Start
Teksty
Na luzie - linuxowy humor
Linki - strony linuxowe
Kontakt z Tilkiem
Powrót do Action Maga

Cześć i czołem!

Właśnie jestem po lekturze arta Linux vs. Windows Przemka W. pseud. Łysy z AM'4. Zastanowiła mnie przy tej okazji sensowność całej dyskusji na temat przewag linuksa nad windozą, lamerstwa i hackerstwa. Żadko w tego typu artach pojawia sie pytanie: do czego (czym jest) służy komputer? Spotkałem się już z opinią, że do rozwiązywania problemów, które by bez komputera nie istniały. W rzeczywistości jest to nic więcej, jak narzędzie, ktore pozwala nam na sprawniejsze wykonywanie naszej pracy, jak, nie przymierząjac, młotek. I, jak sądzę, właśnie pod takim względem należałoby ocenić działanie obu systemów - pod względem użyteczności.
Po co się jednak aż tyle rozwodzę nad tą, oczywistą skądinąd sprawą? Otóż przymierzam sie do rzeczy ostatnio źle widzianej: krytyki Linuksa i gloryfikacji (no, troszke przesadzam) Windows. Krytykę opieram na osobistych doświadczeniach a nie na jakichś wydumanych problemach.

Nie tak dawno, w ramach zleconej mi pracy, musiałem stworzyć witrynę WWW mogącą komunikować się z bazą danych. Utworzenie czegoś takiego, jak się łatwo domyślić wymaga skorzystania z 3 elementów: HTML, jakiejś bazy danych, jakiegoś języka skryptowego. Z HTML sprawa była prosta, natomiast jako pozostałe elementy wybrałem bazę danych MySQL oraz język PHP. Niestety, z jakichś tajemniczych powodów nie chciało to wszystko razem współgrać w środowisku Win'98 i, sądząc, że wybieram najprostszą drogę, zdecydowałem się na instalacji na jednym z moich hdd Linuksa. Założenie to wynikało z tego, iż zarówno MySQL jak i PHP są programami "wyciągniętymi" z systemów Unixowych i odrobinę na siłę włożonych w win32. Jako dystrybucję wybrałem S.U.S.E. Linux 6.0 - z opisu wynikało, że zawiera już MySQL co, jak sądziłem, ograniczy mi ilość pracy. Instalacja przeszła bezboleśnie, skonfigurowałem X-Windows (korzystając z autodetect, hie,hie), sieć i zacząłem szukać tego nieszczęsnego MySQL, zaczynając oczywiście od przeczytania dokumentacji. Niestetty, domyślna instalacja porzrzucała pliki bazy danych po całym katalogu /usr, nie mówiąc już o tym, że nie zawierała ani programów do administracji ani klienta serwera bazy danych! Cóż, pomyślałem, trzeba poszukać w sieci. Faktycznie, dość szybko znalazłem graficznego (pod KDE) klienta MySQL, więc sciąganie (1 MB), próba kompilacji - i - GÓWNO! czegoś mu brakuje, ale nie bardzo może wyartykułować, czego. Spróbowałem bardziej automatycznej metody - ściągnięcie (1 MB) jako pakiet rpm. Tym razem dowiedziałem się, że potrzebne są nowe biblioteki C w wersji xxxx. Przeszukiwanie tucows - znalazłem. Ściągam (8 MB), próba kompilacji - niestety, wymagany kompilator w wersji wyższej niż X..y.z, jakiego akurat (ciekawe czemu) nie posiadam. Znalazłem, sciągnąłem (12 MB). Niestety, kompilacja kompilatora (hehe) też się nie udała - ale nie chciało mi się juz wnikać dlaczego. Biorąc pod uwagę, że po drodze sciągnełem także interpreter PHP (około 2 MB) w sumie wychodzi to około 24 MB przez modem 33600. Przoszę także zauważyć, że nie udało mi sie nic zrobić! Poszedłem jednak po rozum do głowy i:
1. skasowałem partycje linuksowe z hdd i założyłem fat16 (około 15 min)
2. Zainstalowałem win 98 (około 30 min)
3. skonfigurowałem tak jak lubie (około 15 min łącznie z szukaniem płyt itp.)
4. sciągnąłem MySQL w najnowszej wersji (8MB - około 1 godziny)
5. ściągnąłem serwer WWW (oHTTPd - 1 MB) i biblioteki PHP (także 1 MB) (w sumie około 20 minut)
6. odpaliłem serwer, chwilę pogrzebania w rejestrze (to tylko jeden klucz do zmiany) (5 minut)
7. I wszystko zaczęło działać!
I tylko jak sobie pomyślę, że mogłem od tego zacząć.......

