KRYTYKA IJONA - Ł. Małecki
Cóż, pomimo ostrzeżenia Ijona zamierzam zaryzykować i
napisać małą "polemiczkę" (wybacz, ale nie potrafiłem
tych kilku pośpiesznie skleconych zdań nazwać bardziej
"niedumnie"). Aby jednak nie stać na pozycji
przegranej, zrobię tym razem wyjątek i wzorem Wspaniałego
Kolegi przyjmę postawę zwycięzcy. Nie ma to jak optymizm. Z góry
zaznaczam, że tekst został entuzjastycznie przyjęty przez koleżankę
Tosię z naprzeciwka, więc pominąć go - jest grzechem!
Jednocześnie przepraszam za stosowanie formy "ty" w
mojej wypowiedzi, ale myślę, że sz. p. Ijon się nie pogniewa,
hmm?
No, na razie starczy ironii (na nią jeszcze znajdzie się
miejsce). Podejdźmy do sprawy poważnie, bo wedle mojego
mniemania, sprawa jest poważna. Ijon, z pozoru wielki humanista
(choć jednocześnie podkreśla, że zna się również na
matematyce), podszedł do zagadnienia wyjątkowo
niehumanistycznie, w dodatku startując "z grubej rury"
(już w tytule).
>> Cóż my mamy, w tym, pożal się Boże, Action Magu?
Kochany, już odpowiadam.
Zaciekle twierdzisz, że teksty w AM są bezwartościowe i głupie.
Jak to - MY, młodzi, za przeproszeniem "gie" wiedzący
ludzie, moglibyśmy dyskutować o aborcji, eutanazji...? Ty chyba
nie zdajesz sobie sprawy z istotnego faktu. Większość ludzi,
którzy w obecnej chwili decydują o tych kontrowersyjnych
sprawach, nigdy się z nimi nie spotkali. Prawda wygląda tak, że
to ci, którzy mają najwięcej do powiedzenia, "gie"
wiedzą. My mamy nad nimi sporą przewagę.
Widzisz, wymienione tematy, mają zaczątek w sumieniu i sercu człowieka.
Wniosek narzuca się jeden - wszystko zależy od wewnętrznej
dojrzałości. Absolutnie nie twierdzę, że teksty w AM są
dojrzałe, ale rozmowa to jedyna droga do ugody, do zrozumienia
pewnych faktów. Nie wolno ich z zasady pomijać. Jeśli zaś ty
(jedyny myślący w gronie autorów AM) masz zdanie bardziej
dojrzałe, to powinieneś się nim podzielić. Tak w założeniu
ma działać AM (przynajmniej w moim mniemaniu). Nie chcę cię
smucić, ale psujesz Nam koncepcję... Spróbuj założyć, że
obecni dyskutanci AM w przyszłości będą mieli zdanie decydujące
w sprawie aborcji. Jakie by ono nie było, jednego jestem pewien
- istnieje chociaż najmniejsza szansa, że z tych niby bezwartościowych
dyskusji wyciągną coś mądrego.
Zadziwił mnie też sposób, w jaki owy tekst napisałeś. W
pewnym sensie sam na siebie zastawiłeś sidła. Nawiązuję do
Twojej riposty tekstu Rathana "Ludzie, opamiętajcie się".
>> Niniejsza polemikę można streścić w czterech słowach:
dezaprobata wobec wywyższania
>> się.
Pamiętasz te słowa? I co na to "jedyny myślący w gronie
autorów AM"? Gdybym sam czasem nie popełniał podobnych
(choć nie aż tak rażących) błędów, zjechałbym cię z góry
na dół. Zawsze jednak powtarzam, że każdy sam widzi i słyszy,
sam też wyciąga wnioski - ja już wyciągnąłem. Ale nie
przejmuj się, bo "powyższe słowa to tylko ostra, miażdżąca,
wycelowana niczym ostrze noża w najsłabsze punkty Twego artu,
jednym precyzyjnym cieciem waląca w gruzy cały zbudowany przez
Ciebie w pocie czoła aparat argumentaryczny, wdzierająca się z
siłą wodospadu miedzy Twoje fortyfikacje, wzorem nawałnicy tłamsząca
zamysł tekstu - krytyka."
Na koniec mała dygresja - żeby napisać dobry tekst, nie
wystarczy skrytykować. Trzeba to jeszcze zrobić z klasą. A ty,
biedaku, wytłumacz mi szczerze: dlaczego męczysz się i piszesz
teksty do "największej pomyłki minionego roku"? Czyżby
jeszcze istnieli na świecie ludzie, potrafiący się przyznać
do własnej głupoty czy bezwartościowości? Skoro tak, to niech
żyje humanizm!
"Ijon Tichy is the dark
The nightmares you hide
The pain you feel
The suffering inside..."
Łukasz Małecki, rednar@poczta.onet.pl
5.II.2001
PS: Wszystkich zbulwersowanych przepraszam. Postaram się więcej
nie być złośliwym, ale nie od dziś wiadomo, że na polu
literackim wciąż toczą się krwawe boje na pióra. Prywatnie
do Ijona - piszesz całkiem nieźle - nie marnuj talentu...
Che, che, che! :->