1. Chciałbym się zgodzić z Autorką. :)
Otóż - tak, tak, niestety, dorośli zazwyczaj nie traktują nas, młodzieży, poważnie. Widząc młodego człowieka, momentalnie oceniają go jako całkowicie nieobytego z kulturą kretyna, któremu tylko piwo i piwo w głowie (w wielu przypadkach bym się zgodził ;>). Kiedy przygotowywaliśmy się do matury, zajrzałem z kumplem do jakiejś biblioteki pedagogicznej. Fakt, młodzież nie jest tam najczęstszym gościem, ale na pytanie kumpla o jakiś tytuł, Pani Bibliotekarka obrzuciła go baaardzo niechętnym i podejrzliwym spojrzeniem i z nutką dekaden... tfu! - niechętnej wyniosłości, oznajmiła: "nieee, nie ma takiej... ksią-żecz-ki..."
2. Chciałbym się nie zgodzić z Autorką. :)
Moim zdaniem twierdzenie, że złe filmy są w jakiś magiczny sposób gorsze od złych książek jest bezpodstawne. Chyba, że chcemy używać rozgraniczenia: kultura wysoka - książki i kultura niska - filmy. A przecież to bzdura, podobnie jak dyskutowanie, co jest lepsze: poezja, czy proza [;>]. Moim zdaniem, książka na motywach Planescape Torment [he, he ;>>] jest równie beznadziejna co "Tajemnicza kobieta", czy inny "Rambo 239847".
Cytuję:
Przeciez to czy dana ksiazka nam sie podoba zalezy od naszej wrazliwosci, temperamentu i sposobu myslenia.
A to czy dany film nam się podoba, nie zależy od tych cech?! Hm...
3. Dalej nie zgadzam się z Autorką. :)
Osobiście bardzo lubię Whartona (choć niby jest on dla "ambitnych licealistek"). W żaden sposób nie mogę się przychylić do twierdzenia, że jego literatura idzie na łatwiznę!!! Owszem, nie jest on może tej klasy pisarzem, co Dostojewski, czy inny Bułhakow (literatura rosyjska rządzi!), ale jego książki są w dużym stopniu nabite ładunkiem intelektualnym... przynajmniej dla mnie. Jeśli nie znalazłaś u niego nic specjalnego... cóż, Twoje subiektywne zdanie, de gustibus non est disputandum, ale jakby nie było, większość krytyki światowej uważa go za autora dobrego... Być może we Frankym Furbo widzisz tylko czarodziejskiego lisa...?
I niech no mi tylko ktoś powie, że jest twórcą komercyjnym! Wrrr! Umarł w butach!...
4. Chciałbym się niemalże zgodzić z Autorką. :)
Świat schodzi na psy... i to od jakichś 4000 lat.
Od jakichś 3,5 miliarda.
--
Pozdrawiam, IT
ijon@go2.pl