Do napisania tego maila sklonila mnie lektura listu niejakego FishBone'a nt. eutanazji. Pisze On, ze ten zalegalizowanie eutanazji doprowadzi do (delikatnie mowiac) naduzyc typu podrabianie podpisow. To mozna rozwiazac w prosty sposob. Przy podpisywaniu dokumentu stwierdzajacego chec smierci [specjalnie nie uzywam wyrazenia typu odejscie, smierc to smierc] powinna byc obecna rodzina. W przypadku osob nie majacych rodziny powinna to byc kompetentna osoba, a najlepiej dwie, np. prawnik, dyr. szpitala, lekarz, itp.. Wszyscy powinni potwierdzic, ze czlowiek ow dobrowolnie poddal sie eutanazji [w przeciwnym wypadku byloby to zwykle morderstwo]. Wzgledy religijne. No tak tu sie musze zgodzic, lecz nie do konca. Nauka Jezusa mowi, ze cierpienie owszem jest najlepsza droga do zbawienia, ale jest ono dobrowolne. To znaczy, ze czlowiek moze je przyjac na swoje barki, ale nie musi i nikt do cierpienia nie moze go zmusic. Osoba wykonujaca 'zabieg' odbiera zycie. To prawda. Ale sa uzadzenia, ktore maja przycisk dawkujacy leki przeciwbolowe, wtedy, kiedy chorego cos boli. Oczywiscie to pacjent ma przycisk. Wystarczy zamiast morfiny (czy czegokolwiek) do zbiorniczka na specyfik wlac jakas trucizne. Powinna ona dzialac tak, aby chory najpierw zasypial niczego nie czujac, a dopiero pozniej umieral. Co do sumienia, to niewazne czy ateista, czy wiezacy, ale jesli taki czlowiek bez lekow(na ktore jest nota bene tak uodporniony, ze dawka ktora on dostaje zabilaby mnie czy Ciebie)zwija sie z bolu, to on naprawde moze chciec miec Swiety Spokoj. Uszanuj to. Nie dlatego, ze ja Cie o to prosze, ale ten czlowiek. Jeszcze jedno. Taki czlowiek przeciez i tak moze odebrac sobie zycie, np. powiesic sie, podciac sobie zyly, nalykac sie prochow i umierac w cierpieniach. Wiec skoro ostatni okres zycia mial taki okrotny, to niech chociaz smierc ma spokojna. Eutanazja doprowadzi do tego, ze ludziom (mowiac krotko) spowszednieje smierc. Tu chcialem cos napisac, ale obiecalem sobie, ze bedzie to kulturalny i intelektualny :) list. Ja jakos nie widze, zeby podczas tych wszystkich bezsensownych wojen [I i II, Korea, Wietnam, Zatoka perska, Balkany i inne konflikty lokalne] ludzie przyzwyczajali sie do smierci. Wrecz przeciwnie. Im wiecej ludobojstwa, tym wiecej protestow. Zarowno wsrod elit rzadzacych, jak i opini publicznej. Jeszcze jedna sprawa. Sytuacja hipotetyczna[tak to sie pisze?]. Eutanazja jest legalna. Gdyby ktos mi bliski ciezko zachorowal dajmy na to, na raka, i chcial sie poddac eutanazji, zapewne klnalbym na tych, co ja zalegalizowali. Tyle, ze w tym momencie po pierwsze, nie mysle racjonalnie, a po drugie jestem cholernie egoistyczny. Bo nie mysle, ze ta osoba strasznie cierpi, tylko, ze to MI jej bedzie brakowac. Na zakonczenie chce wyjasnic, ze nie jestem calkiem za eutanazja, ale chcialem obalic kilka, moim zdaniem blednych opinii, a takze zachecic do dyskusji, dzieki ktorej byc moze uda mi sie zdobyc opinie na ten temat. Mam 15 lat, i byc moze nie calkiem uksztaltowany poglad na swiat, ale staralem sie logicznie argumentowac swoje racje i prosze w swoich listach nie pisac 'co ten gowniarz moze wiedziec o swiecie', jezeli oczywiscie takie dorosle osoby czytaja to pismo :) KARAN >>Widzę, że od Ciebie, Karan, niejeden dorosły autor może się sporo nauczyć... Dziękuję za ten tekst, niezwykle dobra i rzeczowa polemika. Oby takich więcej. Pewnie niektórych czytelników zdziwi fakt, że nie piszę nic na temat samej myśli w artykule - nie mam zamiaru. Mój stosunek do eutanazji jest ambiwalentny i - niestety - niewykształcony. Nie potrafię się na ten, wg mnie jeden z najtrudniejszych dzisiaj, temat wypowiadać spójnie, nie przecząc sobie. Qn`ik<<