Moja szkoła
Witajcie! Z tytułu arta możecie się domyślić, że będzie on o szkole. Szkoła to miejsce gdzie spędzasz większość dnia, a więc powinna być w miarę zadbanym miejscem. Powinno też być wszystko cacy, aby samo słowo “szkoła” nie wywoływało dziwnych,
bezwarunkowych odruchów ;). Powiem jedno: nie zawsze tak jest. I nie odkryłem Ameryki- to już wszyscy wiedzą i zdają sobie z tego sprawę. Gorzej tylko, że nikt nie zrobił jakiegoś większego kroku w celu zmienienia tego ,bo wymiany okien w budynku trudno zaliczyć jako przełom. Cóż zrobić. Naszego państwa na nic nie stać. Polacy okradają samych siebie i piracą co się tylko da. Niedługo będzie można kupić kserowane CDA po 1/4 ceny. Jeżeli tak się sprawy potoczą , to sam premier będzie musiał dojeżdżać na debaty sejmu na rowerze. Ale trochę się zagalopowałem. Przejdźmy do rzeczy. Moja szkoła wygląda nieciekawie. Z zewnątrz odrapana, z wewnątrz...niewiele lepiej. Zmieniono kible na nowe i wszyscy się cieszą. Choć nie sądzę żeby długo wytrzymały, bo w jednej ubikacji musieli zmieniać drzwi, gdyż ktoś widać już nie zdzierżył, a w innym ktoś tak cisnął kloca, że cała decha poszła w diabły. Na początku arta wspomniałem o oknach. No cóż są nowe, dźwiękoszczelne i da się je otworzyć (a to już duży plus, taaaaak ;P). Choć z tym ostatnim były pewne problemy. Mianowicie już na początku roku pani wychowawczyni powiedziała, żebyśmy w ogóle nie dotykali okien i możemy je otworzyć jedynie wtedy, gdy usłyszymy wyraźne pozwolenie nauczyciela (może lepiej żebyśmy nie patrzyli na nie, przecież to też szkodzi). Ha, a gdybyście zobaczyli naszą szatnie, w której się przebieramy przed WF to by was nieźle pogięło. Ludzie, żeby ponad dwudziestu chłopców miało się pomieścić w pokoju o wymiarach 8m x 3m to jest naprawdę sztuka! Dobra, przejdźmy dalej. Może by tak.......ooooo, już wiem! Opowiem o pokoju grozy. Tam naradzają się najbardziej straszliwe upiory – szatniarze i woźni. Trudno jednak sprawdzić, który jest który, bo właściwie są zdolni do wykonywania jednego i drugiego zawodu. Chciałbym tu przedstawić dwóch. Jednym z nich jest Krzysiu, facio, z którego wszyscy się nabijają. Gość przychodzi codziennie w tych samych ciuchach, śmierdzi i ma ogromną dziurę w zębach. Drugim osobnikiem jest facetka , która najczęściej stoi przy drzwiach wyjściowych i ich pilnuje (nie wspomniałem o honorowych gwardzistach, widać to przeoczyłem). Jest stara i brzydka , a do tego ma okropnie piskliwy głos, poza tym jak wrzeszczy to okropnie wytrzeszcza gały. Lepiej z nią nie dyskutować, bo możecie mieć później koszmary. Powiem wam teraz o tej gwardii. Zazwyczaj dwie osoby z personelu strachu stoją przed drzwiami wyjściowymi. I nie wypuszczają nikogo. Po pierwsze taki zbieg może kogoś zabić (ołówkiem), po drugie zapalić “fajkę” (bardziej realne, choć żeby to sprawdzić, trzeba by było zrewidować każdego ucznia zanim wyjdzie do domu), po trzecie kupić chipsy (za to chyba już grozi w Polsce 20 lat, a jak kupisz Laysy Max, to nawet dożywocie, choć nie powinieneś się za bardzo martwić, bo ostatnio nawet pan Wałęsa tłumaczył się dlaczego wypuścił gang pruszkowski bez problemu). Opowiedziałem już o wyglądzie szkoły i o woźno-szatniarzach, ale jeszcze nie wspomniałem o samej nauce i nauczycielach. Poziom nauczania w mojej szkole jest ani nie super wymagający, ani nie zerowy. Jest taki jak w większości szkół, czyli normalny. W pierwszym półroczu mamy WOS i plastykę, które zmieniają się w drugim półroczu w KOSS i muzykę. No, oczywiście pozostałe przedmioty też mamy, ale one są w obu półroczach. A co do tego KOSS’u to chyba coś im nie wyszło i jak na razie go nie mamy (przynajmniej w momencie pisania tego arta). Nie wiem dlaczego, bo muzykę już mamy. Nauczyciele nie są najgorsi. Powiem wam teraz o chyba największym przekręcie w tej szkole. Podobno w wielu szkołach też tak jest, ale w wielu tego nie ma. Chodzi mi tutaj o tzw. “punktowe” ocenianie zachowania . Zaczynacie z setką punktów i możecie iść w górę, albo w dół. Za przeszkadzanie na lekcji dostajecie max 5 pkt. ujemnych (żaden jednak nauczyciel nigdy chyba nie stawił ich np. 3). Jak zejdziecie poniżej 75 to macie już nieodpowiednie. A wiecie ile trzeba mieć punktów, żeby mieć wzorowe? 160!!!!!! Tak, dobrze widzicie. Słownie sto sześćdziesiąt punktów. Nie wiem, czy chociaż jedna osoba z całej szkoły miała zachowanie wzorowe. Żeby tak ta moja szkoła źle nie wypadła to powiem, że stołówka jest i ostatnio nawet szkolny sklepik zrobili. Jest też automat z colą, a kiedyś był nawet był automat z kawą, herbatą, mlekiem, znaczy się z gorącymi napojami. Zlikwidowali go jednak bo się zepsuł (przy skromnym udziale paru takich kolesiów z naszej szkoły). Nawet się parę kompów u nas ukazało, więc może aż tak do kitu to ta moja szkoła nie jest, co nie? No i takim w miarę optymistycznym akcentem zakończę tego arta.Zbenek