FEMINIZM - TEMAT ABORCJI

Na początku stycznia po raz pierwszy zdążyło mi się sięgnąć po ACTION MAGA ( i zdziwiłem się - nie wiedziałem, że tyle wcześniej traciłem). Po dwóch dniach studiowania tego "czasopisma" dotarłem w końcu do "kącika" zatytułowanego "FEMINIZM". Jednym z ważniejszym tematów tu goszczących okazała się aborcja ( nic dziwnego zresztą - w naszym kraju). Stwierdzam z przykrością, iż poglądy reprezentowane przez wszystkie strony ( zarówno za jak i przeciw) są ( dosadnie mówiąc) mało dojrzałe, albo w taki sposób wyrażane. Ktoś z jednej strony krzyczy:

DO JASNEJ CHOLERY!!! NIC. ABSOLUTNIE NIC, NIE JEST W STANIE USPRAWIEDLIWIC MORDERSTWA DOKONANEGO NA DZIECKU

Z kolei z drugiej strony:

Patrzysz z punktu widzenia nienarodzonego dziecka a ja z punktu widzenia kobiety. Niestety nie da się tego pogodzić. Dziecko chce żyć a matka chce zapomnieć.

Jak widać emocje niektórych ponoszą, i dochodzi do właśnie takich, bardzo niefortunnych wypowiedzi.
Co do pierwszego przytoczonego cytatu:
mamy tu do czynienia z gra słów ( trudno rozstrzygnąć czy zamierzona, czy też dokonana nieświadomie )
przede wszystkim słowo - DZIECKO -
słowo to oznacza (w tym przypadku) organizm należący do gatunku Homo Sapiens, którego cecha charakterystyczna jest niewielka ( w stosunku do osobników dorosłych) ilość przeżytych lat. W sytuacji, gdy dziecko znajduje się w macicy matki używajmy terminu - PŁÓD.
Należałoby najpierw dokładnie uściślić, w którym momencie rozwijający się w łonie matki płód staje się człowiekiem ( a wiec:

- organizm płodu wykształci w sobie cechy fizyczne charakterystyczne dla przedstawicieli ludzkiego gatunku,
- powstaje ludzka "świadomość" ( bardziej obrazowo - "... matryca nowopowstałej jednostki ludzkiej zasiedlona zostanie przez dusze..." ) ( to oczywiście uproszczenia ), fakt zaistnienia tej tzw."świadomości" trudno dokładnie umiejscowić w czasie życia płodu, spory miedzy uczonymi nie rozjaśniają na razie tej sprawy - istnieje wiele opinii na ten temat;

W każdym razie zgodzić się wszyscy musza, że zapłodniona komórka jajowa człowiekiem nie jest, ponieważ cech człowieka nie przejawia (przede wszystkim nie posiada mózgu, podobno źródła naszego intelektu)(cechy te dopiero nabędzie w dalszym procesie rozwoju). Przenoszenie konieczności obrony istoty ludzkiej na jedną (lub ich niewielka grupę) komórkę i uzasadnianie to prawem do życia każdego osobnika gatunku ludzkiego mija się z celem, ponieważ nie mamy tu do czynienia (jeszcze) z osobnikiem naszego gatunku. Takie stanowisko potwierdza prawo dopuszczając aborcje tylko w pewnym okresie czasowym, wykluczając ja po upływie przyjętego terminu, po którym płód uznawany zostaje za posiadającego pewne prawa człowieka.
Uprzedzę teraz ewentualny komentarz redaktora - przedstawienie obecnej sytuacji, które miało miejsce wyżej jest wyłącznie przedstawieniem faktów a nie moją prywatna opinią.

Odnieść chciałbym się teraz do drugiego słowa, które użyte zostało zbyt pochopnie w tej wypowiedzi - MORDERSTWO -
Morderstwo - to umyślne lub nieumyślne spowodowanie przerwania ciągłości funkcjonowania organizmu żywego gatunku ludzkiego.
Z prawnego punktu widzenia aborcja dokonana po wspomnianym wcześniej okresie w którym można jej dokonać jest morderstwem, wcześniejsza - nie jest - ponieważ organizm ten człowiekiem jeszcze nie jest ( tak, rozpatrujmy te sprawę bez emocji, które zniekształcają prawdziwy obraz rzeczy - organizm nie będący człowiekiem nie posiada jego praw (nadanych mu przez społeczeństwo i przez nie uznawanych) ) - w obecnym prawie polskim - nie jest w określonych sytuacjach ( a wiec można dokonać aborcji np., gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, ale o tym wszyscy zainteresowani, biorący udział w dyskusji powinni wiedzieć ). Nie można twierdzić, że dokonywane są morderstwa na człowieku, gdy (zarówno z biologicznego i prawnego punktu widzenia) organizm uśmiercany nie jest człowiekiem. Autor tej wypowiedzi może stwierdzić, że płód jest dla niego człowiekiem z moralnego punktu widzenia. Owszem, może, ale moralność to wytwór sztuczny społeczeństw ludzkich i jako taki jest "niezmierzalny". Trudno rozstrzygać, która moralność jest "lepsza", która "gorsza" w tak delikatnych sprawach jak aborcja. O moralności możemy dyskutować latami i może się tak zdarzyć, ze nie ustalimy niczego ( może się przecież okazać, ze moralnie jest w niektórych wypadkach pozbawić życia człowieka - czyż Amerykanie nie próbowali zabić Saddama Husaina ? - czy spowodowało to niechęć społeczeństwa do rządzących za podjecie próby zabójstwa ? - zresztą cala tematyka wojenna i stosunek do niej moralności ogólnoludzkiej to bardzo trudny temat ). Może jeszcze jeden mały prztyczek - obłudą jest żądanie śmierci dla groźnego przestępcy i jednoczesne głoszenie poglądu, iż aborcja jest amoralna ( dochodzi tu do sytuacji - "śmierć śmierci nie jest równa" - to z kolei prowadzi do stopniowania "praw do życia" i roszczenia sobie prawa o decydowaniu o "ciągłości funkcjonowania" innych jednostek społeczeństw ludzkich ) .
Przejdźmy teraz do drugiej strony.
Również mamy do czynienia z niefortunnym wyrażeniem - przypomnę :

