CÓŻ  ZNACZY  CZAS

 

         Patrzył na nią z ciekawością, ale ilekroć odwracał głowę, utwierdzał się w przekonaniu, że to jednak coś więcej. Nawet, gdy na jego głowie lądował starannie naostrzony ołówek. Wiedział, co w podobnej sytuacji powinien uczynić, a jednak... To uczucie było dziwnie fascynujące w swojej obojętności. Gdy coś powraca bez widocznego sensu, należy się strzec, aby przypadkiem nie wpaść w podświadomie zastawiane sidła.

         A on je zastawiał, nie zdając sobie z tego sprawy. Ona zresztą też, lecz najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że inni, z pozoru obojętni, we wszystkim pomagali. Magia uczucia? No bo w końcu nie przypadkiem jemioła zawisła nad ich głową, nie przypadkiem siedzieli obok siebie w czasie wigilijnej wieczerzy. I chyba nie przypadkiem poprosił, by usiadła mu na kolanach. Biedaczysko nie wiedział, jaki był podstępny.

         Razem jechali samochodem, oczywiście bok w bok. Niby całkiem przypadkiem dał jej posłuchać pewnej piosenki. Jakież to przedziwne uczucie, gdy po czasie dowiadujemy się sami od siebie, że rzeczy, które robiliśmy bez wyraźnej przyczyny, miały ogromny sens, mogący zaważyć na losach całego wszechświata...

         W końcu jednak okazało się, że wcale nie była tak idealna. Nie taka, jaką sobie wymarzył. Ludzie potrafią z zimną obojętnością niszczyć najwspanialsze marzenia, dając im wcześniej podstawy. Jednym pocałunkiem zasiała ziarno nadziei. Wtedy po raz pierwszy uświadomił sobie, w jak wielkiej grze bierze udział. Został graczem bez własnej woli, bez własnej woli przegrał. Tylko że wtedy starał się, jak potrafił - a ona coraz bardziej go ignorowała. Gdyby od początku wiedział, co będzie się działo za drzwiami obok, nie próbowałby. Ale, jak to mówią, w życiu wszystko ma sens.

         Wydawało mu się, że kilka łez da upust bólowi. Pewnie tak by się stało, gdyby nie fakt, że najlepsi przyjaciele stali się wrogami. To też by przetrwał, gdyby nie poezja. Wiersz dał mu chwilową nadzieję, skorzystał z niej - tyle tylko, że nadal było źle. Jak prawdziwy mężczyzna, postanowił sam rozwiązać problem. Wbrew pozorom poczuł wyraźną ulgę, ale jeszcze większą radość, gdy później zadzwoniła. Wystarczył jej głos, by zdał sobie sprawę, jak go zniewoliła, jak nic nie znaczące są wyrzeczenia.

         W życiu jak to w życiu - wszystko ma sens. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale to bez znaczenia. Najważniejsze, by mieć marzenia i nie rezygnować z nich nawet, gdy się je w końcu spełni. To w pewnym sensie paradoks, ale miłość to oddanie, więc zakochując się, zdał sobie sprawę, że pragnie oddać jej życie. Cóż znaczy jeden rok? Może miłość nie jest wieczna, ale właśnie po to istnieje śmierć. Pragnął umrzeć, czując na sercu dotyk jej dłoni. Bez znaczenia, kiedy.

 

Z dedykacją:

            Dla tej jedynej - Anny Michalewicz, z okazji I rocznicy

 

15.I.2001

Łukasz Małecki, rednar@poczta.onet.pl