Skini i punki.
W tym arcie chciałbym poruszyć temat dwóch – najliczniej
bodajże reprezentowanych – subkultur młodzieżowych, a
mianowicie wymienionych w tytule skinheadów i punków. Prawdę mówiąc
(a właściwie pisząc), to moim pierwotnym założeniem było
napisanie tylko o skinach, ale robiąc to, nie mogę nie wspomnieć
też o grupie konkurencyjnej. Proszę zapiąć pasy i uzbroić się
w cierpliwość oraz wyrozumiałość. Ruszamy.
Skinheadzi, to według „Podręcznego Słownika Wyrazów Obcych”
Władysława Kopalińskiego, grupa ludzi, operująca „hasłami
nacjonalistycznymi i faszystowskimi, i odnosząc się z nienawiścią
do obcych, zwłaszcza Arabów, Murzynów i Żydów”. Ze słownikowego
wytłumaczenia wynikałoby, że kieruje nimi niechęć do osób
innych narodowości, a zwłaszcza innych ras, czyli ksenofobia. W
rzeczywistości do grona ludzi nie-lubianych dochodzą: osoby z
innych miast lub rejonów Polski, kibice innych klubów piłkarskich,
niskie i otyłe, homoseksualiści oraz te o innych zapatrywaniach
ideologicznych.
Fundamentem postępowania „łysych” jest nazizm, inaczej
hitleryzm. Skini wiedzą o tym doskonale rysując swastyki i
wypisując na murach nazwiska swoich ulubieńców (Adolf Hitler,
Rudolf Hess) zapominając o tym, że byli to główni oprawcy
narodu polskiego podczas drugiej wojny światowej. Ja nie do końca
rozumiem, jak można czcić ludzi, którzy byli sprawcami śmierci
tylu ludzi (w tym wielu MILIONÓW Polaków), a przy okazji
podpisywać się hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”…
Kolejną sprawą jest to właśnie hasło. Po pierwsze: jaki Bóg?
Nie znam skina, który chodziłby regularnie do kościoła. Wiem,
że na pewno jacyś by się znaleźli, ale jest to jednak gatunek
na wymarciu. Po drugie: jaki Honor? Ten, który mówi, że Hitler
był cacy i należy go naśladować? A może ten mówiący, że
szlachetne jest napadanie w dziesiątkę na dwóch punków??? Po
trzecie: jaka Ojczyzna? Czy przejawem patriotyzmu jest bicie się
z innymi Polakami (w tym i innymi „łysymi”) tylko za to, że
kibicują innemu klubowi? Przecież całe postępowanie polskich
skinheadów jest pełne paradoksów. Czy żaden z nich wstępując
do tego „elitarnego” grona, tego nie zauważa? Owszem, część
z nich należy do tych, co „mają oczy, a nie widzą”, ale część
z nich nie jest wcale głupia. Mam kilku znajomych w szeregach
tej grupy i co najśmieszniejsze – są to osoby inteligentne.
Co więc ich skłania do bycia nazistami? To jest ważne pytanie.
Moim zdaniem najważniejszym powodem jest chęć wyżycia się,
odreagowania stresów w domu i szkole, czyli znalezienie sposobu
na wyrzucenie z siebie nadmiaru agresji i energii. Ostatnie
zdanie powinni przemyśleć wszyscy tzw. wrogowie komputerów, którzy
twierdzą, że gry komputerowe wyzwalają agresję. Przecież w
czasach Kaina i Abla nie było Quake’a czy Carmageddona!!! Nie
one były źródłem powstania Hitlerjugend !!! Gry nie wyzwalają
agresji w ludziach zdrowych psychicznie, a jedynie w tych
drugich, którzy i tak postępowaliby tak, jak postępują, nawet
gdyby gier nie było!!! Moim zdaniem, lepiej działoby się w państwie
polskim, gdyby młodzież wyżywała się przy klawiaturze, a nie
z „bejzbolem” w ręku (chociaż – czasami wyżywam się na
klawiaturze „bejzbolem”. Każdy kto ma do czynienia z
Windowsem wie, o czym mówię;) Wielu młodych ludzi pociąga
wizja zabawy i bezkarnego wyżywania się na słabszych. Część
zostaje skinheadami, bo boi się ich, a wie, że kiedy się z
nimi zbrata, to nic jej nie grozi. Dochodzi do takich paradoksów
jak ten w moim mieście (jeden z murzynów nosi czapkę z napisem
„WHITE POWER”!!!)
Kolejną przyczyną jest megalomania Polaków. Można ją odnaleźć
w naszej historii bez problemów (exemplum Sarmaci XVII-wieczni,
ale także i wiele innych, o których nie napiszę tutaj, bo jest
to temat tak obszerny, że można z niego stworzyć nowego arta).
