Eutanazja by IT

EUTANAZJA - POLEMIKA



No co to się porobiło w tym Action Magu. Już spokojnie kliknąć na link nie można, żeby nie natknąć się na jakiś tekst traktujący o co najmniej problemie egzystencjalnym. I potem trzeba pisać riposty. ;) Żeby było od razu jasne: z Fishbone'em się nie zgadzam. ;)

W tym "zabiegu" - niestety - widzę jedynie zabijanie ludzi w akcie prawa - ludobójstwo przez duże L. I z tego, co wiem, nie jestem w tym poglądzie odosobniony.

To dziwne, wiesz. Bo ja widzę ludobójstwo, i to przez ogromne L w wojnach. A także wypadkach samochodowych. Tyle ludzi ginie corocznie miażdżonych w metalowych puszkach, na własne życzenie. Ludobójstwo jak szlag, całkiem legalne.

Każdy z nas ma prawo do życia, rozwijania się, pomocy, opieki medycznej, a także śmierci. Śmierci godnej człowieka.

Przepraszam, Ty to napisałeś świadomie? No to nad czym tu dyskutować? Skoro każdy ma prawo do śmierci godnej człowieka? Jeśli mam prawo do śmierci, to może kiedyś-tam zapragnę umrzeć? Zapragnę umrzeć w spokoju, a nie w piekielnych mękach, kiedy każdy oddech jest wielkim wyzwaniem? Co wtedy?

Takie "zabijanie z konieczności" można porównać do usypiania zwierząt.

A deratyzację do polowań na wieloryby. Przepraszam za taki wtręt w poważnym skądinąd temacie, ale wybacz - nie można porównać.

Cel mniej-więcej taki sam: pozbyć się zbędnej rzeczy/osoby pod pretekstem ulżenia w cierpieniu.

To ci demagogia! "Pozbyć się", co? "Pod pretekstem", co? Uśpiłeś swojego chorego psa "pod pretekstem" ulżenia mu w cierpieniu?

Nie jestem zwolennikiem tzw. teorii spiskowych, ale napiszę to, co samo mi się nasuwa. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pewnym szpitalu, w pewnym kraju. Na łóżku leży pacjent, w starszym wieku, po wypadku samochodowym. Bardzo cierpi, ale odwiedzającą rodzinę zapewnia, że powróci do zdrowia. Na drugi dzień rodzina zastaje puste łóżko i lekarza pokazującego oświadczenie zmarłego zawierające zgodę na eutanazję z >> oryginalnym podpisem <<.

A w sfałszowanym przez Tajną Organizację Wolnomularzy testamencie jest napisane, żeby przelać fortunę "zamordowanego" człowieka na konto Frontu Wyzwolenia Absurdstanu? Ja nie jestem zwolennikiem teorii, że ufoludki urządzają sobie wycieczki na Ziemię, ale na wszelki wypadek buduję schron pod piwnicą, bo a nuż zechcą nas najechać...

Po co nam tyle emerytów i rencistów? A do piachu z nimi! Nikt się nie obetnie, że coś nie gra, a jeśli nawet, to mamy EUTANAZJĘ jako alibi.

Taaa... A za wszystkim stoi Bill Gates. Paranoja, kompletna paranoja.

Nie muszę chyba przypominać, że podobne praktyki stosowali, w czasie II wojny œwiatowej hitlerowcy. Tak, to właśnie pod pretekstem eutanazji pozbawiono życia ok. 100-250 tyś. osób /w tym dzieci, ok. 5 tyś./

Ja natomiast słyszałem, że zabijali ich pod pretekstem odwszawiania. Zaprzestańmy zatem odwszawiania!!! I w ogóle Twój argument jest bez sensu. Uważasz, że gdyby nie eutanazja, te 100-250 tys. osób by nie zginęło? Nawet jeśli by była zakazana, to co szkodzi wtedy ją zalegalizować??? Ja tam myślę, że powodem śmierci tych ludzi był hitleryzm, ale cóż, mogę się mylić.

Fakt, ale ordynarnej zbrodni nie jest w stanie usprawiedliwić nic, nawet to, że jest popełniana w majestacie prawa.

O czym Ty mówisz?! Jakiego prawa?! Porównujesz dzisiejszą eutanazję z tym, co wyprawiali naziści?!

