Polemika do tekstu autorstwa FishBone'a "Eutanazja"
Po polemice do arta Lamera nie chciałam się mieszać do aż tak
kontrowersyjnych tematów, ale kiedy zobaczyłam stanowisko
FishBone'a (skoryguj, jeżeli źle odmieniam) to uznałam, że
nie puszczę tego ot tak sobie. Pewnie się teraz komuś narażę,
ale trudno, Polska wolny kraj (pomimo tego co sądzą na ten
temat łysi koledzy naziści), mogę wyrazić swoje zdanie, obojętne
jakie by nie było. Więc wyrażam.
Eutanazja. Jak to nazywa FishBone Ludobójstwo, które powinno być
zakazane. Absolutnie się z tym nie zgadzam, przecież jest to
nie tyle zabójstwo człowieka, ile "skrócenie jego mąk w
przedłużającej się agonii za pomocą śmiertelnej dawki środka
uśmierzającego ból" ["Słownik wyrazów obcych"
Kopalińskiego]. Ni mniej, ni więcej. FishBone porównuje
eutanazję do usypiania zwierząt. Chciałabym się go zapytać,
o jakie usypianie zwierząt mu chodzi. Mam psa, jest chory na
chorobę, która towarzyszyć mu będzie do śmierci. W wyniku błędu
pewnej pani weterynarz, która przepisała mu za duże dawki
anabolików (coś w rodzaju sterydów), ma bardzo zniszczone
nerki. Wiem o tym, i uważam, że kiedy to zacznie dawać o sobie
znać (być może już niedługo, taka jest opinia nowego
weterynarza, wiadomo tylko, że kiedy się zacznie, będzie to
dla niego straszliwie bolesne), kiedy mój pies zacznie naprawdę
cierpieć, kiedy będę wiedziała, że na pewno nie wyzdrowieje
(a kiedy się to zacznie nie wyzdrowieje) pójdę do weterynarza
i poproszę, żeby go uśpił. Czy popełniam grzech śmiertelny?
Czy zabiję mojego psa? Uważam, że nie. Ponieważ on i tak
umrze, a ja tylko sprawię, że przed śmiercią nie zazna tego
całego bólu. Na pewno będę również straszliwie cierpieć,
kocham go bardzo mocno. I to właśnie dlatego poproszę o ten
zastrzyk. Ale to była dygresja, miało być o ludziach.
Co FishBone uważa za cel eutanazji? Proszę: "pozbyć się
zbędnej rzeczy/osoby pod pretekstem ulżenia w cierpieniu."
Chachachachacha. Przepraszam, ale to, co napisałeś jest po
prostu śmieszne. Przecież to wcale nie jest tak, to ja decyduję,
czy zostanę poddana eutanazji. Nikt nie może się mnie
"pozbyć", w żaden sposób. I, jak widzę, sprowadzasz
całe to piekielne cierpienie do jakiejś tam nieważnej błahostki...
A to przecież ono jest podstawą eutanazji. Ta cała agonia, te
niekończące się, ciągnące przez wieczność minuty, godziny
bólu. Które i tak nie prowadzą do niczego innego, jak tylko do
śmierci. Fishbone, każesz postawić się na miejscu pacjenta. A
spróbuj sam to zrobić. Spróbuj żyć z gigantycznym bólem,
towarzyszącym Ci o każdej porze dnia i nocy, spróbuj żyć w
szpitalu, wśród obcych ludzi, którzy przechodzą obojętnie
obok Ciebie, patrz na nich, błagaj o śmierć, o ciszę, żądaj
jej. Wiedz, że ona i tak nie będzie Tobie dana. Że jutro,
pojutrze, za tydzień czekają Cię jeszcze większe męki... Że
Twoi bliscy będą musieli obserwować, jak zmieniasz się w
potwora. Bo uwierz mi, czasami człowiek na skraju śmierci staje
się potworem, wyzbywa się ludzkich uczuć...
Wybacz, ale przykłady, które podajesz jakoś do mnie nie
trafiają. Naprawdę, nie uważam, żeby jakikolwiek rząd,
jakakolwiek licząca się organizacja czyhała na rzeszę Emerytów
i Rencistów, żeby wołała o zalegalizowanie eutanazji, aby
następnego dnia pozbyć się ich pod tym pretekstem. Nie uważasz,
że to trochę idiotyczne tak sądzić?
