Ach, te dziewczyny... Cokolwielk by o nich nie powiedziec i tak nie wyczerpie sie tematu. Jednych doprowadzają do obledu innych do orga....ughym ghm ee do szczescia ;) . Ale przejde do wlasciwego tematu, mianowicie jakies 2 misiace temu dopadla mnie choroba przed ktora nie da sie obronic, choroba ktora powoduje ze serce bije szybciej a mysli nie moga ulozyc sie w zdania - Milosc. Na jej temat nawet nie bede nawet probowal sie wypowiadac, do wiekow jest przeciez tematem wierszy, opowiadan i kazdego innego rodzaju poezji. Skoncentruje sie na efektach jej towarzyszacych :) Jak juz mowilem zakochalem sie jakies 2 miechy temu i od tego czasu uczucie ktore ledwo sie we mnie tliło teraz bucha wielkim plomieniem. Ja w tym czasie naiwnie sadzilem, ze mi przejdzie i ze bede mogl przejsc od razu do porzadku dziennego. Nie docenilem jednak sily tego uczucia, z dnia na dzien bylo coraz gorzej. Powiecie pewnie, no dobrze, zabujales sie to powiedz Jej co do niej czujesz. Problem w tym ze ja nic nie zrobilem i chociaz widzialem sie z nia (celowo nie podaje jej iminia poniewaz istnieje mala szansa ze i Ona bedzie to czytac!) prawie kazdego dnia (chodze z nia....do klasy) to nigdy nie zdobylem sie na dluzsza rozmowe. Myslicie pewnie ze niezly ze mnie frajer jednak wezcie pod uwage ze przy niej jezyk stawal mi w gardle (zreszt nie tylko jezyk ;)) tak ze powiedzenie zwyklego "czesc" bylo juz niezlym wyzwaniem. Apogeum mojego uczucia nastapilo na imprezie u qmpla - mimo iz bylo tylko pare osob to wsrod nich znalazla sie i (no kto, zgadnijcie? Brawo ;)) ona. Z poczatku wszystko szlo niezle, zaczalem nawet cos "mieszac" z moim objektem westchnien. W polowie imprezy zosytalem jednak totalnie zaskoczony, mianowicie stalo sie dla mnie jasne, ze wszystkie jej kolezanki (ktore byly na imprezie) lacznie z nia sama wiedza ze jestem zabujany po uszy! Troche mnie to zdeprymowalo poniewaz zdalem sobie sprawe ze nie ma juz odwrotu. No ale spoko, najgorsze bylo dopiero przede mna. Gdy juz jej kolezanki ozmajmily mi ze wszystko wiedza, zaczely mnie namawiac zebym poprosil ja do tanca. W tym momecie popelnilem najwiekszy idiotyzm jaki moglem zrobic - po prostu NIC nie zrobilem, nie poprosilem jej do tanca, nie powiedzialem jej co do niej czuje, po prostu zjebalem sprawe :( . Gdy sie pozniej dowiedzialem ze ona czekala abym ja poprosil do "wolnego" to juz sie zalamalem totalnie. Ludzie, jezeli kiedylolwiek bedziecie w takiej sytuacji jak ja zrobcie cos, poniewaz mi teraz moja gupota nie daje spokoju, to ciągle zastanawianie sie "co by bylo gdyby" doprowadza mnie do szalu. Caly ten text ma za zadanie przestrzec Was przed takim zachowaniem jak moje - czyli wysoce bierna i asekuracyjna postawa na zasadzie im nizej wzlecisz tym z nizsza upadniesz. W milosci trzeba byc odwaznym - ja zrozumialem to o pare godzin za pozno, obys Ty byl madzejszy. Pewnie chcecie wiedziec jak zakonczyla sie sprawa moja i An... eee i jej? No coz tym razem nie bedzie happy end'u po pierwsze dlatego, ze sprawa sie jeszcze definitywnie nie skonczyla a po drugie to jestem juz mocno zrezygnowany, w koncu dotarlo do mnie ze skoro nie moge z nia nawet zatanczyc (chociaz od razu zastrzegam ze to odosobniony przypadek, tzn. ze z kazda inna dziewczyna jestem gotow zrobic wszysko a nawet wiecej :)) to tymbardziej nie bede mogl z nia chodzic :(( W zasadzie nie wiem czemu to wszystko napisalem, chyba musialem przelac moje frustracje na papier - a raczej na twardziela :) a Ty biedny uzytkowniku musisz to wszystko czytac :) Aha jezeli chcesz sie pobawic w psychologa to napisz do mnie emalje (jak to mowi moja mama :) - fari1@wp.pl byc moze Twoja rada zmieni cale moje zycie? ;) W kazdym razie zycze kademu z Was udanych podbojow i bron Boze nie wzorujcie sie na Mnie :) Powodzenia! Ach dziewczyny, jak wy to robicie ze z Wami jest zle ale bez Was jeszcze gorzej... FARI