F/A-18 Hornet
Ostatnio obejrzałem bardzo ciekawy program na Discovery Channel z serii "Wings". Trafiłem akurat na odcinek o F/A-18. Przedstawiona została historia powstania tej potężnej maszyny. Pozwolę sobie jej nie przytaczać (historii a nie maszyny ;) ), gdyż każdy zainteresowany znajdzie ją na CD z grą, lub też przejdzie się do najbliższej biblioteki. Jeśli chodzi o mnie zdecydowanie polecam to drugie, gdyż w książkach znajdziemy bardziej szczegółowe informacje nie tylko o F/A-18, ale i o innych, nie mniej wspaniałych samolotach. Wracając do programu. Pokazane zostały zdjęcia z lotów bojowych, na których prawdę mówiąc niewiele zdołałem wypatrzyć. Raz, dlatego, że się na tym za bardzo nie znam, dwa, żebyście widzieli, co ten @!#% ;) pilot wyprawiał. To, co działo się na HUD w trakcie manewrów - wierzcie mi karuzela przy tym wysiada!
Po zakończeniu programu od razu zasiadłem do kompa pragnąc doznać przynajmniej malutkiej części tego, czego doświadcza prawdziwy pilot nowoczesnej maszyny bojowej.
Swego czasu na cover CD czasopisma CD-Action pojawiła się pełna wersja gierki o wdzięcznym tytule F/A-18 Hornet 3.0. Nie jestem pewien, ale po napisie 3.0 sądzę, że jest to już któraś z kolei odsłona gry ze stajni producenta. Zresztą, czy to ważne? Liczy się to, co otrzymaliśmy jako produkt końcowy, a moim zdaniem gra jest naprawdę warta, co najmniej kilkunastu spędzonych z nią wieczorów.
Myślę, że intro do gry, mimo, że wyświetlane jest w okienku, powinno spodobać się każdemu, ponieważ naprawdę daje niezłego kopa swoją dynamiką i klimatem. Zaraz po jego zakończeniu przenoszeni jesteśmy do głównego menu. Jednak zanim zaczniemy latać powinniśmy wykreować naszego pilota lub pilotkę, w którego postać się wcielimy. I tu pierwsza niespodzianka. Istne RPG. Możemy wybrać facjatę, jaką będzie posiadał nasz pilot. Niestety autorzy wyszli z założenia, że na pewno zechcemy przejść operację plastyczną i do wyboru mamy tylko parę już gotowych modeli. Nie ma natomiast opcji wstawienia swojego zdjęcia i omija nas kupa śmiechu z obejrzenia jednej z fotografii qmpla tudzież qmpeli. Następnie wpisujemy swoje dane: imię, nazwisko oraz xywkę, pod jaką chcemy być wywoływani w radiu. Na początek proponuję "Duduś" ("Duduś no, co ty. Jak mogłeś, zestrzelić naszego. Duduś coś ty taki blady. Duduś! DUDUŚ odezwij się!! O MATKO!!!" ;) itp.) Wcześniej wspomniałem, że jest to niezłe RPG i taka jest prawda. Mamy facjatę? Mamy. De facto nową, ale mamy. Mamy xywę? Mamy. A o współczynniki nie musimy się martwić. Siła naszych palców mierzona w kg na 1 klawisz klawiaturowy gwarantowana. Zręczność wyliczana jest podobnie, tyle, że w stopniach czułości nacisku. Ta cecha odpowiedzialna jest także za to, jak długo uda nam się wytrzymać w tych śmiesznych pozycjach na krześle prezentowanych przez nas w trakcie gry (o ile w ogóle się w nim utrzymacie ;)) Nie zapomniano także o różnych modyfikatorach dodatnich lub ujemnych np. wytrzymałość krzesła, ilość kropelek potu na klawisz itd.. Co by tu nie mówić, jest to po prostu Head & Shouders, czyli dwa w jednym. (Podobne do Larp'a no nie?). Niestety takie są tendencje dzisiejszego rynku gier, którym nie zawsze taka mieszanka wychodzi na dobre i co często się później odbija ;) na kondycji dystrybutorów. Na całe szczęście w tym przypadku odniesiono porażający sukces (to już moje 3 krzesło w tym miesiącu ;) )
