Czytalam sobie AM i nieswiadoma tego, co robie weszlam do
kategorii gier w tekstach a tam... Rany ludzie paranoja, niemal
wszyscy pisza o idealnych grach - pomysly, krytyka, rozwazania na
temat tego, czy to nie jest niebezpieczne i tak dalej.
Przeczytalam tak ze cztery albo piec artow pod rzad i w koncu
zaczelam sie zastanawiac, o co tym sapiensom chodzi. Niby
"tylko" o stworzenie gry z realistyczna grafika,
dzwiekiem na poziomie naszego swiata, ktora wystarczylaby na dwa
lata grania bez przerwy na jedzenie, sen i potrzeby natury
naturalnej :). Niewielkie wymagania musze przyznac. Potem moje
zamyslenie przeszlo w zniechecenie, a ostatecznie trafil mnie
szlak (turystyczny) wielkosci kosmicznej. Dlaczego? Otoz szanowni
wspolplemiency z AM rodem mysle (tak mi sie wydaje, ze mysle), iz
niektorzy z Was po prostu chca za duzo. Osiem lat temu nikomu nie
snily sie nawet rozgrywki on-line, ba nawet grafika 3D byla
marzeniem i bylo dobrze. Teraz wszystkim wzrosly wymagania i
chcieliby zgola ogolnie dostepnej virtual reality, a ja sie
grzecznie pytam ilu z Was (tych, co to by chcieli) jest za pan
brat ze swoja wyobraznia, czy inaczej fantazja. Wiem, ze jak nie
ma wymagan, to teoretycznie nie ma postepu w danej dziedzinie,
ale wedlug mnie nie trzeba miec wymagan wielkosci Mount Everest,
wystarcza male kroczki. Jak komus brakuje calkowitej realnosci,
to niech albo odkurzy wyobraznie (dawno jej nie uzywal), albo
przestanie grac. Ja na przyklad dalej grywam w gierki made in rok
1993, a jak chce sobie urzeczywistnic przygode to uruchamiam
mozg. Nie chce zatrzymywac postepu w dziedzinie gier, ani tez nie
zadam zniszczenia wszystkich gier, ktore nie maja 10-ciu lat,
wrecz przeciwnie. Uwazam, ze coraz lepsze gry sa potrzebne, ale
bez przesady, one nie sa po to zeby zastepowac calkowicie
rzeczywistosc i nigdy jej nie powinny calkowicie zastepowac, bo
nie sa w stanie i tak byc wystarczajaco realne, w koncu im
bardziej beda realistyczne tym dalej beda od rzeczywistosci.
Paradoks? Alez nie, przeciez nie ma nic bardziej nierealnego niz
rzeczywistosc! Dlatego gry tak jak ksiazki moga cieszyc tylko,
kiedy gracz bedzie uzywal wyobrazni, a wtedy grafa, dzwiek i te
inne bajery (aspirin) nie beda tak wazne, natomiast dlugosc gier
- no coz zawsze mozna grac malymi dawkami (np.: 2 h dziennie
max.) i wyjdzie dluzej. Nie zadajmy za duzo, bo to nam wcale na
zdrowie wyjsc nie musi i pamietajmy o wyobrazni - moge wam dac
slowo, ze to cholernie przydatny wynalazek.
Tym optymistycznym akcentem zegna BOGINKA z Wawy.
Zapraszam do dyskusji na lamach AM