Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ten świat tak wygląda?

Wyobrażcie sobie Ziemię ok. 3,5 mln lat temu. Jest najdoskonalszym dziełem Stwórcy. Wszystkie stworzenia żyja w harmonii, według praw wyznaczonych "odgórnie". I wtedy pojawia się On. Człowiek. Początki są trudne. Ewoluując (wg Darwina) od formy zbliżonej do zwierzęcej, powoli zdobywa sobie uprzywilejowaną pozycję wśród innych zwierząt. Dzięki niewiarygodnie chłonnemu umysłowi, pamięci i umiejętności logicznego myślenia szybko zaczyna wieść prym na Ziemi. Zdobywa władzę nad ogniem, którego zwierzęta nigdy nie opanują. Po pewnym czasie ma już wielką przewagę nad pozostałymi żywymi stworzeniami. Rozwija się bardzo szybko i równie prędko zaludnia Ziemię. Zaczyna zdobywać wiedzę coraz szybciej. Wyższą pozycję wśród społeczeństwa zdobywa ten, kto ma wiedzę lub siłę fizyczną. Tworzy wielkie społeczności, miasta, a później państwa. Odkrywa wiele nowych zjawisk oraz zdobywa nowe umiejętności. Coraz większe zbiorowiska ludzkie potrzebują ogromnych ilości zasobów potrzebnych do życia. Człowiek wynajduje coraz więcej rzeczy, które ułatwiają mu życie. Rozwój człowieka jest dostosowany tylko do jego potrzeb, które są olbrzymie. Z biegiem czasu postęp jest coraz szybszy.

Jesteśmy w XXI wieku. Czy możemy cieszyć się ze świata, jaki obecnie istnieje? Mamy mnóstwo różnorakich udogodnień, bez których prawdopodobnie część ludzi nie potrafiłaby żyć. Mamy wygodne i ciepłe mieszkania, telefony, dzięki którym możemy się komunikować na duże odległości, telewizory, z których możemy się dowiedzieć, co się dzieje w najdalszym zakątku świata (o komputerach nie wspominając)... Mamy ogromne możliwości w dziedzinie transportu, komunikacji, rozrywki :-), ... Więc dlaczego coś mi tu cholernie ŚMIERDZI?!!!

To człowiek spowodował kolosalne zniszczenia swojego własnego domu - Ziemi. Człowiek spowodował cierpienie milionów jednostek swojej własnej rasy. Ludzie, ze swoim skomplikowanym umysłem, tworzą świat równie skomplikowany, a nawet bardziej. Jednak, czy ten świat stworzony przez człowieka, który możemy obecnie "podziwiać", jest prawdziwy? Coraz częściej odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Dlatego próbuję szukać prawdziwego świata, nie stworzonego przez człowieka. Nie wiem, gdzie on jest, ale jestem pewny, że on istnieje. Czy to dziwne? Ludzie cały czas dążą do poznania prawdy. Rozwój ludzkości opiera się na pragnieniu wiedzy. Dzisiejszy świat można określić zdaniem: "Jestem, bo nie wiem". Wydaje mi się, że gdyby człowiek posiadł całą wiedzę, jego egzystencja byłaby bezsensowna. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie z obserwacji świata. Ale ja chcę przede wszystkim znać prawdę! Świat opiera się na chciwości. Nie wierzę, żeby to był prawdziwy świat, w którym największym wrogiem człowieka jest człowiek. Człowiek jest często nazywany największym twórcą, jednak ja nazwałbym go NISZCZYCIELEM. Jego działalność jest przerażająca. Czy to naprawdę możliwe, by człowiek jeszcze istniał w ten sposób działając na swoje otoczenie? Nie zamierzam popełniać samobójstwa, ale nie chcę żyć w takim świecie. Chociaż... wydaje mi się, że znam coś, co z pewnością jest dla człowieka ratunkiem. Człowiek, który jest sam, jest skazany na zagładę. Ale najbardziej trwałym spoiwem łączącym ludzkie dusze jest MIŁOŚĆ. Człowiek, który kocha i jest kochany, ma szansę przeżyc na tym świecie. Tylko miłość może zjednoczyć ludzi. Tylko miłość może sprawić, że stworzą nowy, lepszy świat. Może właśnie miłość jest tym, czego szukam? Może wystarczy dodać do tego świata to uczucie, by stał się prawdziwym? Znajdę odpowiedż na to pytanie. Przypomina mi się jeszcze, że nie wystarczy miłość między dwoma osobami. To uczucie z pewnością pomoże im przetrwać. Ale by od nowa wykreować świat, potrzebna jest miłość między wszystkimi ludżmi. Tylko czy to pomoże? I czy tak się stanie? Oby tak.

