Postanowiłem i ja wyrazić swoją opinię w sprawie CDA. Swoich wywodów nie zacznę jednak od stawiania zarzutów ale od wyjaśnienia pojęcia "komercja". Ogólnie rzecz biorąc jest to robienie czegoś dla pieniędzy, jest jednak jeszcze druga, niepisana, definicja tego słowa, robienia czegoś za wszelką cenę dla pieniędzy. Między obiema wyjaśnieniami istnieje granica, którą bardzo łatwo przekroczyć, a gdy ją już się przekroczy, to chęć zarobienia pieniędzy zaczyna górować nad chęcią robienia tego co się lubi. Z tego co widzę CDA, jak na razie pływa po tej granicy i trudno przewidzieć ostateczny wynik tego balansowania.
Wbrew tego co mówią redaktorzy, Anglicy mają bardzo duży wpływ na tą gazetę i to właśnie może zaważyć na jego wyniku. Szczególnie dobrze można to zauważyć na przykładzie nowego działu jakim jest Poradnik. Nie wątpliwie wzbudza on duże kontrowersje wśród czytelników. Jest on wspaniałym przykładem niesumienności i jakiś zachodnich technik prowadzenia gazety. Nie zarzucam tu banalistycznych tematów tam poruszanych, bo każdy ma prawo do nauki. Wprawdzie nie popieram tego właśnie sposobu poznawania wiedzy, gdyż przeczytanie jakiś wskazówek nigdy nie daje tej samej satysfakcji jaką odkrycie czegoś samemu, ale również nie potępiam. Zarzucam natomiast poruszanie kilka razy tego samego tematu. Już straciłem rachubę ile razy opisywaliście przyspieszanie kompa przez defragmentacje dysku i zmianę pojemności pamięci fizycznej. Rozumiem, że rzesze nowych czytelników ciągle przybywają, ale czy z tego powodu co kilka numerów musicie opisywać to samo? Zresztą od czego są archiwa? Nie będę tu poruszał tematu zdjęć panienek, choć moim zdaniem totalnie nie pasują one do wizerunku CDA.
Poradnik. Jak sama nazwa wskazuje powinien on radzić, ale czy tak jest w rzeczywistości? Smg mówi, że nie można dyskryminować lamerów (w pierwotnym tego słowa znaczeniu) i stąd np. "xxx porad dla Windowsa", ale dlaczego w takim razie dyskryminuje się tych bardziej zawansowanych? Czemu dla nich nie ma żadnych porad?
Kolejna sprawa to wasz nakład. 200 TYS.! Trochę dużo, ale czy jesteście pewni, że czytelnicy kupują CDA dla tekstów jakie się w nim znajdują? Znam sporom przypadków kiedy jest ono używane jedynie jako tańsza wersja Cool Games. Nie chcę tu wróżyć złej przyszłości ale co będzie, jeżeli duża część czytelników CDA okaże się należeć do właśnie tej grupy. Przecież nie zawsze CDA musi mieć dobre pełne gry. Co wtedy?
Kolejną sprawą jest nakład. Ciekaw jestem ile z niego redakcja otrzymuje zwrotów? Tylko nie zrozumcie moich słów opatrznie. Nie sugeruje, że otrzymuje ona więcej zwrotów niż zysków ze sprzedaży, a pytam, bo nigdzie się o nich nie pisze.

{Dla zasady. Dlaczego CDA ma się cała odsłonić? Inne pisma nie raczą podawać nawet swoich prawdziwych nakładów, a CDA ma podawać jeszcze zwroty? Powiem jednak, że totalnym nieporozumieniem marketingowym by było, gdyby zwroty były duże (Bo być muszą, o czym już Smuggler pisał) - koszt wyprodukowania CDA wcale mały nie jest...}

Na tym kończę moją krótką krytykę, a raczej zwrócenie uwagi na kilka istotnych spraw.
Celowo nie opisałem żadnych pozytywów, bo po co niepotrzebnie powtarzać, coś co jest tak oczywiste i tak często zaznaczane przez innych.



tow. Bierut