by el_leser (el_leser@wp.pl)
Powszechnie uznaje się, że w naszym kraju dyskryminowane są kobiety. Feministki płaczą jakie to one są pokrzywdzone, jak to ci wstrętni samcy je wykorzystują. Ja proponuję Wam spojrzenie z trochę innej perspektywy. Otóż uważam, że w Polsce dyskryminowani są faceci!!! Żeby nie było, że to tylko mój wymysł - przejdźmy do konkretów (skąd ja znam to zdanie;)).
Na początek może weźmy wiek emerytalny. Jest on niższy dla kobiet niż dla mężczyzn.
To ja się pytam: czy to jest równość wobec prawa???
Przez wiele lat nikomu to nie przeszkadzało, ale po wprowadzeniu reformy (nie chodzi mi tu o takie fajne gatki:)) okazało się, że przez to kobiety będą miały mniejszą emeryturę. No i zaczęło się. Banda feministek podniosła larum jakie to one są dyskryminowane przez wrednych facetów (wiadomo przecież - "samiec twój wróg!"). Dopóki nierówność wobec prawa była im na rękę siedziały cicho...zastanawiające...
Sprawa druga - obowiązkowa służba wojskowa.
Przymus ten nie dotyczy kobiet.
To ja się pytam: czy to jest równość wobec prawa???
Kwestia kolejna - minimalny wiek potrzebny do zawarcia związku małżeńskiego. Dla kobiet jest on niższy.
To ja się pytam: czy to jest równość wobec prawa???
Dobra. Coś mi się wydaje, że zacząłem się powtarzać... Może sobie wreszcie odpowiem: TO NIE JEST RÓWNOŚĆ WOBEC PRAWA!!! (wiem, wiem, odkrywczy jestem:)).
Ale należałoby się teraz do tego ustosunkować, więc Wam powiem, że TO BARDZO DOBRZE!!!.
Tak już to ktoś kiedyś wymyślił, że mężczyzni i kobiety różnią się od siebie - czy to się komuś podoba czy nie. Skoro się różnią to logiczne jest, że i prawo wobec nich powinno być (w niektórych przypadkach) różne. Tak się bowiem składa, że uważam iż kobiety zasługują na coś więcej niż tylko równe prawa - zasługują na pewne przywileje. Np. na wspomniany wcześniej niższy wiek emerytalny (choć nie należy ich do niego przymuszać).
Nie myślcie też, że chciałbym wysyłać kobiety do koszar. Wręcz przeciwnie. WARA IM OD ARMII!!! Wojna to męska rzecz. To facet od zawsze zabijał, a kobieta dawała nowe życie. Możecie mi wytykać, że jestem konserwatywny itp., ale który z was faceci pozwoliłby, żeby kobieta broniła was podczas jakiejś zaczepki (no chyba, że chodzicie z taką Agatką Wróbel, to nikt was nie ruszy:))). Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi...to po prostu wbrew naturze...
Co do minimalnego wieku małżeńskiego - ponoć kobiełki szybciej dojrzewają psychicznie, cóż stwierdziły to pewnie jakieś mądre głowy, więc ja się z tym kłócił nie będę. Ale jak patrzę na niektóre koleżanki to mam poważne wątpliwości...
Nierówności wobec prawa jest pewnie więcej. Ja napisałem tylko te, które mi akurat przyszły do głowy. Nie chodziło mi bowiem o wytknięcie ich wszystkich, ale o zasygnalizowanie pewnego zjawiska. Wszyscy mówią o równości wobec prawa, a jej nie ma i tak na prawdę nie powinno być.
Nie chcę zajmować się pierdołami, ale odniosę się jeszcze do "genialnego" pomysłu dotyczącego poprawy ordynacji wyborczej. Konkretnie do słynnych już, obowiązkowych 30% miejsc na listach wyborczych dla kobiet. Ciekaw jestem ile umysłów nad tym pracowało, bo jeden człowiek takiej bzdury by nie wymyślił. Ale może nie doceniam miłościwie nam panujących... To naprawdę jakaś kompletna paranoja. Jeśli coś takiego by przeszło, to ja od razu proponuję jeszcze 15% dla grubasów i 10% dla łysych. Nie wiem już czy się śmiać czy płakać. Zresztą bardzo mnie interesuje dlaczego akurat 30%? Jeśli miałaby być równość wobec prawa, to powinno być chyba po połowie. A skoro chcą im dać mniej, to czy to znaczy, że kobiety na 50% nie zasługują? Na miejscu niewiast poczułbym się tym urażony. Pragnę jeszcze tylko przypomnieć, że gdyby jakimś cudem ten poroniony pomysł przeszedł, to identyczny zapis należałoby wprowadzić dla mężczyzn. Inaczej byłaby to jawna dyskryminacja. Czyż nie?
