RUNE

Niedawno wpadł do mnie kumpel z grą pt. Rune. Byłem do niej średnio nastawiony. Pomyślałem sobie: “ Znowu jakiś TPP z nieciekawą fabułą i powielanym pomysłem”.

Po odpaleniu zobaczyłem menu (no bo w końcu co innego mógłbym zobaczyć ;P). Dałem na new game. Pojawiłem się w wiosce Wikingów. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda z Rune. Kumpel powiedział, że może mi tą grę pożyczyć na trochę. Doszedłem do wniosku, że nie zaszkodzi popróbować, czy ta gra jest rzeczywiście taka jak myślałem...

Bohaterem , którym steruję jest Ragnar, syn wodza wioski. Ragnar jest już od dawna przygotowywany na Ragnarok dzień, w którym rozpocznie się Apokalipsa. Bogowie zostaną zgładzeni, a Wikingowie wybici co do jednego. Pewnego dnia jednak spotykają się ci dobrzy (czyli my) i ci źli ,czyli mroczni Wikingowie. Spotkanie jest na morzu. Conrack – wódz tych złych wymawia zaklęcia i statek Ragnara zaczyna płonąć. Z wypadku ratuje się jedynie nasz bohater, który ma zamiar zemścić się.

Gra spodobała mi się ze względu na ciekawą mieszankę wielu klimatów. Rodzinna wioska Ragnara przypomina mi miejsce, gdzie wychowywał się Wallace w filmie “Braveheart”. Zamkowe lochy bardzo przypominały mi te z QI.

Gra jest dosyć ponura, ma jakąś szczególną aurę, do tego jest znakomitą opowieścią o kulturze obcej, mrocznej i barbarzyńskiej, a jednak wspaniałej i ciekawej.

Ragnar nawiasem mówiąc nieprzypadkowo uratował się z płonącej łodzi. Bogowie tak chcieli. W końcu ktoś musi chronić przed nadejściem Ragnarok. To ma być mesjasz, choć w innym wydaniu. Tak jak Jezusa prawdziwym ojcem był Pan Bóg, tak i Ragnar miał swojego ojca wśród bogów. Był nim Odyn, bóg mądrości, poezji i walki. Dzięki niemu Ragnar posiadł moc Rune.

A teraz zagadka : jak myślicie, dlaczego Odynowi tak zależało na nie spełnieniu się Ragnarok?

Odpowiedź brzmi tak : według legendy podczas Ragnarok Odyn miał być zjedzony przez wilka Fenrira ;) .

Jak już wspomniałem plansze są świetnie zrobione. Wartym uwagi jest pałac bogini Hel mieszczący się w krainie umarłych Niflheim. Jest to coś rodzaju więzienia. Na samym początku rzucają się w oczy klatki z goblinami wiszącymi nad lawą. Co jakiś czas któraś klatka zjeżdża powodując ugotowanie się żywcem nieszczęśnika. Jednak to nie jest najgorsza śmierć. Przed wejściem do pałacu stoją krzyże a na nich ukrzyżowani zapewne Wikingowie. Właściwie to trudno powiedzieć ,bo wiszą już same szkielety. No to podchodzę sobie do jednego krzyża i trochę współczuje temu nieszczęśnikowi. Zastanawiam się za co skazali go na takie męczarnie. A tu nagle kościotrup zeskakuje z krzyża i zaczyna mnie atakować. I za moje zainteresowanie tak mi się odpłaca. Do tego trudno go zabić, bo on już nie żyje. Można go zgładzić poprzez obcięcie głowy, co nie należy do najłatwiejszych czynności. Do tego facet oprócz walenia na chama zionie ustami jakiś zielony dym. Nic dziwnego –długo nie mył zębów :D.

Nasz Ragnar posiada też specyficzną moc, tzn. szał (bloodlust). Gdy się Ragnar’em bardzo długo zabija podnosi się jego poziom wściekłości. Gdy dojdzie do końca jego oczy robią się czerwone i przez kilka sekund jest bardzo szybki i silny.

W grze występuje sporo broni. Są tam miecze, maczugi, młoty, siekiery itp. Oprócz tego mamy możliwość zdobycia różnego rodzaju tarcz, którymi możemy się bronić. Jednak tarcza często używana pęka . Ciekawostką jest także to, że jeżeli z pokonanego przeciwnika zostanie np. głowa, albo ręka, to możemy ją wziąć i nią atakować. Aha, chyba jeszcze nie powiedziałem do czego właściwie służy moc Rune. Mała porcja Rune powoduję wzrost siły broni. Miecz jest bardziej ostry, tarcza większa. Większa porcja Rune sprawia m.in., że nasz bohater znika na jakiś czas i jest niewidoczny dla przeciwników.

Grafika gry jest bardzo ładna. Gra wykorzystuje engine Unreala. Postacie są wspaniale animowane. Wszystko jest przejrzyste.

Muzyka jest znakomicie dostosowana do klimatu gry. Dobrze są też zrobione odgłosy pojawiające się podczas gry, np. jęki umierających.

Chciałbym uczulić na to, że gra jest bardzo brutalna. Krew tam się leje strumieniami. Nie spodziewajcie się takiego Tomb Raidera, w którym strzelicie parę razy do gościa i nawet nie zobaczycie dziurek w korpusie. W Rune zobaczycie fruwające kończyny, głowy i różne kawałki ciał. Na broni zostaje zawsze struga krwi. Naszego bohatera również całego zalewa krew (dosłownie!) kiedy jest ranny.

 

 

Myślę, że to już koniec tych wypocin. Gra oferuje dużo. Jest to wspaniała opowieść dla tych, którzy interesują się tajemniczym światem Wikingów. Pozostali też znajdą coś dla siebie krwawą siekaninę, akcję, przygodę.

 

 

Hugotroll