Na koniec chciałbym przeprosić wszystkich, których uraziły moje antyhumanistyczne poglądy. Chciałbym też zaprzeczyć ewentualnym pogłoskom, jakobym nie korzystał z dobrodziejstw cywilizacji itp. :-) Jednak nie wydaje mi się, żeby to była hipokryzja. Po pierwsze - moje poglądy ukształtowały się niedawno i cały czas fluktuują, po drugie - mimo wszystko mam nadzieję, że ktoś mnie przekona i zaprezentuje mi piękno tego świata, do którego jak na razie czuję niestety głęboką pogardę (tak, jak do siebie :-)

Javi

P.S. Zapraszam wszystkich do polemiki. Może komuś z was uda się mnie przekonać? A może myślicie podobnie? Niestety, nie mogę podać swojego e-maila (nie można napisać czegoś, czego nie ma :-) Jednak z niecierpliwością czekam na ciekawe teksty na łamach AM. Qn'ik, mam nadzieję, że ty też coś skrobniesz, mimo ciężkich obowiązków Naczelnego. Poza tym przepraszam za pewien chaos w moich zapiskach (prawdę mówiąc, bez niego nie byłoby efektu).

Pisząc ten tekst dzień później po poprzednim chciałbym dodać parę opinii, które umknęły mi wczoraj. Uważam, że dopisywanie ich do gotowego tekstu zniszczyłoby jego charakter.

Jednym z wydarzeń, które skłoniły mnie do napisania tego tekstu, była wiadomość o uchwaleniu w Izbie Lordów ustawy dopuszczającej klonowanie embrionów. Ludzie chcą tworzyć samych siebie! Może na razie do tego nie dochodzi, ale zawsze jest tak, że jedno prowadzi do drugiego itd.! Później to już będzie szło na kształt reakcji łańcuchowej! Przecież to jest po prostu zabawa w Boga! Niedługo zapomnimy o wszystkich uczuciach, a wszystko będziemy sobie tworzyć sami w laboratoriach! Czy taki ma być nasz świat! KRWI! ((c) by Qn'ik) Czy ludzie już naprawdę myślą tylko o tym, jak coś ulepszyć lub poprawić?! Jeśli tak, to niech przestaną poprawiać Boga, a zaczną poprawiać siebie!! I niech mi nikt nie argumentuje, że gdyby klonowanie miało mi uratować życie, to bym zmienił zdanie. Może bym zmienił, a może nie. Nie wiem. Poza tym, chodzi mi głównie o coraz większą ingerencję w tworzenie życia. Wczoraj inżynieria genetyczna i sztucznie modyfikowane rośliny, dziś klonowanie ludzkich embrionów, a jutro...? Człowiek niszczy wszystko, co zastał na Ziemi, więc zaczyna robić swoje pieprzone podróby! Nie chcę za kilkadziesiąt lat składać się w połowie z mikrochipów! To samo dzieje się w robotyce. Ludzie tworzą coraz więcej maszyn, które są podobne do człowieka i które mają za zadanie próbować myśleć jak ludzie! Czy to nie jest podrabianie! Tylko że na razie do oryginału im daleko. Ale co będzie, gdy staną się identyczne z oryginałem?! Wolę nie znać odpowiedzi na to pytanie. Nie wiem za ile lat, ale sądzę, że czeka nas wizja przedstawiona w "Matrixie". Może nie?!! Gdy maszyny otrzymają umysł choćby w jednej dziesiątej tak doskonały jak ludzie, to może być naprawdę niedobrze.

Myślę, że wystarczy tych katastroficznych wizji. Może trochę mnie poniosło, ale mimo wszystko zastanówcie się trochę nad tymi moimi wykrzyknikami. Zresztą w taki nastrój wprowadziła mnie głównie ta informacja prasowa. Była jedną z tych rzeczy, które mnie zmobilizowały do napisania artów do Action Maga. Poza tym duży wpływ miały na mnie m.in. kaseta "Papa Roach" - "Infest", powieść George'a Orwella "Rok 1984" {Tu tylko wtrącę moje skromne trzy słowa: na mnie, wbrew powszechnie panującej opinii, bardziej podziałała alegoryczna wizja ustroju totalitarnego zaprezentowana przez tego samego autora w "Folwarku Zwierzęcym"}, dyskusje z kumplami oraz (na końcu, lecz nie najmniej ważna) miłość do pewnej dziewczyny.

Zauważyłem jeszcze jedną rzecz godną uwagi: wydaje mi się, że wiara XXI wieku jest dosyć słaba. Owszem, jest wielu ludzi głęboko wierzących, lecz religia dla wielu przestała być (lub też nigdy nie była) jedną z najważniejszych spraw. Ja sam... trudno to określić. Wydaje mi się, że choć nie utraciłem wiary w Boga (całe szczęście!), to utraciłem wiarę w religię. Wiem, że to nie najlpesze określenie, ale innego nie znajduję. Dlatego nie mogę się nazwać katolikiem, choć byłem w takiej wierze wychowany i (prawdę mówiąc) wolałbym nim być. Jednak trudno mi jest wyobrazić sobie tę drogę jako właściwą.

Na koniec dosyć ważny temat. Poglądy tu zaprezentowane są moje, wyłącznie moje i tylko moje! Jeśli ktoś ma podobne, to nie zabraniam, ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że nie utożsamiam się z żadną grupą, ani z anarchistami, ani z ekologami, ani z Kościołem katolickim, ani z przeciwnikami globalizacji, ani z żadną inną grupą nacisków. Jestem sam i nie mam zamiaru się do nikogo przyłączać, ani tworzyć jakiejś grupy. Akceptuję istnienie innych osób o takich samych poglądach, ale bez zrzeszania się czy innych formalnych powiązań.

Javi

P.S. patrz poprzedni tekst. Dziękuję za pozostanie ze mną aż do końca artu :-)