Na logikę
Od dawna wiemy, że w piramidach są rysunki na ścianach. Jednak jak je tam namalowano? Tzn. z jakiego korzystano światła? Większość powie zapewne, że z pochodni. Ale na ścianach piramid nie ma ani trochę sadzy. Nic, co byłoby nawet chemicznie jej zbliżone. Tak więc wykluczamy ogień. następna propozycja - słońce. W teorii dobre, bo w Egipcie niesamowicie silne. Ale jak skierować je do samego środka piramidy? Można je odbić od luster i tak skierować przez zakręty. Fakt, ale przez ile? Po dziewiątym załamaniu światło jest całkowicie pochłaniane. Nie można go za bardzo zobaczyć a co dopiero przy nim malować. Jakie jeszcze znamy światło? Elektryczne!
Dowody rzeczowe
Podam tu jeden przykład, ale powinien w zupełności wystarczyć. Mianowicie, jak pisałem na początku nie odkryto żadnych przesłanek o tym, że Egipcjanie prąd wytwarzali. Skąd więc go czerpano? Otóż chodzi tu o trochę chemii. Jeśli ktoś wie, jak są zbudowane baterie, zrozumiał mnie już teraz. Dla niewiedzących tego wyjaśniam, że bateria jest ogniwem w którym zachodzą reakcje chemiczne wywołujące uporządkowany ruch elektronów czyli krótko mówiąc prąd elektryczny. Okazuje się, że w muzeum w Bagdadzie można zobaczyć ogniwo galwaniczne, czyli taką baterię zrobioną z glinianego garnka. Wewnątrz znajdują się wszystkie substancje, które na pewno nie znalazły się tam przypadkowo. Oprócz tego możemy obejrzeć rdzeń baterii sprzed kilku tysięcy lat! Po analizie chemicznej okazało się, że ten garnek był kiedyś działającą baterią.
Wszystko to może i nie są wystarczające dowody na używanie przez starożytnych prądu. Jednak ja dałem się co do tego przekonać. Widziałem nawet zdjęcia płaskorzeźb przedstawiających żarówki podobne do dzisiejszych neonówek. Jeżeli działały na tej samej zasadzie, to kapłani Egipscy byli świetnymi chemikami. Szkoda, że cywilizacja ta nie przetrwała.
SteelRat