Ale powróćmy do tematu. Przed rozpoczęciem lotu, każdy z początkujących, lub jak kto woli zaawansowanych inaczej, powinien odbyć naukę pilotażu. W tym celu należy skierować kliknięcia na opcję trening. Jeśli nam się uda ("to nie uda to łydka" ;) ) wykonać ten niewątpliwie trudny manewr naszymi drżącymi z emocji rękoma, nastąpi niemalże niezauważalny błysk ekranu monitora, poczym ze zdziwieniem w oczach zauważymy, iż znajdujemy się w sali wykładowczej ;) Gdy już oswoimy się z tym przerażającym widokiem, bo przecież wiadomo: nowa szkoła, nowy stres, zauważymy, że jest to całkiem przyjemne i fajne miejsce. W dodatku jesteśmy sami. A co to oznacza chyba wszyscy wiemy? TAK. Rozróba przez duże R. Możemy klikać, gdzie tylko chcemy, wysłuchiwać wykładów teoretycznych, oglądać instruktażowe filmy, słuchać gościa, który, gdy mówi musi zapewne przerażająco się ślinić (chory na mukowiscydozę?), gdyż inaczej sobie tego nie wyobrażam. Jeśli posłuchamy jego potoku słów przez chwilę, łzy same napłyną nam do oczu i zaleje ;) nas fala współczucia. Spróbujcie. Jednym słowem ten pan jest straszny w tym, co robi. Wolałbym już jakąś emisję z teletekstem lub język migowy (ciekawie wyglądałby taki gość, próbując powiedzieć nam o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Pewnie sam by odleciał :) [Hi KKP] ;) )
Po przejściach, gotowi jesteśmy do lotu. Na początek każdemu proponuję odbyć kilka takowych w ramach treningu, w którym to ewentualny wypadek w stylu powietrze-ziemia, a jak ktoś zdolny to i powietrze-powietrze nie jest obciążany śmiercią naszego pilota (wiadomo, głupi ma zawsze szczęście ;) ). Gdy nabierzemy już wprawy w zawodzie możemy śmiało przejść do trybu kampanii składającej się z nastu misji począwszy od nalotów na wrogie instalacje, a skończywszy na misjach typowo zwiadowczych. Wśród nich znajdują się takie perełki jak ucieczka w nocy z wrogiego lotniska, podczas gdy w powietrzu toczy się zażarta bitwa, w której nasi jak zwykle dostają w pupę. Ja zwiałem drogą naziemną, tj. dałem ciąg na 90 stopni by nie wzbić się powietrze i wiałem ile sił w dyszach po pustyni, aż się kurzyło.
No tak. Ja się rozpisuję o wrażeniach z samej gry, a ani słowem nie wspomniałem o grafice i oprawie dźwiękowej. "Przyszła w końcu pora... Pora na Telesfora? Nie! Czyżby pora deszczowa? Nie! A może pora na pory w śmietanie? Nie!!! Pora sobie przypomnieć, na co pora." (Kto z was leniwce wie skąd pochodzi ten cytat? ;) ) Pora na dalszą część.
Większość obiektów w grze jest trójwymiarowa. Zdarza się jednak, że zauważymy także bitmapy, z których zbudowane są palmy (a gdzie się podziały kokosy?), lampki (chodzi mi tu przede wszystkim o światełka na pasach startowych) itp. nie mające dla rozgrywki większego znaczenia duperele. Engine gry pozwala na wygenerowanie wszystkich pór dnia. Mamy więc: wczesne popołudnie, gdzie słonko w zenicie wali nam prosto w oczka, że aż miło, popołudnie, gdzie ponownie doświadczamy promieni słonecznych tyle tylko, że pod innym kątem zawzięcie penetrujących źrenice naszych oczu, wczesny wieczór, słonko nareszcie przygasa, wieczór, nareszcie zgasło, noc, fajnie, "wreszcie nie ma tego !@$%@ Słońca", późną noc, "za cholerę nic nie widzę. Gdzie się podziało to !@$#@ Słońce?!?", wczesny ranek "o cholera przez te ciemności pomyliłem kierunek lotu" i ranek "O, słońce!" itd. Denerwujący jest w szczególności jeden fakt. Całkowicie zapomniano o efektach atmosferycznych, a przecież "miło" byłoby polatać sobie podczas np. ogromnej burzy piaskowej lub zamieci śnieżnej. Za to praktycznie przez cały czas możemy opalać się i to w czasie rzeczywistym. Posiedzi sobie taki "pilot" przed monitorem parę godzinek i już jak ślicznie opalony, prawda? ;) Należy tylko uważać, by nie przesadzić, gdyż "zlezie z was wszystka skóra, jaką macie". Jest to tzw. efekt fallautowski od słynnej gry RPG. Tam też była mowa o opalaniu. Polecam, jeśli chcecie zagrać w porządnego komputerowego RPG'a.
