraz) a w procesie ewolucji natura przystosowala niektore osobniki do "obslugi" "wzorow" (nie ograniczam sie tu tylko do czlowieka - rownie dobrze moze to byc kazde inne zwierze, moze nawet np.trawa, ale w takim wypadku dalsza ewolucja musialaby miec na celu mozliwosc "obslugi" "wzoru" o wiekszej "jakosci"). Czy wiec na poczatku, przed pojawieniem sie "nosnikow" "wzorow" , "wzory" byly owa inteligentna sila, ktora spowodowala powstanie czynnika "zycia"? Prawie dobra odpowiedz. Prawie - pominac trzeba wyraz "inteligentna". Na poczatku ta sila nie byla inteligentna (w naszym tego slowa rozumieniu), watpie czy byla nawet swiadoma - to po prostu jeszcze jeden naturalny zywiol ( tak jak np.burza) wynikajacy z praw nieznanej nam jeszcze fizyki.
No i doszlismy do konca. Dowidzenia wam psychiczne "wzory" NWymiarowe !
PS.Zauwazyliscie na pewno, ze brak w tekscie chociazby jednego nazwiska, nazwy teorii, miejsca eksperymentu itd. - to przez moja pamiec (a raczej jej brak), a piszac to siedzialem w miejscu w ktrorym trudno o jakiekolwiek pomoce naukowe.No trudno.
JIMI
Mailto:
chelukafari@poczta.onet.pl