We wtorek 13 lutego w Warszawie ma się odbyć (tekst piszę 8
lutego) koncert jednego z najbardziej szokujących artystów
ostatnich lat jakim niewątpliwie jest Marylin Manson. Nie
zamierzam tu bynajmniej pisać o jego twórczości bo wiadomo, że
może się ona podobać lub nie (osobiście uważam że niektóre
kawałki są niezłe). Zajmę się w tym tekście jego
"ciekawym" zachowaniem.
Przed koncertem długo zastanawiano się czy pozwolić mu na występ
w naszym kraju. W końcu po burzliwych dyskusjach, a wręcz kłótniach,
burmistrz miasta (chyba burmistrz, nie bijcie jak się pomyliłem
:)) wyraził zgodę na koncert mimo sprzeciwu wielu radnych.
Pytanie: Czy dobrze zrobił? Osobiście nie jestem tego pewien, w
końcu czy miał jakieś wyjście? W sumie nie wiadomo jak będzie
wyglądał "show" Marylina w Polsce, ale w końcu
Manson to psychol i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do głowy.
Masturbacja na scenie: proszę bardzo!, zabijanie zwierząt:
czemu nie?!?!, podpalanie członków zespołu: a co tam!!! To
nic, że na koncercie może być młodsza publiczność. Oczywiście
można powiedzieć, że rodzice powinni się interesować gdzie
puszczają swoje dzieci (zgadzam się z tym w 100%), tylko że
wiadomo jaka jest w dzisiejszych czasach większość tychże
(rodziców, nie dzieci):
-Jakąś porządną muzykę grają?
-Tak mamo.
-Dobrze idź, tylko żebyś mi nie wrócił(a) nad ranem.
Tak, tak wielu starszych kompletnie nie interesuje się gdzie w
danym momencie przebywają ich pociechy :(. Cóż, nic na to nie
poradzimy. Wracając do Marylina, ten facet (to jeszcze facet,
prawda?) chyba wyznaje zasadę, że liczy się tylko aby o tobie
mówili, nieważne co i jak. Ciekawe czy gość naprawdę jest
taki za jakiego go wszyscy uważają? Wcale bym się nie zdziwił
gdyby okazało się, że to tylko poza, że wszystko koleś robi
wyłącznie aby mieć reklamę i jeszcze więcej kasy. Jeżeli
facet jest jednak naprawdę zdrowo szurnięty to boję się, czy
na którymś z koncertów nie wyjmie gnata i nie zacznie strzelać
do publiczności. Właściwie to kto wie co może u takiego w głowie
siedzieć? Pytanie: Czy jeżeli podobają nam się utwory jakiegoś
wykonawcy, to czy powinno nas interesować jak się zachowuje i
jakim jest człowiekiem? Tego niestety nie jestem pewien. W końcu
jak kupujemy płytę to raczej nie zastanawiamy się do czyjej
kieszeni wpadnie nasza kasa, chcemy jedynie posłuchać dobrej
muzyki. Może jednak zastanówmy się czasami nad tym, kto dzięki
nam zarabia? A jakby tak kupić pirata... (tfu, proszę o wykreślenie
ostatniego zdania z protokołu ;) to przez godzinę o której
piszę) Czytałem ostatnio w którejś gazecie, że Marylin wysłał
list do jakiejś ważnej pani, która nie zgadzała się na jego
koncert w Warszawie, z zaproszeniem na jeden z jego występów
oraz na kolację w jego towarzystwie, gość jest niesamowity.
Niestety pani chyba nie przyjęła zaproszenia, ciekawe dlaczego?
;)
No dobra będę kończył (coście się tak nagle wszyscy ożywili?
mogliście przynajmniej udawać, że było ciekawe ;)) Uważam iż
pan burmistrz nie miał wyjścia i chyba musiał zazwolić na
występ M.M w Polsce. W końcu gdyby mu nie wydano pozwolenia
(Mansonowi nie burmistrzowi:)) gość miałby jeszcze większą
reklamę: "Marylin Manson, któremu zabroniono dać koncert
w kraju papieża". I tak źle i tak niedobrze :(. Ostatnie
zdanie: muzyce M.M mówię "tak" jemu samemu
"NIE".
Jeżeli macie inne zdanie zapraszam do dyskusji mailowej oraz na
łamach AM (oczywiście jeżeli Qn'ik pozwoli ;) Dobranoc
wszystkim.
Viq
viq@wp.pl
Ja dodam od siebie tylko tyle, że MM to nie jest człowiek, ani artysta. To tylko komercyjny twór wydawcy fonograficznego. Nie ma w tym skomplikowanej osobowości, jest proste dążenie do skandalu i łamaniu wszelkich (acz nie wszystkich) świętości. Dla mnie MM nie jest ani artystą, ani showmanem...
Qn`ik (np. "Rock is dead" ;)))