Chciałbym złożyć całej redakcji pisma najserdeczniejsze życzenia z okazji nowego roku i świąt. Życzenia są spóźnione ale szczere. Pod choinkę postanowiłem zrobić sobie sam prezent: kupiłem grudniowy CD-Action, a nie kupowałem go już od dokładnie 6 (sześciu) miesięcy. Moje zainteresowanie grami i Waszym pismem spadło ale musze przyznać, że pismo nadal jest najlepsze (nie podlizuję się;) W AR przeczytałem list, który bardzo mi się spodobał. Mianowicie chodzi o treść listu Xaimera traktującego o grach sprzed lat. Chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Moim pierwszym komputerem był C-64 (ciekawe czy "komputerowcy" rocznik np. 97 wiedzą co to za skrót?), potem Amiga, no i PC (nie liczę Pegasusa itp.). Jedną z pierwszych gier w jakie grałem była bijatyka zatytułowana "Kung Fu" (nie wiem czy ktoś z Was kojarzy; walczyliśmy gostkiem w białym wdzianku, przeciwnicy byli co raz trudniejsi [AI?], mieli bronie: nunczako, bo, łańcuchy) i mimo, że grafika składała się z paru pikseli wciągnęła mnie na parę miesięcy (po pewnym czasie i kasetę wciągnęło!). Amiga z kolei była bardziej rozbudowanym (szerokimJ) komputerem, którego nośnikiem były twarde dyskietki. To właśnie Amiga miała wielki wpływ na dalszy rozwój gier komputerowych, to na ten komputer powstało najwięcej hiciorów, które do dziś dnia wspominamy ze smakiem. Gry typu "Earth 2140", "Dune 2000", "Total Annihilation" mają jeden pierwowzór, który z czasem ewoluował. Jest to Dune, choć o niebo lepsza zdaje się być druga część. Swego czasu grę okrzyknięto MEGA HITEM, i słusznie. Potwierdzi to każdy, kto w tym okresie miał Amigę. I teraz przejdziemy do sedna sprawy. "Komputerowcy" mający PIII, 128 MB, 30 GB HDD, DVD i Bóg wie co jeszcze nie doceniają piękna gier, tego co gra daje. A prawda jest taka, że gry kiedyś dawały coś z siebie, zaskakiwały gracza, sprawiały, że nie można było oderwać się od komputera i czasem olewało się szkołę (czasem;). Pamiętam jak siedziałem przed telewizorkiem ściskając w ręce myszkę myśląc jak przejść koleją misję w Cannon Fodder. O! np. ta gra. Gracz starej daty do dziś dnia widzi w niej "coś", jakiś urok, ciągnie go do niej (sam przeszedłem ją dwa razy mając już PC!) lecz dla obecnych graczy ten produkt jest kolejnym starociem, w ogóle nie zasługującym na uwagę. Lecz chciałbym się spytać owych graczy jaka gra zasługuje na uwagę? Czy musi ona wymagać VooDoo 3 i PIII? Kiedyś nie było takiego luksusu. Gracze kopiowali dyskietki, wachlowali nimi jak opętani i cieszyli się z tego co jest. I naprawdę było się z czego cieszyć. Znacznie milej wspominam MK2 niż obecne trójwymiarowe mordobicia ślamazarnie naśladujące tą grę zastępując grywalność oszałamiającą grafiką. I co z tego mają gracze? Jest sporo gier charakteryzujących się super grafiką lecz bez grywalności, a ta jest chyba najważniejsza? Jestem ciekaw jakie gry będą powstawać za parę lat. Jestem też ciekaw jaki człowiek może nazwać się graczem komputerowym? Ostatnio gadałem z kumplem na temat gier. Ja zacząłem mówić o pierwszym C&C, Dune, Wolfensteinie, a on skwitował te gry niecenzuralnym słowem. KRETYN! Jak można powiedzieć, że Doom jest zj***ny bo nie filmików, kapryśną (?) grafikę i mały (!) arsenał broni!!! Paranoja! Gry nie można oceniać po grafice, wszak nie liczy się opakowanie pudełka lecz jego zawartość! Wiem, że realizacja pomysłu kolegi Xaimera nie przejdzie jednak bardzo go popieram i podoba mi się jego pomysł. Wydaje mi się, że jest więcej graczy, którzy może i z samej ciekawość rzucili okiem na Dooma czy inną grę "sprzed wojny". Wiecie, przez głowę przeszła mi nawet myśl o poświęceniu jednej strony na "gry tworzące gry". Był taki dział w Top Secrecie (mówi to coś młodym graczom?;), bodaj "Jest taktycznie". Opisywane tam były gry bardzo stare np. Microprose soccer (to dopiero piłka nożna). Ale z drugiej strony kto by to czytał?

Dziękuje za poświęcony czas. Miło jest czasem pogadać z ludziami mających pojęcie co to prawdziwa gra. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!


OLD MAN