I, po tym opisie, wracając do problemu. Jak się okazało, narzędzie (Linuks) okazało się niefektywne, ciężkie i nieporęczne. Pomijam już konieczność sciągania cały czas nowego softu - sposób komunikacji systemu z użytkownikiem jest w najwyższym stopniu niemiły i niezrozumiały. System instalacji - mocno niejasny i nie zawsze zgodny z dołączoną dokumentacją. A dodatkowo - wszystko, jak mi się zdaje, nadmiernie skomplikowane.

Przecież można by zrobić tak, żeby jeden skrypt przeprowadzał cały proces instalacji. Kto by chciał - robiłby to ręcznie i "miał pełną kontrolę". Mi to nie potrzebne. Ja chcę tylko wykonać swoje zadanie i nie chcę męczyć się przy okazji z "widzimisię" systemu, który wymaga ode mnie np. wiedzy na temat szybkości układów pamięci na mojej karcie graficznej. I nie ma się co dziwić, że windows ma taką popularność - jeśli chcę po prostu napisać jakiś tekst, zrobić kawałek muzy czy też stworzyć (jak w moim przypadku) witrynę, chcę włączyć system i zacząć to robić. A jeśli muszę już coś zainstalować, to dobrze by było, gdybym mógł ograniczyć się do naciskania "next". I nie dlatego, że nie chcę wiedzieć co się dzieje w moim kompie lub jestem na to za głupi. Jest mi to prostu nie potrzebne. Ma się zainstalować i działać. Jak nie działa - niech miejsca, w których można coś zmienić będą jasno określone {SĄ jasno określone! - Tilk}, a nie porozrzucane po tysiącu katalogów (program w podkatalogach /usr, konfiguracje gdzieś w /etc i c**j wie co w katalogach /var i /home). Dla mnie wystarczy rejestr i garść plików .ini w katalogu WINDOWS.

Bez wątpienia linux jest świetny jako serwer sieciowy. Ale tylko jako to. Do normalnego użytkowania, zwłaszcza na komputerze domowym, po prostu się nie nadaje. Między innymi z powodu straszliwej komplikacji (niektórzy piszą, że "ciut bardziej skomplikowany od windows", dobre sobie), braku stałych schematów działania, konsoli (mówcie co chcecie, praca w trybie liniowym [wykonywanie poleceń linia po lini] jest masochizmem na wysokim poziomie i, ogólnie rzecz biorąc utrudnianiem sobie życia) itp. itd. A w windows jest lekko, łatwo i przyjemnie, i, dodatkowo - działa bez większych starań i nacisków ze strony uzytkownika. 

Acha, i jeszcze jedna sprawa: cytuję: "ludzie kompletnie bez ambicji". Wiesz co, Przemku? Przywiąż sobie kilka cegieł do butów, bo chyba za lekko ci się chodzi. Jak będzie ciężej, to wdrapanie się na 10 piętro znacznie mocniej zaspokoi Twoją ambicję. Dlaczego "łatwiej" == "mniej ambitnie"? Proponuję jednak dostosowywać narzędzia do działań, a linuks jako narzędzie jest z pewnością potężne, ale zupełnie nieporęczne.

Jędrzej "Singollo" Danko