Khu! Ekhu! *COUGH* No tak... Postanowilem odkurzyc swoj stary podrecznik do tej wspanialej gierki. Nie spodziewalem sie, ze jest az w tak marnym stanie, no ale coz - przeciez przezyl tyle sesji, sprawdzajac sie w wielu zadaniach bojowych, ze bez ran sie obejsc nie moglo. Z czasem stracil swoja piekna okadke, klej trzymajacy "w ryzach" wszelkie kartki wyjechal na wakacje, a mi pozostal tylko dziurkacz i wielkoformatowy segregator :) W ten oto sposob caly podrecznik znalazl nowy dom w niebieskim segregatorze biurowym, opatrzonym karta wraz z naniesionymi nan znakami runicznymi... ee, znaczy sie - kartka podpisana olowkiem ;) A napis glosil: "Warhammer Fantasy Role Play"...

Smialo moge zaryzykowac stwierdzenie, iz WFRP jest, tuz po slynnym (bedacym zarazem chyba protoplasta wszelkich gier RPG) Advanced Dungeons & Dragons, najpopularniejszym systemem gier fabularnych. W kazdym badz razie byl on pierwszym eRPeGiem, w ktorego mialem okazje zagrac. Stalo sie to kiedy bylem w siodmej klasie podstawowki... Pewnego dnia w me lapki wpadl pewien magazyn (nie, nie byl to Playboy!), a zwal sie on "Magia i Miecz" (swoja droga, kto z was pamieta gre planszowa, lekko nawiazujaca tematyka do Role Playing, o tym samym tytule?). Tam przeczytalem o czyms co sie zwalo grami fabularnymi, a na koncu gazetki byl taki blankiet do wypelnienia. Postanowilem, ze poswiece swoje ciezko zarobione (no dobra, wyludzone od rodzicow, czego chcecie od 13-to latka?!) pieniadze na kupno takiego "ustrojstwa". Oczywiscie nie mialem wtedy zadnej druzyny ani nic z tych rzeczy. No coz, w czasie gdy czekalem na listonosza z upragniona przesylka postanowilem zajac sie rekrutacja - popytalem kumpli ze szkoly, z osiedla i jakos znalazlo sie 4 fraje... znaczy sie, smialkow gotowych podjac wyzwanie :) I stalo sie! Przesylka nadeszla jak grom z jasnego nieba. Od razu rzucilismy sie do rozgrywki, dodam jeszcze - nie znajac zasad ;P Nie musze chyba mowic, jak to sie skonczylo? I tak powiem - musielismy odlozyc pierwsza sesje na "za kilka dni". Kurcze, chyba nigdy nie zapomne tych TRZECH dni spedzonych nad opaslym tomiskiem! Caly weekend przesiedzialem nad ksiazka ;)
W koncu moglismy grac. Nie zamylajac, przyznam, ze nie obeszlo sie bez burakow - a to zle losowalismy statystyki bohaterow, a to znowu jakis gracz "wiedzial lepiej" (pozniej go zabolalo, od czego sie jest MG? myslicie, ze tylko komputer potrafi byc zlosliwy? ;) ) itd. itp. Nasze pierwsze sesje byly typowe - "rzeznia, rzeznia i jeszcze raz rzeznia, wiecej krwi, dajcie flakooooow!" Ale tak jest zawsze, nie przejmujcie sie - przeciez czlowiek musi sie nacieszyc nowa rzecza i sie wyzyc, nie? Hehe, zwlaszcza jak sie ma tyle lat... Ale teraz, kiedy jestem juz starym dziad... Tfu! Nie tak... Jeszcze raz... aha, juz wiem, co mialem powiedziec. Pozniej, z czasem, nasze sesje staly sie inne, powiem wiecej - staly sie takie jakie byc powinny! Scenariusze byly bardziej nastrojowe, psychologiczne i zagadkowe :) Jedna z najlepszych przygod w jakich uczestniczylem jest chyba "Dom" - nie pamietam autora, scenariusz nie byl nawet pisany z mysla o WFRP (od czego czlowiek ma rozum?), ale ten klimat! Wymiata, mowie wam, wymiata! Poszukajcie go w staaarych numerach MiM. Przygoda miala lepszy klimat niz wszystkie czesci "Resident Evil" razem wziete ;)

