STAR WARS
STRACONA SZANSA
Kapitan Contin spojrzal ze znuzeniem na lecace w strone „Gorgony” mysliwce. Wygladalo na to, ze znów paru Rebeliantów próbuje uciekac.
W strone niszczyciela klasy Victory nadlatywaly trzy mysliwce typu Y.
-Sir, czy mamy rozpoczac ostrzal? - mlody oficer spojrzal na swego dowódce.
-Nie, poruczniku Baliks, pozwólmy pilotom TIE fighterów na odrobine zabawy. Wypuscic mysliwce!
Contin odwrócil sie w strone Y-wingów. Na widok eskadry TIE Rebelianci zmienili szyk na formacje delta.
-Beda atakowali? Na co oni licza? - wykrzyknal Baliks.
TIE otworzyly ogien, pierwszy mysliwiec wybuchl trafiony gradem pocisków, reszta odpowiedziala ogniem. Kapitan ze zgroza patrzyl na swoich pilotów i ich nieudolne próby wyminiecia laserów. Dwa TIE wybuchly.
-Co oni robia? - krzyknal ze zloscia Cotin. - Polaczyc mnie z dowódca eskadry.
Porucznik przytaknal i po chwili ukazal sie holograficzny obraz dowódcy mysliwców.
-Panie kapitanie, ci rebelianci dlugo nie pozyja...
-Poruczniku, prosze przygotowac turbolasery. A panu i panskim ludziom rozkazuje powrót na „Gorgone”!
-Alez sir...
-Prosze wykonac rozkaz albo skoncze z panem!
Mysliwce odsunely sie od uciekinierów i „Gorgona” rozpoczela ostrzeliwac wroga.
Y-wingi zamienily sie po paru sekundach w kosmiczny proch.
-Ladna akcja! - stwierdzil Baliks.
-Czy pan w ogóle patrzyl na ekran taktyczny? Stracilismy 4 mysliwce w akcji, w której nie powinnismy stracic ani jednego!
Rzeczywiscie, dwa nastepne TIE zostaly trafione podczas odwrotu przez torpedy protonowe jednego z Y-skrzydlowców.
Cotin westchnal.
-Poruczniku, prosze o dostarczenie mi raportu z akcji za dwie godziny. Bede w swoich kwaterach.
-Tak jest, sir!!!
Podczas podrózy turbowinda Cotin zastanawial sie, gdzie w zyciu popelnil blad.
Skonczyl imperialna akademie na Caridzie z przecietnym wynikiem, który jednak powinien mu zapewnic kariere w jakims mniej znanym systemie...
Ale nie na takim zadupiu jak Deniser! Planeta byla stara ludzka kolonia gazowa i obecnie nie byla zbyt wazna. Jak na razie Nowej Republice nie chcialo sie jej podbijac, poniewaz wiekszosc ludnosci wolala Imperium od nich.
Kiedy Imperator wzywal wszystkich wazniejszych dowódców do obrony Gwiazdy Smierci 2, o Cotinie zapomniano. Bo co zrobilyby dwa niszczyciele Victory?
Po smierci Imperatora dowódcy Imperium przypomnieli sobie o nim i odebrali jeden z niszczycieli, „Bazyliszka”, pozostawiajac do obrony jedynie „Gorgone”.
Niedawno Admiral Palleon, nowo mianowany dowódca Nowego Imperium, zaprosil Cotina na zebranie dowódców armii. Kapitan byl pewien, ze nareszcie zacznie dzialac i Imperium zaatakuje Republike, ale mylil sie. Rozmawiano jedynie o podziale resztek systemów na pare mniejszych prowincji. Teraz Cotin odpowiadal za swoje czyny przed Moffem Dinotre, mlodziutkim glupcem.
Do teraz...
Cotin obmyslil plan, dzieki któremu zablysnie wsród innych dowódców. Plan, który gwarantowalby mu awans...
Kapitan wpisal kod i drzwi do jego apartamentów otworzyly sie. Wszedl do pomieszczenia i natychmiast zamknal drzwi.
Wlaczyl komunikator i na scianie pojawila sie twarz lacznika.
