LDAM, czyli Lista Dyskusyjna Action Mag'a

Gdy przeczytałem o tej liście (w trzecim wydaniu AM) bez większego namysłu zapisałem się. Z niecierpliwością czekałem, aż dostanę pierwsze e-maile od Qnika, Devi, Pozool, Polo i Smugglera. Osobiście najbardziej oczekiwałem maili od ostatniego jegomościa, ponieważ Qnika znałem już wcześniej {pozdrówka :P}, nooo i kilka razy obiła mi się o uszy xywka Devi - o reszcie nie słyszałem (co najwyżej czytałem kilka textów w AM). Jak się okazało Smugg, z braku czasu, pisał na liste baaaaardzo rzadko. {Małe wyjaśnienie: Smuggie na listę pisał, ale... jego maile wracały. A działo się to dlatego, że zmienił adres emailowy. Ale mimo wszystko - rzeczywiście pisał niewiele. A dlaczego? Gdyż, podobnie jak ja, za listą nie przepadał. :)} .Jednak nie zmartwiło mnie to tak bardzo. Przez kilka dni, tylko czekałem na listy - chciałem wczuć się w klimat. Gdy napisałem pierwszego maila, w którym przedstawiłem się obecnym na liście, zostałem bardzo gorąco przyjęty. Zacząłem brać czynny udział w liście. Cieszyło mnie gdy ktoś po przeczytaniu mojego postu słał odpowiedzi. Cieszyłem się - nawet, gdy była to ostra polemika i okazywało się, że w czymś nie miałem racji. Cieszyłem się, że ktoś czyta moje maile i na nie odpowiada. Było po prostu cool. Pamiętam niektóre gorące tematy, które przetaczały się liście (chociażby wielka dyskusja o aborcji). Przez dłuższy czas (po tym, jak się zapisałem) ekipa nie zmieniała się. Tematy były coraz bardziej kontrowersyjne: np. trochę gadaliśmy o piractwie, ale był także temat, który zaczął pewien osobnik pewną ankietą... - wszyscy, którzy byli w tym czasie zapisani na listę wiedzą o co chodzi :PP. Prawiliśmy długie wywody na tematy, które w sumie stawialiśmy sobie sami. Wszyscy się lubili - tak, wg. mnie zaprzyjaźniliśmy się. Jadnak w bodajże 6 wydaniu AM znowu we wstępie Qnik dał odnośnik do zaproszenia na listę. Niby cały czas było w AM, ale jak tylko Qń napisał trochę o liście we wstępie, zaraz zaczęło napływać dużo nowej krwi. Była jedna wpadka: odeszło dobrowolnie kilka osób (m.in. Devi, Klepa itd.). Szkoda, ale nie o tym pisze. Czasami trafiali się fajni ludzie, którzy potrafili mądrze się wypowiedzieć w dyskusji. Ale... niestety, trafił się pewien osobnik, którego matka powinna żałować, że go urodziła. Lamers - tak brzmi xywka tego palanta. Szczerze myślę, że naprawdę bardzo mu pasuje. Cóż takiego zrobił ten gość? Ano włamał się na konta wielu osób z listy (mnie też nie ominęło) i wysyłał kupę spamu na listę. Jakby co, to z mojego, byłego już konta, wysłał ok. 400 postów na listę. Wiecie jak głupio jest otrzymywać 400 wiadomości od siebie z tematem: "Lubię otrzymywać dużo listów"? Oczywiście zostałem wywalony z listy za spam (nie tylko zresztą ja). Z tego co się dowiedziałem Qnika też wywaliło. Wiem od pewnego gościa, którego ominął lamers (mała litera - brak kompletny szacunku, albo i jeszcze dalej...), że dostawał takie listy jeszcze przez 3 tygodnie prawie dzień w dzień do czasu, aż nie wysłał maila na "unsubscribe"... :((. Jednym słowem: lista upadła. Gość, który uważa się za niewiadomo jakiego hackera jest prawdziwym lamerem... Człowieku: nie mam nic przeciwko twoim umiejętnościom - możesz pisać cracki, bawić się w piractwo, włamywać się na serwery Pentagonu, ale nie po to, żeby denerwować ludzi, nie po to, by zdobyć jakieś cenne informacje. {Hehe, nie gloryfikuje tego lamera! To był gówniarz z odpowiednim i nie napisanym przez siebie mailbomberem. Takie coś potrafi każdy, kto choć w minimalnym stopniu poznał się na Inecie, ale tylko najwięksi imbecyle z tego korzystają...} Rób to dla własnej satysfakcji, nie robiąc nikomu żadnych problemów, nie drażniąc go. Rób co chcesz, ale nie mieszaj w to innych, przypadkowych ludzi, którzy korzystają z tepsy i ściągnięcie dla nich 500 maili, to sukces, jeżeli uda się im bez żadnych disconnectów po drodze. Co trzeba zrobić, a raczej, co MY, osoby, które chcą mieć porządną listę dyskusyjną, mamy zrobić? Walczyć o swoje! Może wśród Was (a może raczej NAS) jest jakiś człowiek, który by jemu wysłał 2000 (dopisać stosowną liczbę zer) maili, z jego własnego konta? A może zróbmy listę invite - only? Listę, na którą mogliby się wpisać tylko sprawdzeni użytkownicy? Decyzja, co z tym zrobimy, należy do nas! Ale nie pozostawiajcie tej sprawy w sposób: "Eeeeee, tam. I tak dużo nie pisałem"! Ja sam z braku czasu nie pisałem wiele na listę, ale i tak chcę o nią walczyć. Jednak nie zrobię nic sam. Potrzebuję waszej pomocy. I pamiętajcie: on jest jeden, a nas jest wielu. Razem pokonamy wroga i odzyskamy nasza ukochaną Listę Dyskusyjną Action Mag'a!

Debris (natchniony)

PS. Wielkie pozdrowienia dla Qnika, Pazool, Polo, Lamera, Devi, Smugga, HEX'a 2000, Rathana, Klepy, Knave'a (pamiętacie jeszcze przygody klawisza Knave'a?), Simoneusa (tak, tak - ciebie też pozdrawiam mimo, iż kilka razy mnie wkurzyłeś), Poda, i innych, których pominąłem zupełnie niechcący...