Dobra, dobra - to sa wspomnienia, a mialo byc o systemie... Podrecznik, ktory posiadam, nie pozwala mi na szczegolowe go opisanie, jako ze jest w stanie... co najmniej zlym :/ Do rzeczy... Ksiazka sklada sie z 7, a wlasciwie 8 rodzialow (osmy to przykladowy scenariusz). Cala pierwsza czesc poswiecona zostala tworzeniu bohatera, zawiera zbior podstawowych profesji, opisy ras, w ktorych to przedstawicieli moze wcielic sie gracz oraz calkiem pokazny zbior umiejetnosci. Samych profesji jest okolo setki (!!!), do tego dochodzi jeszcze multum zdolnosci, ktore nasz bohater moze wykorzystac podczas swych wojazy - to jest bardzo mocna strona systemu, wbrew pozorom nie znajdziemy tu jednak slynnej umiejetnosci "leworecznego jedzenia lodow z bita smietana za pomoca srebrnej lyzeczki" :P Takich glupot nie ma.
Drugi rozdzial to almanach Mistrza Gry. Zawiera on wszelkie bardziej zaawansowane zasady rzadzace rozgrywka, porady dla nie znajacych rzemiosla oraz spis profesji zaawansowanych - tych niedostepnych graczom od samego poczatku.
Trzecia czesc to zbior zasad rzadzacych walka. Znajdziemy tu opis wszelkiego oreza, poczawszy od palek i kastetow, a na dwurecznych mieczach i korbaczach skonczywszy. Cala galerie zelastwa dopelnia przerozne "skorupy", w ktorych to nasz bohater moze paradowac (jesli je na sobie uniesie, nie myslcie, ze ten caly zlom nic nie wazy! To tez przewidziano w zasadach!). Ogolnie zasady walki sa calkiem proste i niczego zanadto nie komplikuja - ot, ataki, parowanie ciosow, uniki, trafienia krytyczne i troche innych bajerow - calkiem fajnie pomyslane, bez zbednych udziwnien. Walki tocza sie w miare szybko (zalezy oczywiscie od umiejetnosci rzucania koscmi hehe), a trafienia krytyczne sa niezwykle widowiskowe - pod warunkiem, ze mamy dobra wyobraznie, no ale to jest chyba wogole warunek, aby grac w takie gry, prawda?
Czwarty rozdzial - "Magia". Czym bylby swiat fantasy bez wszechobecnej magii? No wlasnie... Tutaj znajdziecie wszelkie zasady dotyczace uprawiania Sztuki w Starym Swiecie. W WFRP wyrozniono kilka typow magii - bojowa, iluzjonistyczna, elementarna, demoniczna, nekromancka. Skoro jestem juz przy czarach, to powiem tez co mi sie w Warhammerze NIE podoba - gdzie sie podziala magia kaplanska, panowie autorzy?! Owszem, kaplan otrzymuje sile od swego boga i w ten wlasnie sposob uzywa "sily nadprzyrodzonej", ale zeby tak po macoszemu to potraktowac? Zawsze uwazalem to za wielka wade systemu i nadal tak pozostanie - z tej strony wielki minus! A jak to wyglada? Kaplan uzywa w sumie tych samych czarow, ktorych uzywaja inni przedstawiciele profesji magicznych, z tym wyjatkiem, ze nie zostal podporzadkowany danej dziedzinie...
Piatka - rozdzial poswiecony bostwom oraz religiom Starego Swiata. Znajdziemy tu pobiezne opisy swiat, bardziej szczegolowe charakterystyki poszczegolnych bostw patronujacych roznym rasom itd. I znowu minus - dlaczego innym rasom niz ludzie "przydzielono" tylko po jednym bogu? Lenistwo sie klania ;) - przeciez lepiej kazac MG popracowac nad tym prawda? Dlaczego autorzy mieli by sie tym przejmowac? Dla sprawnego Mistrza Gry to przeciez zaden problem! A pomyslal ktos o poczatkujacych lub nawet tych bardziej "wygodnickich"? Wlasnie... minus, minus! A moze takie Elfy wyznawaly monoteizm i tylko ludzie to poganie? :))
Szosta pozycje zajmuje "Bestiariusz" - przyznam, ze naprawde obszerny i dobrze zrobiony - tu z kolei wielki plus! :) Nigdy nie udalo mi sie wykorzystac wszystkich bestii w nim zawartych, mimo iz nie raz mialem na to wielka ochote.
Siodemeczka to uzupelnienie calosci - swoisty przewodnik po swiecie, zaiera mapy, opisy miast, kultur, historie swiata oraz poszczegolnych panstw, opis systemu monetarnego, ceny najczesciej kupowanych produktow (poczawszy od sprzetu domowego uzytku, poprzez ksiazki etc., a na broni skonczywszy) itd. Calkiem przydatna rzecz.
Jak juz wspomnialem, osmy rozdzial to przykladowa przygoda - jak na moj gust nie jest ona najwyzszych lotow, ale jak na zapoznanie sie z systemem i rozgrzewke przed prawdziwa akcja, na pewno sie przyda. Poza tym, pierwszy scenariusz w sym zyciu MG i tak spapra (jestem tego pewien), wiec chyba lepiej zepsuc jakis gorszy stuff niz majstersztyk w stylu wspomnianej przeze mnie przygody "Dom", czyz nie?

