*** Eminem ***


Ałała, to będzie bolało. Nagrabię sobie tym tekstem, dotychczas w tym kąciku opisywany był tylko metal, ale nie samym chlebem człowiek żyje. Na początku muszę powiedzieć, że nie pogardzam prawie żadnym rodzajem muzyki. Często słucham zespołu Metallica (mam wszystkie płyty od "Master of Puppets") i Iron Maiden (nie słuchałem wszystkich płyt, ale mój ulubiony kawałek to Aces High z "Powerslave"). Nie toleruje absolutnie tylko tego to słuchają moje młodsze siostry (A-Teens or Brytfanna Śpirs) oraz techno.

Ale koniec ględzenia chciałem pisać o Eminemie. Znany jest również jako Slim Shady. Na prawdę nazywa się Marshal Mathers III, urodził się w Detroit. Nie miał rodzeństwa, ojciec opuścił rodzinę bardzo szybko, a syn go prawie nie znał. Matka się opiekowała synem aż za bardzo, ale nie była doskonała. Później okazało się, że jest chora psychicznie. Nie pamiętam nazwy choroby, ale wmawiała sobie, że jej syn jest chory i ciągle faszerowała go różnymi lekarstwami. Marshal w szkole nie był lubiany, często zmieniał szkoły. Doszło nawet do tego, że został pobity przez szkolnego osiłka tak mocno, że przez kilka dni nie odzyskiwał przytomności. Jego jedynym prawdziwym przyjacielem był wujek Ronnie, który traktował go jak brata. Bardzo dużo czasu spędzali ze sobą. Gdy usłyszał pierwszy raz hip hop (był to chyba Ice-T) z jakiejś kasety wujka od razu wiedział, że to będzie robił w przyszłości. Jego pierwszym wzorem był właśnie wujek, którego cały czas uważał za lepszego od siebie. Eminema odkrył Dr. Dre, gdy freestylował on w jakiejś radiostacji. Jego pierwszy album okazał się totalną klapą, gdyż sprzedało się bardzo mało egzemplarzy (nie mogę nic więcej o nim powiedzieć, gdyż nie był wydany w Polsce). Następna płyta "The Slim Shady LP" odniosła dość duży sukces i przyniosła mu sławę. Mój ulubiony kawałek z tej płyty to "Bonnie & Clyde" (niezłe jest też "Cum on everybody", sprawdźcie sobie w słowniku co znaczy cum;)). Ostatnia płyta w pierwszym tygodniu stała się najlepiej sprzedającą płytą hip hop, a singiel "The real Slim Shady" był na pierwszych miejscach list na całym świecie. Absolutnie najlepsza piosenka to "Stan" wykonywana z Dido, której płyta również odnosi sukcesy w Stanach, a wykonuje zupełnie inny rodzaj muzyki.

Eminem w swoich tekstach mówi o wszystkim, co go wkurza i obchodzi, zwłaszcza ma zwyczaj wyżywania się na N'Sync, Britney Spears oraz Christinie Aguilerze. Po wydaniu pierwszej płyty posypały się pozwy sądowe, między innymi od matki, z tego co wiem ten wspomniany toczy się jeszcze, ale Eminema to mało obchodzi. Lecz jego płyty uznawane są przez niektórych za ważny element walki o wolność słowa. Właśnie dlatego Marlin Manson zgodził się z nim nagrać piosenkę "The way I am" i teledysk do niej. Ja osobiście uważam, że trochę przesadza w swoich tekstach, lecz muszę wyraźnie zaznaczyć, że jego texty nie powinny być brane serio i nawet on o tym śpiewa. Na jego texty wpływa również niezbyt udane małżeństwo z Kim, która ma jego powoli dość i podobno poprosiła o rozwód. Na pewno będzie on walczył o swoją małą córeczkę Hally Jade (wybaczcie jeśli źle napisałem), którą kocha. Śmieszą mnie trochę osoby, które niezwykle lubią Britney czy Christine, a równocześnie kochają Eminema, choć nawet nie wiedzą o czym on śpiewa. Ja osobiście nie uważam się za eksperta od muzyki i dlatego nie chcę oceniać jego tworów, tylko mówię, że mi się podoba.

To na tyle. Text był pisany z wiadomości własnych, dlatego wybaczcie wszelkie błędy. A jakiekolwiek komentarze ślijcie na adres: jnqbus@poczta.onet.pl. Peace to the wolrd. Żegna was Horacy, co ma guza na glacy.


© Qbuś