Kreskówki

-Jasiu*, przełącz na „Dwójkę"! Zaczyna się Klan**!
-Mamooo, daj mi skończyć oglądać, jeszcze pięć minut!
-Bez dyskusji! Kto to widział, żeby taki stary koń*** jak ty oglądał bajki!
-Ale...
-Żadnych ale. Przełącz na drugi program i idź się uczyć!

I w ten oto sposób przegrałeś/aś/ kolejną potyczkę słowną z mamą, uzależnioną od kolejnych odcinków jakże „cudownie" wykreowanego świata, mdłych jak flaki z olejem, telenowel. I jeszcze to określenie, w którym nasza rodzicielka dobitnie dała nam do zrozumienia, że na cos tak dziecinnego jak bajki jesteśmy po prostu za starzy. Nie pomogą tłumaczenia, prośby groźby. Każda dyskusja przeważnie kończy się tym samym: Marsz do nauki! ;)) Jakby chociaż zwróciła dokładną uwagę, co oglądamy. To nie są zwykłe bajeczki, ale ciekawe filmy animowane. Nasi starsi wyznają prostą, acz pozbawioną sensu zasadę: kreskówka – eee tam coś dla dzieci. A właśnie, że nie! Zauważcie: „kreskówka" a nie „bajka". Wbrew pozorom różnica ogromna, przynajmniej dla mnie. Kreskówką nazywamy film powstający drogą animacji. Bajka to też kreskówka! – może ktoś powiedzieć. Fakt. Ale ona jest dla dzieci. Kreskówka zaś, ma szersze grono odbiorców. Jest to po prostu zwykły film, serial powstający drogą animacji. Nie ukrywam, jestem miłośnikiem kreskówek, tych dla dzieci a także tych bardziej dla dorosłych. Przez to czasem jestem narażony na różnego rodzaju złośliwe uwagi typu: małe dziecko itp. Choć w tym przypadku potwierdzam. W każdym z nas tkwi mała cząstka dzieciństwa. Nikt z nas nie jest do końca dorosłym. I to sprawia, że mimo wieku, z nostalgią patrzymy w kierunku bajek, lecz po prostu nie przyznajemy się do tego. Powodów jest zawsze multum: „nie, wyrosłem z tego" lub „to nie wypada, co powiedzą inni?". Podpowiadam: olać innych! Inni nie powiedzą ci, co masz oglądać i z jakiego powodu. Dlatego oglądam filmy animowane i nie wstydzę się tego. Z jakiego powodu je oglądam? Powiem szczerze, że nie wiem. Być może, dlatego, że stanowią miły relaks po ciężkim dniu, lub są bardzo śmieszne? Może. A może dlatego, że część z nich posiada fabułę dziesięciokrotnie przewyższającą wszystkie latynoamerykańskie telenowele razem wzięte? Wszystkie powody są jako tako dobre. Nie wiem tylko, dlaczego w naszym kraju przyjął się stereotyp mówiący, że animowanki są tylko dla dzieci. Popatrzcie na Japonię. Tam seriale animowane przeznaczone dla dzieci są tylko częścią ogólnej liczby wyświetlanych filmów. A reszta odbiorców? Duchy? Psy? Nie, to dorośli! W oczach naszych rodzimych odbiorców stwierdzenie kreskówka równe jest słowu niepoważne. Świat animek naprawdę jest bogaty! Są bajki edukacyjne, śmieszne, wzruszające. Są kreskówki również przerażające, ciekawe, w konwencji musicali, są także kreskówki głupie, można rzec głupkowate. Ale ta głupota sprawia, że na swój sposób są śmieszne.