Napisalem o stronie technicznej systemu, ale o co chodzi w rozgrywce? Ano, tak jak wszedzie - zle sily czyhaja na zycie bogu (Shallya, Taal, Morr - niepotrzebne skreslic) ducha winnych ludzi, a nasi smialkowie, jako jedni z nielicznych, ktorzy "poznali prawde" poswiecaja sie walce ze slugami mrocznych bostw (tutaj reprezentowanych przez dotychczas niepokonanego mistrza, posiadacza zlotego pasa, w mrocznym narozniku - Chaaaooos! ;) ). Ponizszy fragment zywcem "zerznalem" z ostatniej strony okladki (znalazlem ja wlasnie przed chwila, jest to jedyna ocalala jej czesc), poniewaz bardzo dobrze oddaje to co chcialbym teraz powiedziec (a tak wogole juz dosc sie rozpisalem), jest on oczywiscie (C) Games Workshop i MAG ;P

"Stary Swiat. Kraina z pozoru spokojna, zyzna i rozlegla, z licznymi, tetniacymi
zyciem miastami, z zamieszkalymi przez elfy lasami i wynioslymi gorami,
w ktorych krasnoludowie tocza odwieczny boj z hordami goblinow. Jednak cien
wisi nad tym swiatem - cien mrocznego, niosacego zniszczenie Chaosu.
Od niepokojonych przez piratow wybrzezy Tilei po ufortyfikowane wioski
barbarzynskiego Wschodu wedruja bohaterowie - jakze nieliczni - wlasna
piersia probojac powstrzymac potezne, naplywajace z polnocy fale Chaosu.
Jednak Chaos zadaje ciosy takze od wewnatrz. Jego sekretni sludzy nie
szczedza wysilkow, zeby rzucic swiat na kolana przed Ciemnymi Bogami."

Heh, doczepie sie jeszcze do jednej rzeczy - "Ciemnymi Bogami"? Kto to tlumaczyl? ;) Hehe, lepiej brzmialo by "Mrocznymi Bostwami" etc., a w ten sposob wyszlo, ze ci bogowie sa naprawde... ciemni, skoro porywaja sie na Stary Swiat nie wiedzac, ze grupka smialkow skopie im dup... pupska :) Czego wam i sobie zycze! Wszelkie komentarze - jak zwykle - pod adres podany ponizej.

Polo
polo08@kki.net.pl
http://vvv.pl/~polo8 - "Essence" RPG