Alienz, czyli kosmici w grach komputerowych.

Na pewno każdy z Was zastanawiał się kiedyś, czy gdzieś TAM, w bezgranicznej otchłani kosmosu istnieją inteligentne istoty. Wiele osób natomiast twierdzi, że widziało jakieś dziwne postacie, czy latające obiekty znikające w mroku... Czy to wszystko prawda? Nie, nie chcę ingerować w czyjeś poglądy dotyczące życia pozaziemskiego, bo mam całkiem inne zadanie - chciałbym pokazać, jak kosmici postrzegani są przez twórców gier komputerowych.

Zacznę od przedstawienia klasycznego tytułu: Czy pamięta ktoś gierkę Galaga? Wcielałeś się w niej w żołnierza, który w swoim małym stateczku musiał odeprzeć atak kosmitów. Choć sposób gry ograniczał się jedynie do eksterminacji kolejnych, nadciągających z coraz to większą siłą obcych, to gierka potrafiła wciągnąć. Niestety dzisiaj nie ma już graczowi kompletnie nic do zaoferowania (no, może poza mniej niż szesnastokolorową grafiką ;)). Nie zważając na to firma Activision Inc. wydała niedawno jej remake - Space Invaders. Choć gra miała ładną grafikę i ciekawą oprawę audio, to przegrała z innymi, lepszym tytułami, jak np. Incoming (w Cd-Action 5/2000 full wersja). Tam znowu broniliśmy swojej planety przed atakiem tych zielonych, agresywnych obcych. Ano właśnie... Według twórców gier, kosmici mają zwykle zielony kolor krwi (widać to, aż nadto w klimatycznym AvP, gdzie ty, wcielając się w Xenomorpha stawałeś w szranki z Predatorem). Na komodę, atarca i amisię powstało jeszcze wiele gier z Obcymi w roli głównej, ale takich jak Galaxian już chyba nie było ;).

Idąc dalej, w kolejności chronologicznej, można zauważyć, że na komputery klasy 386 i 486 powstało mało gierek traktujących o kosmitach. Co prawda było przecież Alien Breed (z Xenomorphem w roli pierwszoplanowej), Abuse (przeciętna strzelanka), Privateer (space sim z bogatym wątkiem ekonomicznym), czy X-Wing (każdy Star Warsowiec wie o co to ;)), ale wtedy grało się w Dooma, Mortal Kombat, oraz pierwsze RTSy. Prawdziwym przełomem okazały się gry strategiczne Ufo: Enemy Unknow, oraz kontynuacja X-Com: Terror from the Deep. W pierwszej części broniliśmy ziemi przed atakiem obcych, a w drugiej likwidowaliśmy podwodne bazy, które Oni zbudowali w najgłębszych oceanach. Gry te, to prawdziwy majstersztyk klimatu i strategii.

W czasach, w których procesor Pentium zaczynał być standardem, powstało kilka ciekawych gierek. Ot np. Xenophage - średniej klasy bijatyka w której walczyliśmy obrzydliwymi potworami, które przybyły na ziemię z odległych galaktyk. Panującym wówczas sieciowym RTSem był Starcraft. Wcielaliśmy się w przedstawiciela jednej z wielu ras. Ładna grafika, świetne efekty dźwiękowe i wspaniałe sieciowe rozgrywki... Pojawiła się też druga część Privateera, w którym to wcielaliśmy się w kosmicznego najemnika, wykonującego różne zadania dla zleceniodawcy. Mistrzowskie połączenie wątków ekonomicznych i przygodowych z grą akcji jest chyba największą zaletą tejże gry. Nie wolno nie wspomnieć o grze Men in Black, w której to wcielamy się w agenta rządowego, unieszkodliwiającego obcych . Na pewno wszyscy znają też Duke Nukem 3D w której to walczyliśmy przeciwko człekokształtnym świniakom.

Cyk, cyk, cyk... Tym razem przenosimy się na skraj XX wieku. Wieku świetnych tytułów i coraz większych wymagań sprzętowych (to chyba syndrom naszych lat ;))... Zacznijmy od Aliens Versus Predator, w której wcielamy się w żołnierza Marines, Predatora lub w samego, długogłowego i ostrozębego Xenomorpha. Niezapomniane przeżycie: machnięcie ogonem, zniszczony generator, ucieczka po ścianach, ciągła zmiana punktu odniesienia... Bum! I od początku :). Po prostu świetny tytuł. W 1999 roku powstała także ogromna ilość space simów. Imperium Galactica 2, Phoenix, Freespace 2 to tylko niektóre, najważniejsze tytuły z gatunku kosmicznych symulatorów. Fani kosmicznych RTSów też na pewno będą znudzeni: Homeworld, świetna gra, której akcja rozgrywa się w kosmosie, uważana jest przez naprawdę sporą grupę ludzi za strategię wszechczasów...

We wszystkich omawianych przeze mnie grach, kosmici to brzydkie, odrażające stwory, które atakują ziemię w celu uzyskania wymiernych korzyści. Nie zawsze jednak musi tak być! Weźmy np. grę Tonic Trouble - wcielamy się w niej w miluśkiego kosmitę, który przez przypadek zmutował zwierzęta z naszego ekosystemu i za wszelką cenę chce to wszystko naprawić. Innym miłym przykładem jest gra przygodowa Flojd, w której wcielamy się w zielonego kosmitę uwięzionego w świecie, w którym panuje futurystyczna odmiana komunizmu. Musisz pomóc Flojdowi (bo tak brzmi imię bohatera) wyrwać się ze szpon tego złego systemu. Osobiście ze zniecierpliwieniem czekam na przygodówkę Stupid Invaders, w której urzeczywistniamy się z jednym z pięciu kosmitów, którzy bynajmniej nie grzeszą inteligencją ;). Niektórych mogło zdziwić, że nie wspomniałem o takich głośnych tytułach jak Gorky 17, Doom, czy Half-Life... Zrobiłem tak, ponieważ monstra w tych grach nie przybyły z kosmosu, tylko powstały w wyniku jakichś dziwnych eksperymentów.

No i tyle ... Patrzcie w niebo :).



Horacy (np. walkman mi się zepsuł ;))

koas@kki.net.pl