Koszmarne zmysły...

Koszmar z ulicy Wiązów
reż. Wes Craven, wyst. R. Englund


Sen pewnej nastolatki okazuje się rzeczywistością... Człowiek w swetrze w pasy, starym kapeluszu, rękawicy z brzytwami przyprawionymi do palców i okrutnie zdeformowanej twarzy prześladuje młodzież ze Springwood zamieniając ich sny w koszmar. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że zraniona w śnie ofiara krwawi na jawie...


Jeden z pierwszych horrorów Wes'a Creven'a, zapoczątkował siedmioczęściową serię filmów o dramatycznej walce młodzieży z senną zmorą. Według mnie najlepszy z całej "trylogii", reszta jest powielaniem pierwowzoru... Niestety z coraz gorszym skutkiem, film stracił na klimacie i nawet siódma z kolei część ("Nowy Koszmar Wes'a Craven'a") nie dorównuje nawet w połowie pierwowzorowi!! Ale fakt, faktem że film trzyma w napięciu do końca i jest warty twojego czasu, polecam!!



*****************************************************************************
Autor:
Jakub "Jointjames" Palica
Jointjames@poczta.fm




Szósty zmysł


Film ten jest... jakby to powiedzieć? Jest wyjątkowy. To na tyle jeśli chodzi o wstęp... Co o samym filmie? Gra w nim Bruce Willis, ale nie jest to kolejny "siekacz hollywoodzki", w którym krew leje się litrami, a piękne kobiety latają nago (choć tego ostatniego trochę szkoda;) Co w nim więc takiego jest, że zachęciło Bruce'a do zagrania w nim i mnie do spędzenia blisko 2 godzin na obejrzenie jego - scenariusz! Jest on tak niesamowity (tzn. scenariusz), przyciągający uwagę i trzymający w napięciu (mimo iż w filmie pada tylko jeden strzał;), że żeby oderwać się od oglądania potrzeba na prawdę silnej woli... ...Jaki więc jest ten film? Zaczyna się tak jak film o "hodowaniu kwiatków" lub "zbieraniu grzybów" (czyli nic szczególnego), ale już po kilku pierwszych minutach oglądania jest w nim coś takiego, co pobudza ciekawość mimo tego, że akcja jest w znacznej mierze "statyczna" (co się kłóci z pojęciem akcji powszechniej rozumianej jako dynamiczna). A zakończenie, czegoś takiego nie spodziewałbym się nigdy po filmie z Hollywood, w którym zły jest pokonany, a dobry żyje długo i szczęśliwie, ale chyba już za dużo powiedziałem... Po prostu film jest wart uwagi i do ostatnich sekund nie wiadomo jak się na prawdę skończy.



*****************************************************************************
Autor: .kurt
E-MAIL: kurtd@poland.com



Powyższe teksty pochodzą z magazynu NoName.
Najnowszy numer oraz bezpłatna prenumerata na:
www.noname.zum.pl


do góry