-Polacz mnie z Hjuta. - rozkazal. Hjuta byla planeta, na której rezydowal Moff Dinotre.
Po paru minutach na ekranie pojawil sie Dinotre.
-Tak, kapitanie, cóz to za wiadomosc chcesz mi przekazac?
-Panie, Rebelianci zaatakowali planete i odbili caly podziemny ruch oporu! Najwyrazniej rozpoczynaja inwazje! - Cotin spróbowal zrobic przerazona mine.
-Co?!
-Prosze, puszcze panu nagranie! - kapitan wcisnal cos i na wyswietlaczu pojawila sie scena ucieczki Y-wingów. Cotin wylaczyl nagranie tuz przed zniszczeniem mysliwców.
-Widze... a pan nie mógl ich powstrzymac?
-Ich sily byly zbyt wielkie... zaatakowal krazownik MonCalamari MC90 i dwa Nebulony-B!
-I nawet nie próbowal pan, kapitanie?
-Nie... to jest próbowalem...
-Och, doniose Admiralowi o panskim tchórzostwie!
-Sir... a co zrobimy z Rebeliantami?
-Ech... umm... poprosze Admirala Palleona o posilki... gdzie kieruja sie te krazowniki?
-No cóz sir... z obliczen moich ludzi wynika, ze skierowaly sie w strone... Hjuty!
Dinotre przerazil sie.
-Ale moje wojsko odeprze ich atak! Trzy niszczyciele Imperial poradza sobie z MC90 i Nebulonami-B...
-I jednym niszczycielem klasy Imperial oraz dwoma klasy Victory.
-Co?! Alez mówil pan...
-Mówilem, ze zaatakowaly nas tylko tamte statki. Pózniej nadlecialy posilki i razem skoczyli w nadprzestrzen. To bylo juz z godzine temu, niedlugo powinni doleciec...
-Przygotuje obrone... wezwe posilki... a pana prosze o natychmiastowe przybycie, panski niszczyciel sie przyda... koncze!
Cotin zasmial sie. Och, to bylo latwiejsze niz sadzil... a Dinotre byl glupszy, niz myslal. W ogóle nie zapytal sie, dlaczego Rebelianci nie zniszczyli „Gorgony”...
Jego plan byl genialny. Dinotre przygotowuje swoje sily, to jest trzy niszczyciele Imperial, dwa Victory. Jest pewien, ze zaatakuje go Nowa Republika... i przez wlasna glupote zniszczy imperialne okrety!
Na Hjute przyleci bowiem sam Admiral Palleon na „Chimerze” a eskortowany bedzie przez „Bazyliszka” i „Getre”, dwa krazowniki typu Victory. Cotin dowiedzial sie tego od swoich szpiegów na Bastionie. Ma to byc niezapowiedziana wizyta i ten idiota Dinotre zaatakuje ich, sadzac, ze to Nowa Republika!
Cotin zasmial sie i wlaczyl intercom.
-Poruczniku, przygotowac „Gorgone” do skoku w hiperprzestrzen. I poinformowac wladze planety, ze wzywa nas na pomoc Moff Dinotre.
-Tak jest sir... a co z tym raportem?
-Zapomnij o nim Baliks i rusz wreszcie te kupe zlomu!
Dinotre wylaczyl nadajnik i ze strachu zaczal obgryzac palce. Byl pewien, ze jezeli dojdzie do bitwy z pewnoscia przegra. Dowódcy Nowej Republiki wyslali pewnie z misja podbicia Hjuty jakiegos wybitnego stratega... moze zaatakuje go Garm Bel Ibis, a moze nawet sam Akbar!
-Polaczyc mnie z dowódcami niszczycieli. Przekazac im, ze to pilne! - rozkazal oficerowi lacznosciowemu.
Po chwili ukazal sie na wyswietlaczu obraz trzech dowódców.
- Panowie, zostalo nam juz niewiele czasu. Poinformowano mnie, ze Nowa Republika wyslala mala flote z misja podbicia naszego sektora. Beda tu lada moment i radze panom przygotowac swoje okrety.
Dowódcy zdziwili sie, ale natychmiast rozkazali swoim podwladnym przygotowywac bron i statki.
