Dużo się ostanio o tym mówi w kontekście sprawiedliwej kary, ale wiele osób zapomina o drugiej stronie medalu. Osobiście popieram karę śmierci, lecz jedna rzecz mnie zastanawia. Mianowicie co czuje sędzia i oskarżyciel w takiej sprawie. Adwokat strony przeciwnej _musi_ być przy wykonaniu wyroku, poza tym w pewnym sensie to on sprawia, że ginie człowiek. Nie sądzę by ktoś chciał być w takiej sytuacji, nie wspominając o byciu sędzią. Decydować o życiu lub śmierci? Wydając wyrok skazujący sędzia brałby na siebie całą odpowiedzialność za ŚMIERĆ CZŁOWIEKA. W takiej sytuacji nie da się uniknąć wątpliwości, nawet przy najbardziej zdemoralizowanym sprawcy. Wiele osób mogłoby się ze mną nie zgodzić, ale wierzę, że nikt nie jest do końca zły, ani do końca dobry. Nie ma czerni i bieli, są tylko różne odcienie szarości, a granica jest płynna. Pozdrawiam, Shaer. P.S. Podoba mi się sposób prowadzenia AM i generalnie cały AM.