W kreskówkach ukazana jest głębia świata przedstawionego tak samo dokładnie jak w tradycyjnych filmach. Przykładem jest jedna z moich ulubionych serii: Asterix i Obelix. Wprawdzie do komiksu jej daleko /mam do niego dostęp u kuzynki, zaprawdę powiadam Wam – świetny komiks. Tyle w nim aluzji i kwiatków.../, ale ma w sobie to coś, co przyciąga jak magnes. Jest osadzony w dość ciekawych realiach: walka z Rzymianami. Ale o charakterze całej kreskówki świadczy sposób przedstawiania wątków pobocznych i bardzo szczegółowe przedstawienie każdej z postaci i ich komiczne zestawienie. Z tego wynika cała miodność. Kto nie zobaczy, nie zrozumie. Kolejną animką, którą ubóstwiam, jest Garfield. Perypetie leniwego kota wsuwającego tony lazange przed obowiązkową drzemką są arcyzabawne! Ciekawa kreska połączona z subtelnym humorem i elementami edukacyjnymi dla najmłodszych dają mieszankę wybuchową, od której nie sposób się oderwać niezależnie od wieku. Skoro już jesteśmy przy edukacji najmłodszych to obowiązkową pozycją dla nich jest Pinokio. Szczerze przyznam, że jej często nie oglądam, ale charakterystycznie przedstawione postacie bohaterów w połączeniu z nutką morałów potrafią przyciągnąć najmłodszych. Coś jak bajki Ezopa – tylko, że współczesne. Nieco wyżej padło określenie kreskówek głupich. Są takie, owszem. Przyznaję są głupkowate, ale tak, że są nawet śmieszne, jak ktoś lubi taki typ humoru. I lubię je oglądać. Być może dlatego, że czuję się dowartościowany? Tzn. widzę, że można stworzyć coś głupszego ode mnie ;)). Tytuły mówią same za siebie: 2 Stupid Dogs, Głupi i Głupszy, Maska, Projekt: Geeker itp. Wszystkie te pozycje łączy debilne i naiwne podejście do świata i wyjątkowa głupota bohaterów. Na koniec zostawiłem kreskówki mistrzów gatunku w moim osobistym rankingu. Nienaganna grafika, śmieszne dialogi, dziecięcy obraz świata, nieodparty magnetyzm, sącząca się litrami miodność. Jednym słowem: Disney. Mistrz kreskówek. Wykreowane przez niego postacie przetrwają wieki. Nieśmiertelne „Juuhuuuu!!!! Czas pobrykać!!!" lub „to jest to, co tygryski lubią najbardziej" Tygryska i „Małe co nieco" Puchatka już na stałe znalazło miejsce w świadomości ludzi na całym świecie. Podobnie jak przekomiczny kaczor Donald wraz z Myszką Miki i niezdarnym Goofym, a także ostatnio Timonem i Pumbą z Króla Lwa. Animki te są odpowiednie dla każdego. Stanowią miły relaks po trudach dnia codziennego. Całkowicie innym działem kreskówek jest anime. Jednak nie mam z nim zbytnio kontaktu, więc mimo przytoczenia jej na początku, jako przykładu wszechstronności kreskówek, nie będę się wypowiadał. Powiem tylko tyle: od niedawna oglądam Pokemony ;)). Dręczcie Jediego.

Przytoczone przeze mnie kreskówki to tylko część ogromnego świata kreski i koloru. Świata o wiele bogatszego od „ukochanych" telenowel. Niech nikt nie myśli, że jestem maniakiem kreskówek. Jestem ich wielbicielem, a to jest różnica. Stanowią one miłą odmianę po trudnym dniu w szkole/pracy. Nic tak nie rozładowuje umysłu jak kolejny zwariowany pomysł Garfielda. A jeżeli dalej nie wierzysz – uważaj. Możesz obudzić się jutro w paczce w samolocie lecącym do Abudabi ;))

* W razie konieczności wstawić imię żeńskie.
** Lub inne arcydzieło sztuki filmowej /Esmeralda itp. :-P/
*** W razie potrzeby wstawić żeński odpowiednik np. klacz ;). /Qn'ik - to nie jest aluzja do Ciebie ;D/

Fishbone