" Patrzysz z punktu widzenia nienarodzonego dziecka a ja z punktu widzenia kobiety. Niestety nie da się tego pogodzić. Dziecko chce żyć a matka chce zapomnieć."

Ogólny sens wypowiedzi autorki jest trochę inny ale z przytoczonego cytatu wyciągnąć można pewien wniosek - prawa nienarodzonego dziecka ustepują swą wagą prawom matki - są przez nie mocno ograniczane - i takim sensem przepojona jest cała ta wypowiedż pomimo tego, że autorka zastrzega :

" ... jestem za TYLKO w dwóch przypadkach. Gdy kobieta zaszła w ciąże w wyniku gwałtu lub gdy wiadomym jest, ze dziecko będzie głęboko upośledzone fizycznie i psychicznie."

w rzeczywistości (może nieświadomie) jest bardziej radykalna w swych opiniach. Nie mam zamiaru jednak stwierdzać, że jej przekonania są złe. Dlaczego miałyby być "złe"? Trudno o poprawny "układ odniesienia" według którego rozpatrywać możnaby było skomplikowane kwestie moralne (i mówię tu o całej ludzkości a nie o autorce - bez tego dopisku wyglądałoby to na umyślną obrazę). Nie mozna jednak ograniczać praw pewnych grup jednostek dla korzyści innych grup ( i nie mam tu na myśli przypadku gwałtu - oczywiście, że nie - nie posądzacie mnie chyba o to?).
Pora teraz na mój pogląd na ten temat. Otóż ... nie mam żadnego. Według mnie problem ten powinny rozstrzygać tylko i wyłącznie kobiety (w wieku lat 20-50 uściślając). Nie nam, mężczyzną decydować o organach, które nie były nam dane przez naturę. Możemy, owszem wyrazić opinię, ale to wszystko. Dlatego też uważam, że wszyscy politycy płci męskiej, którzy brali udział w głosowaniach Sejmu i Senatu dotyczących aborcji są (tutaj niestety muszę użyć słów powszechnie uznawanych za obraźliwe) wrednymi matkojebcami i obłudnymi świniami.
Apeluję o więcej kultury (ale obłudnik ze mnie, hi hi hi) i więcej rzeczowej dyskusji, a nie obrzucania się błotem w stylu artykułu FEMINIZM(NA OSTRO) (wzajemnym obrzucaniem się - redaktor komentujący ten tekst nie był (niestety) dłużny jego autorowi) aborcja to nie temat do pogaduszek przy piwie.

JIMI

chelukafari@poczta.onet.pl


PS. Przyznaję, że nie przeczytałem wszystkich artykułów w dziale FEMINIZM więc mogłem nieświadomie powtórzyć opinie wyrażone wcześniej przez inne osoby.

PS 2.Dwie godziny później po pierwszym PS - przeczytałem prawie wszystko i wiem, że pisałem wszystko na nic. Mimo to - wysyłam .
Aha - i jeszcze coś - przy opisie płodu chcącego uniknąć skalpela brakuje informacji o wieku płodu. Pozatym podawanie takich faktów bez wyjaśnienia ich jest manipulacją - każdy słyszał o odruchach (warunkowych i bezwarunkowych) oraz o instynkcie - np.mrówki instynktownie unikają ognia a nie nazwiesz ich istotami myślącymi (to raczej roboty działające na podstawie pewnego programu).W przytoczonym przypadku ruchy płodu były wynikiem odruchu (a więc niejako czynnością zaprogramowaną) a nie wynikiem procesu myślowego.Opisane ruchy płodu wskazują jednak na to, iż w tym wypadku musiał być już w dalszym stadium rozwoju niż przewiduje to np. polskie prawo o dopuszczalności aborcji. Ile ten płód miał tygodni w czasie opisanego "wydarzenia"?