Pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji rozpoczętej przez Wiedźmę LiLith, a to z uwagi na to, że wiem coś chyba na ten temat. Choć zastrzegam, że jest to tylko czysta teoria, bowiem każdy człowiek jest inny i inaczej kieruje swoimi losami. Będę pisał w punktach, aby było jaśniej. 1 Czy można pokochać kogoś z kim nigdy się nie widziało i nie rozmawiało? Oczywiście że tak! Ja jestem tego najlepszym przykładem. Do końca życia nie zapomnę tego oczekiwania na mejle czy połączenie z chat roomem oraz siedzenia po nocach przed monitorem. Ma to swój urok, choć to nie to samo... To jednak uważam, że takie poznanie od środka jest lepsze niż poznanie kogoś na imprezie. 2 Potem faktycznie przychodzi czas na kontakt bezpośredni i zaczyna się "normalny" związek. Piszę "normalny", gdyż nie przypuszczam aby normalny związek mógł przetrwać takie zawirowania uczuć jak ten sieciowy. Całkiem inaczej się myśli, znasz naprawdę tą osobę i wiesz, że nawet ciche dni to po prostu tylko chwilowy kryzys... i pamiętasz jak to było kiedyś... 3 Kolejną prawdą jest, że po jakimś czasie wychodzą różnice charkterów i zainteresowań. Ale co z tego? Czy tego chcesz czy nie życie jest jednym wielkim KOMPROMISEM. Co z tego, że moja druga połówka nie podziela mojej pasji muzyką? Co z tego, że nie rozumie o co chodzi w piłce nożnej? Trzeba iść na kompromis, ja nie oglądnę kilku mniej ważnych meczów czy puszczę coś lżejszego i po sprawie... 4 KONSEKWENCJE. No i doszliśmy do sedna sprawy, bo zanim zdecydujecie się na wysłanie kilku głupich mejli, to zdajcie sobie sprawę z tego, że może to oznaczać dla Was bardzo poważne konsekwencje. Zakochasz się, stwierdzisz że nie możesz żyć bez tej drugiej osoby i co wówczas? Pół biedy jeśli jest tak jak w przypadku Qn'ika. To tylko kilkaset kilometrów, są młodzi po szkole mogą zacząć studia w tym samym mieście i po kłopocie. A co ja mam powiedzieć? Kilkanaście tysiecy kilometrów, 8 godzin różnicy, inna mentalność... Jedno albo drugie skopie swoje plany życiowe. Pierwsza spróbowała druga moja połówka i wytrzymała 1,5 roku w Polsce, teraz kolej na mnie aby wywiązać się z miłosnego obowiązku, bo życie bez siebie to nie jest życie... Stracę setki różnych rzeczy, a zyskam tylko jedną. Ale tę najważniejszą, wiec... żałować nie mam zamiaru! No dobra... w telegraficznym skrócie: miłość przez sieć jest jak najbardziej możliwa, ale po pierwsze warto się zastanowić nad konsekwencjami, a po drugie rozłąka jest potem bardzo bolesna. Kiedy już się przyzwyczaisz do zapachu i dotyku tej drugiej osoby, to powrót do wirtualnej rzeczywistości jest kurewsko nieprzyjemny. To już nie jest to samo... Eld aka Ulver >>A ja pod tym tekstem podpisuję się obiema rękami... - Qn`ik<<