Niedawno na waszych łamach ukazał się artykuł FishBona pt.
Eutanazja, zaciekawił mnie ten temat. Ukazane były tam racje
przemawiające za tym, że eutanazja jest bardzo złym czynem, a
wszystkie argumenty trafnie przedstawiały problem tej sprawy.
Moje zdanie jest jednak odmienne i też chciałbym przedstawić
kilka kwestii, które mogą przemawiać za tym, że jednak
eutanazja nie jest takim czynem, który należy potępiać na całej
linii nie dając mu żadnej obrony (kurcze wyszło jak mowa
prawnicza a nie odpowiedź :)). Po pierwsze i chyba najważniejsze
należy zadać sobie pytanie czy cierpienie przez dziesięć czy
dwadzieścia lat ma sens? Czy nie lepiej jest ulżyć takiemu człowiekowi
w jego cierpieniach? Właśnie to cierpienie! Jeżeli wiadomo
jest że choroba, na którą zapadł dany człowiek jest na pewno
nieuleczalna to czy taki człowiek nie prawa do tego aby sam
pokierował swoim życiem i jeżeli tego chce to dlaczego nie ma
się poddać temu zabiegowi, który po prostu skróci jego
cierpienia? Kolejna kwestia podobna do poprzedniej to jest coś
takiego: Dla przykładu był bardzo groźny wypadek (ale nie jakiś
tam samochodowy czy kolejowy, ale naprawadę wypadek, żeby nie mówić
katastrofa - jak np. Czarnobyl) to czy poszkodowani, którzy nie
mają żadnych szans na wyzdrowienie nie mają prawa do tego aby
ulżyć sobie w cierpieniu?
Inny argument przemawiający za tym, że eutanazja jest czymś
niekoniecznie złym, jest to, że na świecie jest wielu ludzi
chorych na najróżniejsze choroby (niekoniecznie nieuleczalne).
Ludzie tacy potrzebują całodobowej opieki i często lekarstw na
które ich po prostu nie stać. Jest też grupa ludzi bezdomnych,
których sytuacja jest podobna do opisanej powyżej, tymi ludźmi
nie na kto się zaopiekować, to czy oni muszą cierpieć?
Kolejna sprawa to można by powiedzieć, że eutanazja w pewnym
sensie jest stosowana już od kilku lat. Nie jest to bezsensowne,
już wyjaśniam dlaczego. Spotkałem się kiedyś z takim
przypadkiem, że przywieziono człowieka po wypadku (był to człowiek
w wieku ok. 50 lat), jego stan był gorzej niż tragiczny, po 8
godzinach operacji stwierdzono, że człowiek ten nie będzie w
stanie nigdy sam oddychać i jeść, będzie żył tylko dzięki
aparaturze podtrzymującej życie. Gdy rodzina dowiedziała się
o tym poprosiła o odłączenie go od tej aparatury, lekarz
wykonał to polecenie wskutek czego człowiek ten zmarł - czy
nie była to eutanazja? Czy takich przykładów nie odnajdujemy
coraz więcej w filmach?
Ostatni już argument (będzie krótki obiecuję :)) to jest to,
że jednak jedno z państw europejskich zalegalizowało ten czyn,
jeżeli tak postąpiono to musiano przedstawić argumenty
przemawiające za tym , że zabieg ten jest etycznie i moralnie
poprawny, i że wykonywanie jego to nie jest morderstwo bo jest
ono (morderstwo oczywiście) karalnym przestępstwem.
Czy ludzie, którzy po prostu nie chcą cierpieć nie mogą skrócić
sobie cierpień? Przecież każdy człowiek jest wolny i sam może
decydować o swoim życiu to dlaczego nie może decydować o
swojej śmierci? Nie mówię przecież, że należy dokonywać
tego czyn za każdym razem, ale kiedy ktoś sobie tego zażyczy,
podpisze specjalne oświadczenie o tym, że chce tego zabiegu to
dlaczego nie?
Jeśli komuś się to nie podoba lub podoba to zapraszam do
dalszej polemiki , na łamach AM lub osobiście.
Shaki@poland.com