-I jeszcze jedno - nie dajcie im czasu na zadne przygotowania. Jak tylko wyjda z nadprzestrzeni, otworzyc ogien.
-Admirale, wyglada na to, ze na Hjute przylecimy z malym opóznieniem. Silniki uruchomia sie ponownie za okolo 20 minut.
-Rozumiem kapitanie, prosze kontynuowac. - Palleon spojrzal na otaczajace „Chimere” gwiazdy. - Raczej nic sie przez to nie stanie...
„Gorgona” wyskoczyla z nadprzestrzeni dosc gwaltownie i Cotin musial sie chwycic oparcia krzesla, zeby nie poleciec na szybe.
Spojrzal na skanery. Nigdzie nie bylo widac Palleona i jego obstawy, tylko trzy niszczyciele Imperial Dinotry.
-Kapitanie, wiadomosc z „Minotaura”. Mam przekazac na glówny ekran czy panski prywatny? - zapytal porucznik.
-Prosze na prywatny.
Po chwili polaczenie nastapilo i przemówil do niego Moff Dinotre.
-I gdzie sa ci panscy Rebelianci?
-Hmm... moze jeszcze nie dolecieli...
-Pan juz tu przybyl, a ich nie widac? Cos mi tu nie pasuje...
Nagle ktos krzyknal za Dinotrem i ten odwrócil sie.
-Sir, z naprzestrzeni wyskoczyly wlasnie okrety Nowej Republiki.
Cotin usmiechnal sie w duchu. No, Dinotre, nie zawiedz mnie swoja glupota.
-Przygotowac sie do ataku... Kapitanie Cotin, prosze polaczyc sie z dowódca „Pindictora”, on przekaze panu plan dzialan. Rozlaczam sie.
No, Dinotre, juz po tobie.
-Sir, polaczyc sie z generalem Kluzem?
-Tak, Baliks. I przygotowac „Gorgone” do walki,
Na wyswietlaczu ukazala sie twarz Kluza, starszego oficera.
-Witam pana, kapitanie. Zapewne zobaczyl juz pan na ekranie taktycznym, ze wróg ma nad nami przewage.
No, nie przesadzalbym, pomyslal Cotin.
-Wysylam panu oznaczenia, które nadalismy okretom... zajmie sie pan Zielonym Dowódca i Zielonym 2. Bez odbioru...
Co... az z dwoma naraz? Pewnie chodzi mu o te niszczyciele Victory... no cóz, i tak walka nie potrwa dlugo.
Cotin odwrócil sie do mlodego pulkownika.
Wymierzyc turbolasery w pierwszego niszczyciela Victory... to jest Zielonego 2.
Baliks wygladal na zdziwionego.
-Alez sir... jakiego Victory?
Kapitan spojrzal na niego ze takze ze zdziwieniem.
-No te... - i wskazal mu plamki na ekranie taktycznym i zamarl.
Zamiast niszczycieli Victory atakowaly go dwa krazowniki bothianskie.
-Co to jest? - krzyknal, wskazujac na przyrzady.
-To jest, sir, nasz wróg. Dwa niszczyciele MonCalamari MC90, jeden MC80, niszczyciel Imperial i dwa krazowniki Bothan, to jest Zielony 2 i Zielony Dowódca...
Cotin zamarl i zrobil przerazona mine.
„To musi byc jakis zart... to niemozliwe, zeby... och, przeciez to szalenstwo.”
Kapitana wyrwalo z zamyslenia trafienie, które zatrzeslo okretem.
-Zwiekszyc sile pola ochronnego do 70% i rozpoczac ostrzal. Wypuscic TIE i przygotowac pilotów bombowców.
-Który statek zaatakowac?
-Strzelac wedlug wlasnego uznania, poruczniku.
„I tak juz po nas...”
-Nie spodziewalem sie takiego oporu... - admiral Prisnerr spojrzal na swojego podwladnego. - Skad wiedzieli o naszym ataku?
-Admirale, nowe jednostki wlasnie wyskoczyly z hiperprzestrzeni; niszczyciel Imperial i dwa Victory!
-To przewaza szale wygranej odrobine na ich strone... czy to przypadkiem nie „Chimera” Palleona?