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że dobrowolna zgoda na swoją śmierć jest równoznaczna, przynajmniej w moim mniemaniu, z samobójstwem /pomijam tu przypadek poświęcenia się za kogoś innego/.

No dobrze. Ale poświęcenie się za kogoś też można uważać za samobójstwo. Jeśli postawić wyraźny, prosty zakaz "nie zabijaj" (również siebie), od którego nie ma wyjątku, to należy znieść z ołtarza i Kolbego. W końcu złamał Szóste.

Poza tym cierpienie jest jedną z pewniejszych dróg do zbawienia / jakoś tak mi to ksiądz tłumaczył przed bierzmowaniem :) /, dlatego chory, jeśli jest chrześcijaninem, powinien swoje cierpienie znieść z odwagą i godnością człowieka wierzącego, a nie uciekać się do tak prymitywnych metod jak "uśpienie".

Czy mi się wydaje, czy to czysty, niezmącony idealizm? A, przepraszam, że spytam, obywatel oddał cały swój majątek na biednych? Asceza? Dał się nabić na pal w imię zbawienia? Gorąco polecam "Podróż 22" z "Dzienników Gwiazdowych" Lema - pasuje jak ulał.

Nie wspomniałem jeszcze o sumieniu, które odpowiednio wykształcone i uwrażliwione samo reaguje i broni się przed popełnieniem błędu, jakim jest eutanazja, niezależnie od tego czy jest się wierzącym, czy ateistą.

Trawestacja: sumienie jest jak prawda - każdy ma swoje. Ja np. nie miałbym sumienia patrzeć bezczynnie na czyjeś cierpienie i błaganie o ulgę. Wybacz, nie zniósłbym, taki cholera jestem - morderca.

Wraz z propagowaniem, wprowadzeniem i zalegalizowaniem eutanazji wiąże się także wiele niebezpieczeństw. Pierwszym i najpoważniejszym jest groźba sprowadzenia znaczenia śmierci do drugorzędnej roli. Ludzie oswojeni z nią, obcujący z nią w życiu codziennym, uważaliby ją za coś normalnego i niewartego uwagi, a ludzi za przedmioty. Przedmioty, które żyją, które można zużyć, pobawić się nimi, a gdy się "zepsują" i są nieprzydatne po prostu wyrzucić /czyt. pozbawić życia, zabić/. Sytuacja taka może stanowić duże zagrożenie dla każdego człowieka - mnie, Ciebie, Twojej rodziny.

Tutaj przychodzi mi na myśl słynna prawda z nożem: może on posłużyć zarówno do poderżnięcia komuś gardła, jak i posmarowania chleba. Ty widzisz takie niebezpieczeństwo w związku z wprowadzeniem eutanazji, ja widzę inne w związku z jej nie wprowadzeniem. Wyobraź sobie (tylko odpukaj najpierw!!!): jesteś nieuleczalnie chory, każdy dzień to dla Ciebie istna kaźń, nie możesz się ruszać, leżeć, siedzieć, spać, myśli o zbawieniu momentalnie wyparowują, z każdym dniem ból wewnątrz Twojego ciała staje się straszliwszy, wydaje Ci się, że już więcej nie zniesiesz, ale rano udręka potęguje się, minuty przeciągają się w godziny, dni to wieczność, umysł opanowuje Ci tylko jedna myśl: o kresie, KOŃCU tego wszystkiego, o uldze, zdjęciu z barków brzemienia tej męczarni, chce Ci się wyć, wołać o KONIEC, o śmierć, ale krzyki zamierają w ustach, wydobywa się z nich tylko rzężenie... Słyszysz tylko powtarzające się "nie, nie możemy, nie, nie... nie jesteśmy w stanie"... Wybacz, ale dla mnie taka wizja to koszmar - potworna bezsilność... jeżeli jest coś, o czym człowiek może bezwzględnie decydować, to IMO jest to tylko własne życie i śmierć. Nie odbierajmy mu tej ostatniej woli, ostatniego prawa, bo nie zostanie już nic...

Ale się roztkliwiłem...

Moje wypociny kończę słowami K. Vonneguta: tekst "krótki i popaprany, bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego".

A ja zakończę pytaniem: jeśli eutanazja jest dla Ciebie masakrą, to czym w takim razie jest np. bombardowanie Drezna...? Mega Masakrą?

Ijon Tichy
ijon@go2.pl

PS. Z pierwszą częścią zdania K.V. się zgadzam. ;)))