Uff, no tak. Z zacietrzewionym katolikiem nie pogadasz ;) No dobra, teraz powaznie. Widac to ty jeszcze nie poznales, co znaczy wiara w LUDZI. Nie moge powiedziec, ze ludzie sa dla mnie bogami, nie w tym rzecz. Wiara w ludzi to (tak jak w przypadku wiary w boga) zycie w/g zasad pozwalajacych zycie ludzkie polepszyc, a nie pogorszyc. Gdybym mordowal i kradl, nie zylbym w/g zasad humanistycznych. Nie moge liczyc na nagrode i kare? No i CO Z TEGO!!! Widocznie to moja wiara jest w istocie prawdziwsza, bo poswiecam sie, nie oczekujac nagrody. Dla mnie po smierci czlowiek gnije w ziemi - to wszystko. Mnie raduje sama perspektywa, ze umierajac bede szczesliwy, wiedzac, ze zrobilem cos dobrego w jedynym momencie, gdy to moglem zrobic. Argumentujesz, ze zaprzestanie wiary w Pieklo prowadzi do utraty sumienia. Nic bardziej mylnego, mylisz dwie podstawowe zasady. Wiara w pieklo rodzi strach, a strach jest instynktowny. Sumienie nie ma nic wspolnego z instynktem. Sumienie bierze sie z wewnetrznych przemyslen. Istnienie sumienia w zadnym stopniu NIE JEST polaczone z istnieniem strachu. Spojrz na zwierzeta - strach maja, ale z sumieniem juz gorzej. A jesli wciaz cie to nie przekonuje, to spojrz na katolikow. Cholerne z nich twardziele i odwazniaki, skoro wierzac w pieklo, czynia zlo. I nie mow, ze prawdziwy katolik nie czyni zla, bo wtedy zostanie was na swiecie garstka. Wierzy w pieklo i jednoczesnie ignoruje jego istnienie? Powiedz mi, co to za wiara? Ach, i nie masz zadnego prawa twierdzic, ze jeszcze nie poznalem zla. Tak jak i ja nie mam prawa sadzic, ze ty je poznales. Jesli zas uosabiasz zlo w postaci Lorda Vadera - to, wybacz, masz racje, jeszcze go nie poznalem. (Teraz bez ironii - czy ty sadzisz, ze nie poznalem zla? Chlopie, kto w moim wieku jeszcze go poznal!!! Nikt nie zamyka mnie w zlotej klatce. Zlo w dzisiejszych czasach jest wyjatkowo dobrze widoczne). Uwazasz mnie za glupka? Ze niby nie wiem, jak zlo potrafiloby ulepszyc moje zycie? Przestan... Teraz cie oswiece: moj sens zycia: po prostu dobrze zyc (w/g zasad, ktore za dobre uwazam). Po co mi jakies skomplikowane zasady? Ja nie zamierzam utrudniac sobie nimi zycia. No, to trzymaj sie. Mam nadzieje, ze potrafisz mnie zrozumiec. Choc w pewnym sensie wiara w boga jest bardzo latwa - dostajesz ksiazke z zasadami i albo ich przestrzegasz, albo nie. To takie RPG, w korym istnienie mistrza gry trzeba po prostu przyjac. (Mimo, ze go nie ma, gdy trzeba grac). Hmm, pochrzanione, co nie? >>Nie widze powodu, zeby polemizowac. Przekonac Cie jest w stanie tylko jedno... Cos, czego w zadnym razie Ci nie zycze. Gdyz te wszystkie piekne slowa o humanizmie mnie w tym momencie smiesza. Nie wiem, czy wiesz, ale ateizm bardzo szybko topnieje w obliczu smierci i niebytu - dopiero wtedy zaczniesz szukac, stwierdzisz, ze cale zycie nie mialoby sensu, gdyby zakonczylo sie li tylko gniciem. Wiecej juz mowic nie bede - Ty masz swoja opinie. A jaka jest prawda, czas pokaze...<< PS: nie odpowiedziales na moje pytanie: czy zycie byloby lepsze, gdyby caly poswiecony na religie czas, poswiecic na idee humanistyczne? >>Lepsze dla kogo i pod jakim wzgledem? Jesli dla np. biednych - tzn. zamiast dawac na Kosciol, dac biednym? Przypomina mi sie cos, co zawsze napawalo mnie odraza. Moze przyklad nieco dziwny, ale adekwatny: Owsiak jest krytykowany przez IMBECYLI (polityczna poprawnosc mam gloeboko w du...zym powazaniu), ktorzy twierdza, ze zamiast wydawac kase na fajerwerki i organizacje koncertow powinien ja cala dac potrzebujacym. DEBILIZM. Ale odszedlem troszke od tematu. Po prostu nie mozna ludzi pozbawic wiary, dajac im zalosne na dluzsza mete idee humanistyczne. Wiesz, ilu najbardziej zatwardzialych humanistow - deistow i ateistow na lozu smierci sie "nawrocilo"?...<< PS2: wiesz, zastanawialem sie kiedys nad tym. Czlowiek jest po prostu za inteligentny. Jest tak zadufany w sobie, ze musi znalezc jakis wyzszy cel istnienia. Po co? Ze strachu przed smiercia? Nie wiem... Ł. Małecki >>Ja mysle, ze ze strachu przed besensem egzystencji... Qn`ik I doklejam jeszcze na koniec tej dyskusji podsumowującą wypowiedź, na którą już nie odpiszę - bo nie chcę tworzyć listowego perpetuum mobile...<< Zeby bylo jasne - wedlug mnie wiara jest dobra i potrzebna, co do tego nie mam watpliwosci. Ale dla mnie jest po prostu naiwna. Napisales tez, ze czlowiek szuka sobie celu istnienia ze strachu przed bezsensem egzystencji. Jesli sie czlowiek tego boi, to moze to byc prawdopodobne. Moze zycie nie ma sensu. Mnie tez smiesza ludzie, ktorzy we wszystkim widza ukryty sens. Jak nauczycielka polaka, ktora z opisu morza zrobi ci historyczna epopeje. Prawda, ze smieszne? A ja szczerze mowiac, nie boje sie bezsensu egzystencji. Niektorzy ateisci sie nawracaja, ale pamietaj, ze niektorzy nie. Ale jak bedzie - czas pokaze. Tu masz stuprocentowa racje. Widzisz, nawet w bezsensownej dyskusji mozna dojsc do konsensusu. I to mi sie podoba. Dzieki. Łukasz