"Tolkien pisze zbyt cukierkowo i stworzył zbyt
wydealizowany świat".
Spotkałem się z takim stwierdzenie. Nawet kilka razy. I uważam,
że to jest oczywistą nieprawdą! Jak można twierdzić, że
jest zbyt "cukierkowy" i wydealizowany??? No, ale żeby
był porządek trza wytłumaczyć wszystko po kolei.
Cukierkowy. W tym miejscu rozumiem, że autor ma na myśli to, że
wszystko się dobrze kończy. Mam także powody domniemywać iż
ten kto to napisał czytał tylko "Hobbita" i "Władcę
Pierścieni". Dlaczego? Bo gdyby przeczytał Silmariliona
wiedziałby, że tak nie jest! Mój ulubiony autor nie napisał
tylko opowieści o dobrym zakończeniu. Przykład? Ależ proszę:
Historia o Turinie. W tej opowieści głównego bohatera cały
czas prześladuje zła klątwa rzucona przez Morgotha. Powiem
tylko, że elf Beleg pod którego xsywką piszę, był najlepszym
przyjacielem tegoż bohatera, jednak na samym końcu zostaje
zabity z jego ręki. A sam Turin sam się zabija, gdyż postradał
zmysły. Dlaczego? Ponieważ takie, rzeczy stały się na samym
końcu, że ja chyba też bym zwariował. Inny przykład? Ballada
o Berenie i Luthien. Co prawda ta się kończy dobrze, ale ten
traci rękę, a Luthien przestaje być elfem, a staje się człowiekiem.
Są to elementarne opowieści. Jest także i kilka innych o
niezbyt najlepszym zakończeniu (upadek Gondolinu). Więc
stwierdzenie, że pisał tylko opowieści o dobrym zakończeniu
jest nonsensem. A jeśli nie o to chodzi to o co? Tylko proszę,
nie mówcie mi, że pisał zbyt "cukierkowo", gdyż nie
ma tam przekleństw jak w np. Sapkowskim! Czyżby chodziło o to,
że nie ma tam chamskich textów? No to proszę mi odpowiedzieć
na jedno pytanie. Czemu Tolkien bez przekleństw i chamstwa, a za
to z bardzo rozbudowanym światem odniósł taki sukces?
Wydealizowany świat. Z powodu faktu, że istnieje złe zakończenie
nie można się z tym zgodzić. Ale oprócz tego ja traktuję
taki świat następująco: świat, bez wad, w którym nie ma
miejsca na zło. Czyli tak by wyglądał raj i w tak byśmy żyli
gdyby nie grzech pierworodny. A tu co? Czyżby Tolkien stworzył
taki świat? Bo jakoś mi się wydaje, że nie.
Więc wszystkim którzy napisali wyżej wymienione dwa zarzuty
(lub chociaż jeden z nich) mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć:
Jak nie wiesz o czym piszesz to się lepiej zamknij! Może nieco
drastycznie, ale na punkcie obrażania tak znakomitego autora bez
sensownych zarzutów które na końcu okażą się stertą bzdur
jestem szczególnie wrażliwy.
Beleg