Są ludzie, którzy wstępują do jakiejś organizacji (i nie mówię
tu tylko o skinach, ale też o punkach, Kole Gospodyń Wiejskich,
Kole Różańcowym i wszystkich innych ugrupowaniach) ze strachu
przed samotnością. Wielu potrzebuje być w grupie, bo to jest
dla nich sposób na znalezienie przyjaciół i zabicie nudy. Człowiek
jest przecież zwierzęciem stadnym. Ja nie należę do żadnej
grupy, ale nie cierpię na brak przyjaciół, a samotność mi
raczej nie doskwiera. Nawet jeśli, to już bardziej ta typu „Nurni
Flowenol” (jeśli nie wiesz o co chodzi, to przeczytaj od tyłu.
A tak a propos – hail Waldemar Łysiak!).
Skinheadzi nie byliby tak groźni i tak nie lubiani, gdyby
naprawdę postępowali według swojej „ideologii”.
Utrudnialiby wtedy życie jedynie obcokrajowcom, których nie ma
w Polsce w końcu tak wiele! A że oni czepiają się wszystkich
…
To tyle na temat skinów. Wiem, że można byłoby napisać wiele
więcej, ale nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Przejdę więc
do następnego punktu programu, a mianowicie punków. Punk
kojarzy mi się z trzema hasłami: anarchia, pokój i równość.
Wiem, że w tej chwili podciągnąłem również tzw. „pacyfistów”
pod tę grupę ludzi, ale w rzeczywistości to ci, co rysują na
murach „anarchię”, rysują też „pacyfę”. Skinheadzi
wypisują, że „Punk’s dead”. To prawda. Umarł punk taki,
jaki był z założenia (kult indywidualności – każdy człowiek
jest inny, niepowtarzalny). Dziś żeby być punkiem wystarczy
mieć „irokeza”, zielone włosy albo jeszcze mniej, np. nosić
czerwone spodnie. Stała się rzecz odwrotna do zamierzeń
prekursorów – zamiast punków, z których każdy jest inny,
mamy punków wszystkich do siebie podobnych.
Co do idei punków, to też mam pewne zastrzeżenia. Anarchii nie
akceptuję. Nie jestem zwolennikiem polityki i polityków („Polityka
to tarzanie się w błocie i każdy się musi ubrudzić” –
Kazik Staszewski), ale uważam, że takie rzeczy jak władza,
prawo i porządek są potrzebne (tak jakby te dwa ostatnie
zjawiska miały w Polsce miejsce:-( Równość jest utopijną ideą,
ale dążenie do niej jest – moim zdaniem – słuszne. Nigdy
się jej nie osiągnie, ale zawsze można poprawić obecny stan
rzeczy. A co do pacyfizmu … No cóż. Uznaję pacyfizm, ale
taki, który mówi o zakazie atakowania, ale uznaje potrzebę
utrzymania armii i wspomagania sojuszników w razie agresji na
ich terytorium. Nie zgadzam się z pacyfizmem typu “całkowite
rozbrojenie”. Ludzie, którzy chcą, aby wojsko w ich państwie
przestało istnieć, to osoby, które najwidoczniej nie miały w
szkole historii i nie posiadają czegoś takiego jak wyobraźnia.
Wojsko musi mieć swoje miejsce w każdym kraju, bo zawsze
znajdzie się jakiś Hitler, który połamie wszystkie umowy i
pakty (o nieagresji lub rozbrojeniu). Jak słusznie dowodził
Waldemar Łysiak w książce pt. “Stulecie kłamców”
pacyfizm paradoksalnie przyczyniał się do wojen (vide początek
II wojny światowej, kiedy to pacyfiści francuscy i angielscy
nie dopuścili do wypełnienia przez ich rząd zobowiązań
militarnych, co doprowadziło do ponad pięcioletniej wojny, która
mogłaby się skończyć w ciągu roku, gdyby alianci uderzyli na
tyły wroga).
Reasumując – nie przepadam ani za punkami, ani za skinami (choć
do tych drugich czuję dużo większą niechęć). Obie grupy
robią całkiem co innego niż głoszą, obie istnieją tylko po
to, żeby ich członkowie mogli się wyżyć, spotkać w grupie i
razem popić lub poćpać. Część z nich nawet nie wie co to
jest anarchia lub nazizm (zależy od wersji), ale i tak nic sobie
z tego nie robią. Właściwie nie wiem dlaczego zająłem się
tym tematem. Żadne z tych ugrupowań nie jest groźne pod względem
ideologicznym (a to dlatego, że ideologia dla nich samych nawet
nic nie znaczy), a jedynie można się obawiać „brudnych watah
z <bejzbolami>”. Jednak może jakiś człowiek znajdujący
się w którejś z wymienionych grup lub chcący do takowej
przystąpić, zastanowi się choć trochę, a to już będzie mój
duuuuży sukces. Wiem, że to co napisałem nie odnosi się do
wszystkich skinów i punków, ale do większości tych, z którymi
mam styczność. Na pewno znajdą się tacy, których moja krótka
charakterystyka nie dotyczy, ale przecież właśnie wyjątki
potwierdzają regułę.
Phnom Penh
P.S. Oczywiście oczekuję na polemikę na łamach AM i w mailach
na adres: stefan3@polbox.com
(wielkie dzięki [cc]Cypisowi za udostępnienie swojego maila).
Jeśli masz inne zdanie na ten temat – postaraj się mnie
przekonać.