Qrczak ręce bolą mnie już od tego pisania. Dalszą część przyślę dosłownie na dniach, gdyż zachorowało mi się i mam kilogramy (masę) czasu na to by pisać dalej. Lecz zrobię to dopiero popopojutrze. Popo!...znaczy...Papa!
Blaze [Venom]
blaze2@poczta.wp.pl
Ha to znowu ja! Wyzdrowiałem, święta minęły, nowy rok zaczął się wręcz wspaniale. Zaraz pierwszego dnia pękła nieopodal bloków rura z zimną wodą, tak więc ciecz dostała się do większości piwnic mieszkańców. Fajnie prawda (nie wspomnę, że przez dwa dni pozbawieni byliśmy tak wygodnego źródła wody jak kran)? Ale co ja będę was zanudzał. Jeszcze tylko złożę wam wprawdzie trochę spóźnione noworoczne życzenia i wracam do tekstu.
Życzę Wam, drodzy czytelnicy, wszystkiego najlepszego i w ogóle wszystkiego zaczynającego się na naj. By żadne rury nie pękały wam po nocach, extra dziewczyny lub chłopaka ;) ewentualnie pociechy z pociech. Wasze szczęście to po części moje szczęście i już ^-^ Ubogie, ale prawdziwe i szczere.
O czym to ja ostatnio pisałem? Wydaje mi się, że o grafice i efektach dźwiękowych, prawda? No to lu, jedziemy dalej z tym koksem ;)
Jeśli chodzi o wrażenia wizualne to warto jeszcze wspomnieć, że podczas gry dysponujemy paroma ciekawymi widokami, czasami nawet na przyszłość ;), ponieważ np. dzięki możliwości obracania głową, może się zdarzyć, że zdołamy wypatrzyć lecący w naszym kierunku wraży pocisk i zrobić odpowiedni unik. A jak każdy z nas wie (jeśli nie to na pewno wkrótce nadrobi zaległości :P) od jego skuteczności będzie zależało wirtualne życie pilota, którego prowadzimy. Bardzo ładnie prezentują się widoki, pozwalające nam na pooglądanie samolotu z zewnątrz. Nic tylko zdjęcia cykać ^-^
O oprawie dźwiękowej nie napiszę prawie nic poza tym, że istnieją SFXy. Niestety jakkolwiek brak muzy podczas lotu nie przeszkadza, ponieważ wtedy skupiamy się głównie na odgłosach, które wydaje nasz pokładowy system ostrzegania RWR (Ty ##$$!! Jak latasz?!! Już ja ci @$%!... ;) ), tak w menu odrobina nutek by się przydała. Szczególnie jakieś szybsze kawałki, które by nas odpowiednio "napędzały" przed lotem. Prawda drogie kaczuszki (kafki?!?) ;) ? Jak już wcześniej wspomniałem, są za to SFX'y w postaci różnego rodzaju odgłosów oraz komunikatów radiowych. Te ostatnie są całkiem ciekawe, a najczęściej pojawiające się motywy, jakie słyszymy podczas grania pochodzą od naszych skrzydłowych. Oto przykład:
Lecimy sobie luzacko przez pustynię nagle słyszę flegmatyczny głos drugiego skrzydłowego:
- "Spike! 6 o'clock" {spoko. To tylko ja oświetliłem go wiązką radarową}
Lecz po chwili ten sam głos
- "Spike! 12 o'clock" {zaczyna się!}
Nagle mój pierwszym skrzydłowy spokojnym głosem jakby atakowała go mały natrętny komar:
- "Spike 9 o'clock" {to zapewne skrzydłowy przeciwnika wziął mojego na celownik}
Nagle na radarze, pojawiają się lecące prosto na mnie 2 wrogie maszyny. Po ocenieniu sytuacji, a mamy na to ok. 10 - 5 sek. zanim komputer zacznie odpalać w nas, o ile posiada, rakiety średniego zasięgu, wysłałem pierwszego skrzydłowego by zajął się bandytą na 9wiątej, drugiemu natomiast przydzieliłem pozycję lidera, czyli leciał przede mną. (to na nim zwykle skupia się pierwszy ostrzał. Ale ze mnie świnia, co? ;) ) Po 5 sek.:
- "Archer!, Archer!" {jednak mieli 120stki, argh)
i ponownie:
- "Archer! Archer!" - usłyszałem SPOKOJNY głos drugiego skrzydłowego
Zdaniem autorów gry rakiety średniego zasięgu służą głównie do postraszenia i zmuszenia przeciwnika do wykonywania uników (ewentualnie do rozśmieszania) Niestety jak się w chwilę okazało rakiety te na naszych skrzydłowych, w zupełności wystarczają. Po 15 sek. dał się słyszeć głos:
- "Two's punching out!" {w oddali ukazał się biały spadochron}
oraz:
- "We're hit! Szzzzz…." {tu już zobaczyłem tylko kupę złomu sunącą ku ziemi ;( }
Odczekałem 5 sek., po czym odpaliłem własne AIM120 AMRAAM. Chwila napięcia i wyczekiwania. Pierdu..znaczy się BumMM! Dostał! Pozostał jeszcze jeden! Włączyłem dopalacze na połowę mocy, by szybciej zbliżyć się do przeciwnika i wypadku walki na gun's only zyskać na energii potencjalnej i kinetycznej. Cały czas słychać było ryk silników i ostrzegawczy sygnał RWR. Jest mój! - pomyślałem. Nagle dał się słyszeć głos ... hmm ... wybaczcie tą marną próbę naśladownictwa, ale coś w stylu "Trytatytattttrr" i dźwięk przebijanej blachy.
