Nasza droga realistka Pazoolala uraczyła nas wzruszającą
polemiką z wstępniakiem wigilijnym Qn'ika . Wszystko byłoby
dobrze gdyby nie brak realistycznej analizy i podsumowania . Choćby
i tyciuchnego . Ten brak refleksji ,przy pełnym realizmie
odwzorowania rzeczywistości tak mnie zdumiał , że postanowiłem
się ustosunkować .
Pierwsza zasada "wszystko płynie i przemija ". Obojętnie
czy tego chcą ,czy nie chcą wyznawcy danej religii ich model
wyznania przemija . Ba więcej religie mają swój czas narodzin
, okres dojrzewania , chwile świetności , lata korzystania z
sukcesu i ostateczne przemijanie. Kto dziś wyznaje i w ogóle
pamięta o religii staroegipskiej ? Przecież istniała ona około
5 tyś. lat na Ziemi .Do dziś stoją w Egipcie piramidy , dowody
siły sprawczej tej religii .Chrześcijaństwo ma dopiero 2 tyś
lat. Rodzą się wciąż nowe pokolenia ,które na swój sposób
interpretują to co zastają . Owe pokolenia mają swój wkład w
myśl religijną ,w sposoby obrzędowości , w zwyczaje , w pielęgnowanie
tradycji . Niezbywalnym prawem nowonarodzonych jest odrzucenie
pierdół tzn. wszystkiego co wynika z źle pojętej religijności
lub nijakiej tradycji . Gdy nie ma już nikogo , kto chciałby
kultywować stare zwyczaje , coś co do tej pory wydawałoby się
będzie istnieć wiecznie, to zwyczaj po prostu sobie umiera .
Czas jego świetności , nośności symbolu przeminął .
Druga zasada " życie nie zna pojęcia próżni ". Na
miejsce starego przychodzi nowe . To jest powodem zmian ,
ewolucji , czy nawet rewolucji w religii . Starym może się to i
nie podobać, ale nie mają na szczęście na to wpływu .Młodzi
odrzucą pewne zwyczaje , zmienią sens słów , które od tej
pory oznaczać będą zupełnie coś innego . Sprawia to ewolucja
światopoglądu !! To ona jest powodem dlaczego stary model
religijności nie może się długo utrzymać . Jak spojrzymy na
historię Kościoła Katolickiego od razu rzucą się nam w oczy
okresy egzaltacji religijnej następujące po okresach spokoju i
zadumy . Gmina chrześcijańska w okresie wrzenia , emfazy ,
egzaltacji , produkuje nowe modele religijności , do których
następne pokolenia muszą się ustosunkować tzn.. podjąć
decyzję za przyjęciem , czy odrzuceniem . Czasem odrzucenie
następuje po latach trwania zwyczaju wydawałoby się wpisanego
w tradycję . Nic bardziej mylnego niż tradycja nie zdarza się
nowym pokoleniom . Tradycja stwarza pozór regulacji życia
religijnego . Określa wymiar duchowy . A to wszystko bzdury .
Jak łatwo obalić stare przekonują się młodzi , gdy
przychodzi czas obalania.
Trzecia zasada "każde zderzenie pozostawia ślad".
Chrześcijaństwu w krajach słowiańskich przydarzył się
wypadek zderzenia z ideologią marksistowsko-leninowską . Społeczeństwa
europy wschodniej doświadczyły na sobie kontaktu z myślą
prospołeczną z socjalnym zabezpieczeniem egzystencji . To nie
jest takie mało znaczące jak by się wydawało . Pamiętajmy ,że
rewolucja społeczna zmiotła królów i szlachtę oraz dominacje
życia religijnego .Stara struktura społeczna uświęcona przez
religie padła . Nie ma już pomazańców . Nie ma nimbu boskości
wokół osób . Ludzie dziś inaczej pojmują strukturę społeczną
. Zmienił się system wartości . Oczekiwania społeczeństw są
inne . Z tym trzeba teraz żyć !! Nie da się powrócić do
starej religijności . Nie da się powrócić do starej obrzędowości
. Ludzie przyjechali ze wsi do miasta i chcieliby włożyć trochę
sianka pod obrus wigilijny starym zwyczajem , a tu już nie ma skąd
wziąć tego sianka ( to przenośnia nie bierzcie tego dosłownie
).
A teraz jak to wszystko sobie uświadomimy to upadek tradycji
wieczerzy wigilijnej staje się jasny.Pytanie : Dokąd ten świat
zmierza? , domyślnie postawione przez Pazoolale przekracza moje
możliwości jako wizjonera. Może , ktoś ma jakąś koncepcję
? Pewnie pozostanie ono bez odpowiedzi . Czas pokaże .
Na zakończenie przypomnę tu słowa Lenina "religia to
opium narodów" .
Jacek