Tyle jeśli chodzi o prawo. Teraz zajmijmy się popularną ostatnio sprawą dyskryminacji przez pracodawców. Kobiety skarżą się, że nie chcą oni zatrudniać samotnych matek ani ciężarnych. A ja się pytam: dziwicie im się??? Bo ja ani trochę. Chcieliśmy kapitalizmu - to go mamy. Nikt nie może zmusić szefa firmy, żeby zatrudnił kobietę w ciąży, która zaraz pójdzie na wychowawczy. On woli chłopa, najlepiej samotnego, bo będzie bardziej dyspozycyjny... Takie mamy czasy. Tak po prostu jest i trzeba się z tym pogodzić. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale co zrobić. Problem ten nie dotyczy jednak tylko kobiet. Faceci z nieuregulowanym wojskiem też mają spore kłopoty z robotą...
Co do kwestii wynagrodzenia. Były przeprowadzone badania, które stwierdziły, że (przeciętnie) kobieta zarabia mniej, niż pracujący na tym samym stanowisku facet. Jawna dyskryminacja, czyż nie? A ja się pytam: czego to dowodzi? Trudno, żeby w skali całego kraju wyszło idealnie po równo. A gdyby się okazało, że trochę więcej zarabia statystyczna kobieta, to już by to oznaczało dyskryminację mężczyzn? Nie można wyciągać takich wniosków. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że statystyką można udowodnić każdą bzdurę. Zresztą wszyscy wiemy, że jaka praca taka płaca (no dobra, w dzisiejszych czasach to powiedzenie straciło aktualność, zwłaszcza w kręgach politycznych;)). Trzeba jednak zrozumieć, że na wysokość pensji składa się wiele czynników. A w takich Faktach, czy innych Wiadomościach interpretują to tak, jakby ci wstrętni pracodawcy mieli dwie osobne taryfy - zależne od płci...ręce opadają... A tak poza tym, jak się komuś nie podoba, to obowiązku pracy już nie ma...
Może jeszcze troszkę ogólnych przemyśleń dotyczących płci pięknej.
Ciekawi mnie bardzo, dlaczego kobiety chcą we wszystkim konkurować z meżczyznami. Z czego to wynika? Czy mają jakieś kompleksy? Czy im się to podoba czy nie, faktem jest, że istnieją dziedziny w których zawsze będą gorsze od facetow. Ale trzeba pamiętać, że to działa w obie strony. Są również rzeczy, w których to kobiełki będą zawsze lepsze. Nie zmieniajmy tego na siłę. Po prostu - różna płeć to różne predyspozycje, różne cechy charakteru itp. Dlatego uważam, że niektórych zawodów kobiety po prostu nie powinny wykonywać, w niektórych konkurencjach sportowych nie startować...
Nie daje mi spokoju jedno. Nikt nie zaprzeczy, że generalnie mężczyzni są silniejsi fizycznie od kobiet (piszę generalnie, bo istnieją takie Agaty Wróbel:))). Powszechnie uważa się również, że intelektualnie faceci od kobiełek się raczej nie różnią, tzn. że inteligencja nie zależy od płci. Wobec powyższych naturalny wydaje się podział w sporcie na kategorie męską i damską. Ale niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego kategorie te istnieją, np. w takich szachach??? Jest to dla mnie rzecz zupełnie niezrozumiała, byłbym bardzo wdzięczny gdyby ktoś mi to wyjaśnił...
Na koniec korzystając z okazji, że zostałem dopuszczony do głosu dam upust swojej złośliwości...
Znacie taką anegdotkę? Kobieta (nazwijmy ją Zenobia) spotkała starą znajomą (feministkę), która naopowiadała jej różnych bzdur takich jak równouprawnienie itp. Zenobia strasznie sie tym wszystkim przejęła. W domu powiedziała do męża: od dzisiaj ja idę do pracy, a ty pierzesz, prasujesz, sprzątasz, gotujesz... Jak ci się nie podoba to nie chcę cię widzieć na oczy!!!
No i nie widziała go jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty...
Zobaczyła go po pięciu dniach...jak jej opuchlizna z twarzy zeszła:))
I może jeszcze jedno (ach jaki ja jestem złośliwy:)).
Drogie czytelniczki: już w Biblii zostało napisane, że Bóg najpierw stworzył człowieka, a dopiero później kobietę:)))) (Devi...ała...przestań...to naprawdę boli...no już nie będę...obiecuję, tylko mnie już nie bij...Qn'ik help me!!!..aaa...:))
Zauważcie też pewną ciekawostkę: to mężczyźni nadali kobietom prawa, których kiedyś nie miały. Wiem, że musiały się o to "upomnieć", ale fakt pozostaje faktem, więc może nie jesteśmy tacy źli...
Jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to ja naprawdę bardzo lubię kobiety - są takie "mięciutkie i pachnące":)), a poza tym jak to mówią: "Kobieta jest najlepszym przyjacielem człowieka";)
Wszelkie wyrazy uznania i dezaprobaty od osobników obojga płci mile widziane...