-Nic innego, sir.
-No to mamy wieksze problemy...
Dinotre prawie krzyknal ze szczescia, kiedy zobaczyl na ekranie twarz Palleona.
-Dinotre, co sie tu dzieje? - admiral wygladal na zdenerwowanego.
-No cóz, sir... zostalismy zaatakowani przez okrety Nowej Republiki... spodziewalismy sie ich, wiec przygotowalismy ludzi, ale jest ich i tak zbyt wiele!
-Rozumiem... a skad pan wiedzial o ataku?
Mlody Moff chcial juz odpowiedziec na pytanie admirala, gdy uslyszal krzyki generala Kluza.
-Zwiekszyc moc pola! Zwiekszyc moc pola!
-Za pózno sir!
Dinotre z przerazeniem patrzyl na A-winga lecacego prosto na mostek. Zamknal oczy i ostatnie co przeszlo mu przez glowe, to czy bedzie bolalo...
Cotin przez chwile patrzyl jeszcze na wiszacego bez ruchu niszczyciela, zanim rebeliancki MonCalamari MC80 nie odstrzelil wraku. Imperialny okret wybuchl, polykajac jednak ze soba krazownik! No to Dinotre zalatwiony... razem z tymi glupimi...
Kapitan odwrócil sie do przyrzadów.
-Jak wyglada nasza sytuacja?
-No cóz sir... Zielony 2 ma juz tylko 20% tarcz... a Dowódca jeszcze 70%... sami go nie pokonamy, mamy jeszcze 40%, a i tak polowa laserów zniszczona!
-Polaczyc mnie z admiralem Palleonem.
Porucznik wypelnil rozkaz i wlaczyl interkom.
-Kapitanie... wlasnie wybuchl „Pindictor”... razem z Kluzem i Dinotrem na pokladzie...
-Wiem, sir... potrzebuje pomocy, admirale. Te krazowniki sa silniejsze niz myslalem.
-Tak, Bothiane wykonali niezla robote... wysylam panu na pomoc „Getre”. Powodzenia, kapitanie Cotin.
I Palleon rozlaczyl sie.
-Przeniesc cala moc na resztki turbolaserów i skierowac je na Zielonego 2! - rozkazal kapitan.
Major Frikson z duma patrzyl na swoich ludzi. Piloci przeprowadzili atak wrecz idealnie i ten smierdzacy bothianski krazownik dlugo nie wytrzyma... a Cotin chyba poradzi sobie z Zielonym 2?
Major spojrzal na ekran i zamarl. Praktycznie zniszczony juz Zielony 2 wlaczyl silnik i kierowal sie w strone „Gorgony”. Chce ich staranowac, pomyslal.
Przez chwile Frikson zastanawial sie nad ostrzezeniem Cotina, pomyslal jednak, ze i tak im juz nie ucieknie.
-Wlaczyc awaryjne zasilanie! Cala moc na silniki! Musimy ruszyc te kupe zlomu zanim bedzie za pózno...
Ale bylo juz za pózno...
Cotin podparl sie i pomyslal, jak wiele mógl jeszcze zrobic... po smierci Dinotra i Kluza byl najwyzszy stopniem w prowincji i z pewnoscia zostalby moffem... podbilby okoliczne systemy Nowej Republiki i zachecil innych do walki...
-Silniki wlaczone, sir! - krzyknal radosnie Baliks.
BUM!!!
Jedyny nadal sprawny MC90 wlasnie uciekl w nadprzestrzen i Palleon odetchnal spokojnie.
Stracili sporo - dwa niszczyciele Imperial i jeden Victory... ale wygrali i zdobyli dobry MC90.
-Kapitanie, prosze polaczyc mnie z najwyzszym ranga oficerem.
-Ech... ale z kim? Moff Dinotre nie zyje, general Kluz takze, a kapitan Cotin... tez.
-Swietnie... od kogo dowiem sie, co tu zaszlo?
Zapadla cisza.
Palleon westchnal. Znów czeka mnie spotkanie z rada w sprawie nowego Moffa...
K O N I E C
FROBLIB
Froblib@poczta.onet.pl