Dalej. II Wojna Światowa. Zgadzam się z Tobą, że to, co się
działo w tamtych czasach to było bestialskie i okrutne, że nie
miało prawa w ogóle nastąpić. Ale przecież dziś nie ma
wojny, teraz na pewno nikt nie dopuści, aby jakakolwiek sytuacja
z tamtych czasów się powtórzyła. ponad pól wieku minęło od
tamtych wydarzeń, zostały powołane specjalne organizacje, które
pilnują, aby nic z takich rzeczy nie miało miejsca. I nadal nie
sądzę, żeby II Wojna Światowa była dobrym argumentem.
Następnie sprawa wiary i sumienia. To jest, według mnie
indywidualne, każdy powinien rozpatrzyć to w własnych ramach.
Ja, na przykład, nie czuję się upoważniona roztrząsania
zagadnienia eutanazji inaczej niż indywidualnie. Nie wiem, jak
możesz to robić. Być może tu patrzymy na ten fakt z zupełnie
innych miejsc (jestem ateistką). Ale dla mnie znów wszystko
sprowadza się do cierpienia. Nie do moralności. Moralność
przy agonii niknie i umiera, wybacz. I chciałabym przytoczyć tu
jeszcze Twoje słowa: "Poza tym cierpienie jest jedną z
pewniejszych dróg do zbawienia[...], dlatego chory, jeśli jest
chrześcijaninem, powinien swoje cierpienie znieść z odwagą i
godnością człowieka wierzącego, a nie uciekać się do tak
prymitywnych metod jak "uśpienie". FishBone, naprawdę,
wydaje mi się, że nigdy naprawdę nie cierpiałeś. To bardzo
dobrze, ale spróbuj naprawdę postawić się w sytuacji kogoś
umierającego. Komu ból towarzyszy każdemu oddechowi. I spróbuj
teraz z uśmiechem na ustach wstać i wyśpiewać na przykład
"Hymn do Miłości" Św. Pawła. Albo jakiś psalm dziękczynny.
Kiedy nie możesz nawet mrugnąć okiem, bo wywołuje to u Ciebie
nowe fale cierpienia. Uważasz, że tak trzeba?
Następny akapit: "Wraz z propagowaniem, wprowadzeniem i
zalegalizowaniem eutanazji wiąże się także wiele niebezpieczeństw.
Pierwszym i najpoważniejszym jest groźba sprowadzenia znaczenia
śmierci do drugorzędnej roli. Ludzie oswojeni z nią, obcujący
z nią w życiu codziennym, uważaliby ją za coś normalnego i
niewartego uwagi, a ludzi za przedmioty. Przedmioty, które żyją,
które można zużyć, pobawić się nimi, a gdy się
"zepsują" i są nieprzydatne po prostu wyrzucić
/czyt. pozbawić życia, zabić/. Sytuacja taka może stanowić
duże zagrożenie dla każdego człowieka - mnie, Ciebie, Twojej
rodziny.". Zacznijmy od tego, że ja wcale nie uważam
oswojenia się ze śmiercią za coś złego. Wręcz przeciwnie,
często śmierć jest rzeczą dobrą. Chodzi mi właśnie o
eutanazję. To przecież słowo pochodzi z greckiego i znaczy właśnie
"dobra śmierć". Ale nie uważam, że zgoda na
eutanazję sprawiłaby, że śmierć stałaby się zjawiskiem
powszechnym. Myślę że niewielu ludzi decydowałoby się na nią.
Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, dlaczego uważasz, że
przeprowadzenie tego zabiegu to sprowadzenie człowieka do rangi
przedmiotu? Przecież to on i TYLKO on wyraża na to zgodę. To
on chce umrzeć i osobom trzecim naprawdę nic do tego. Wydaje mi
się, że należy uszanować wolną wolę człowieka, nawet, jeżeli
nie zgadzamy się z jego stanowiskiem.
To była moja odpowiedź na zaproszenie do polemiki. Nie staram
się nikomu narzucić swojego zdania, tak różnego od zdania
FishBone'a ale proszę o chwilę zastanowienia. Dziękuję.
Wiedźma Lilith