Spokojny głos:
"Engine Left! Engine Right!" po czym cichnący odgłos silników. HUD przestał działać! Oszołomiony spojrzałem na ekran uszkodzeń. Poszło prawie wszystko oprócz radia, uzbrojenia niekierowanego radarowo i haka przeznaczonego do zaczepiania się podczas startu lub lądowania z lotniskowca. Zapomniałem całkiem o bandycie z 9tej!! Aż tu nagle ryk silników i moim oczom ukazał się zwycięski Mig. Podczas gdy byłem zajęty śledzeniem poczynań wroga lecącego przede mną, on niepostrzeżenie wszedł na moją 6tą i oddał skuteczną serię z działka!. {co za wstyd, eh} Całe szczęście komputer sam nie ustrzegł się błędu, wylatując tuż przed moim dziobem. Leciał z bardzo dużą prędkością, więc seria z M61 na ślepo odpadała. Odbezpieczyłem AIM9, który posiada głowicę naprowadzającą pocisk na źródło ciepła. "Sfffosz" - poszła. Zdążyłem zobaczyć parę rozpaczliwych wygibasów połączonych z wypuszczaniem flar i ... Dostał!... tyle tylko, że niezbyt mocno. Miał uszkodzony jeden silnik, lecz równie dobrze z tym ocalałym mógł powoli dotrzeć do bazy. Nagle rozległo się ostrzegawcze wycie. Groziło mi przepadnięcie! Nie posiadając, już żadnej nadziei na odzyskanie szybkości, poczekałem na komunikat o niebezpiecznym zbliżeniu się do gleby wymawianym jako "Altitude!" po czym nacisnąłem przycisk odpowiedzialny za katapultę. {Już drugi raz w tygodniu dałem ponieść się emocjom i wyleciałem przez okno z czwartego piętra. Na chirurgicznym się wkurzą O_o ;) }
Tak mniej więcej wygląda typowa misja w FA/18. Podczas walki 4 na 4 dochodzi nam wcześniej opisana karuzela na HUD, kiedy to nie zawsze wiemy, kto, gdzie, jak i dlaczego ;)
To tyle o tej cudownej gierce. Gdybym miał wystawić jej ocenę byłaby to solidne 8/10. Gra pozwala nam znakomicie wczuć się w rolę pilota, przeżyć koszmar wykładów i zanurzyć się w świecie samolotów z zawrotną prędkością sprawiając, że pokochamy latanie choćby dla samej przyjemności znajdowania się w powietrzu. Oby wasze pragnienia spełniły się w rzeczywistości.
Blaze
P.S.
Na głównej stronie producenta znajduje się patch 3.01. Zajmuje on jakieś 3,5 MG, ale warto go ściągnąć, ponieważ poprawiono w nim wiele błędów oraz zwiększono prędkość samolotów. Teraz naprawdę można odczuć, że stosunek masy samolotu do prędkości, przy włączeniu dopalaczy na max wynosi 1:1. Czuje się prędkość panowie i panie!! (O dziwo transfer z serwera, na którym znajduje się poprawka jest szybszy od osiąganego na polskich! Ciekawe jak to możliwe?!?)
Może wkrótce mały poradnik do gry dla początkujących pilotów? Co wy na to?
Blaze2@wp.pl
www.360stopni.prv.pl