*** Piractwo muzyczne ***


Na temat piractwa powstało już wiele artów. Także AR częstuje nas kolejnymi listami od zwolenników i przeciwników piractwa. Padają setki argumentów za [z reguły durnych] i przeciw. Wynik jest taki, że marnuje się tony papieru [może przesadziłem - ale tak jest bardziej podniosle;))] a i tak nic się nie zmienia:(. Dlatego ten art nie będzie kolejnym głosem wołającym na pustyni, ani wypocinami jakiegoś gnojka, który twierdzi, że "pilactwo jest doble";). Oj nie...;)

Mam ochotę napisać kilka zdań nt. piractwa... ale muzycznego. O tym niewiele się mówi. Co prawda CDA to pismo komputerowe, ale jak się o czymś pisze, to już dokładnie. Zapewne czytając 1001. list o piractwie wyobrażasz sobie dresa sprzedającego gierki za 15 PLN na stadionie. W tej całej dyskusji pomija się jakby fakt, że wytwórnie płytowe [vel. wytwórnie muzyczne] też mają swoje prawa - takie same, jak dystrybutorzy gier komputerowych. Argumenty za i przeciw pozostają też te same. Jedynie argument "cena płyty" tutaj jest jeszcze durniejszy [przecież cena CD z muzyką rzadko przekracza 60 PLN!]. Co więcej, piractwo muzyczne rozwinęło się do tego stopnia, że trudno jest odróżnić oryginał od pirata. To już nie płytka TDK opisana markerem. Na krążku tłoczony jest oryginalny obraz, tak samo jest z okładką. Dostajesz to w ładnym boxie. A wszystko za 15 PLN.

Przejdę teraz do sedna. Nieraz widzieliście jak fani jakiegoś zespołu [tudzież piosenkarza] zabijają się, żeby go zobaczyć, dostać bilet na jego koncert lub chociaż autograf itp. Inni wychodzą na ulicę, aby dorwać kogoś, kto nie lubi ich ulubionego zespołu i obić mu morduchnę;). Bardziej pacyfistyczni noszą koszulki z logiem zespołu, spodnie z logiem zespołu, kurtki z logiem zespołu, skarpetki z logiem zespołu, piszą w zeszytach z logiem zespołu czy piją z kubków z logiem zespołu. Na szkolnych przerwach [mniej rozważni również na lekcjach;)] dyskutują, który członek zespołu jest najlepszy, który utwór najmocniejszy, najgłębszy itp. Potem idzie taki gościu na stadion i kupuje pirata - płytę jego ukochanego zespołu. A do czego zmierzam? Powiedzcie mi, jak można kogoś podziwiać, nosić ciuchy z jego gębą czy dać za niego się pobić;), a potem iść go okraść [dla osób o inteligencji buraka - tzn. kupić pirata]?!? A co myśli wtedy wasz ulubioniec o was: szmata, złodziej, ch**!!! Czyż nie mam racji? Fakt, że on nic o tym nie wie - myślicie, że to was rozgrzesza??? Nie! On zawsze będzie myslał tak o tych, którzy kupują pirata. Tak będzie myślał o twoim wnetrzu, sumieniu [masz jeszcze coś takiego?]. A tylko to się w życiu liczy.

Wiem, że ten art i tak niewiele zmieni:(. Dalej piraci [a żeby wyzdychali!] będą sprzedawać płyty za 1/3 ceny, zaś buraki będą to kupować - oszukując swój ukochany zespół.

PS. Jeżeli po przeczytaniu tego arta poczułeś się urażony porównaniem do buraka... to nic mnie to nie obchodzi. Jeżeli jesteś piratem/kupujesz u pirata, to wiedz, że obierając buraki mam dla nich więcej szacunku, niż dla ciebie...

© HEX2000