Długo zastanawiałam się czy napisać ten tekst, ale w końcu...
Chosen 1, jak pisze - ateista, dość ostro najeżdża na Kościół.
Nie rozumiem co Ci w nim przeszkadza, skoro do niego nie chcesz
należeć - może jesteś zazdrosny o tą "fortunę",
jaką co miesiąc dostają księża za swoją pracę? Trzeba było
zostać księdzem. Właśnie. Z tego wynika jedna sprawa : do kapłaństwa
trzeba mieć powołanie, tak jak do każdego innego zawodu. Bez
powołania nie ma po co pchać się do seminarium, daleko się
nie ujedzie. Znam kilku - zrezygnowali po roku. A dlaczego wierni
rzucają na tacę? Kościół to również budynek, który trzeba
ogrzać, żeby "naiwniacy" (dlaczego? bo chodzą do Kościoła
i wierzą w Boga? ja też wierzę) nie pozamarzali, i trzeba oświetlić,
żeby nie było ciemno na wieczornych mszach. Księżom trzeba
zapłacić - ksiądz też człowiek i jeść musi; cały czas w
sutannie nie chodzi - musi mieć coś do ubrania. Nigdy też nie
słyszałam, by księża (przedstawiciele Kościoła) namawiali
do życia jak żebrak - "kto nie chce pracować niech też
nie je" (2 Tes 3:10). Żebracy z reguły nie pracują. A poświęcać
siebie innym to wg mnie znaczy nie być egiostą i umieć zauważyć
człowieka potrzebującego, nieważne czy pieniędzy czy miłości.
Co do księży w Twojej okolicy - dość dziwni, zwłaszcza ten
"ksiądz po kolędzie". Niestety tacy też się zdarzają
i swoim wizerunkiem psują obraz pozostałej reszty. Wbrew
pozorom istnieje wielu "normalnych" księży, którzy
wiedzą po co i dla kogo robią to, co robią. Dlaczego irytują
Cię słowa wypowiadane po zebraniu na tacę ("niech Pan
przyjmie ofiarę z rąk twoich...")? Bo będąc ateistą
pewnie ich nie rozumiesz. W tym miejscu nie chodzi bynajmniej o
ofiarę pieniężną, ale o ofiarę chleba i wina. Jeśli chcesz
wspomóc biednych to wpłać pieniądze do fundacji, tylko nie mów
potem, że przy kościele nie ma darmowych posiłków dla
biednych (żarełko przecież swoje kosztuje).
Może teraz pojęcie Kościoła jako wspólnoty ludzi wiernych -
Kościół jest wspólnotą ludzi grzesznych. Gdyby wszyscy byli
święci to po co byliby potrzebni księża? Każdy ma prawo do błędów,
ale trzeba się do nich umieć przyznać.
Wiesz po co msze są transmitowane w TV? Żeby starsi czy chorzy
ludzie nie mogący iść do kościoła mogli w niej uczestniczyć.
Gdzie tu komercjalizacja? (wg słownika - podporządkowanie działalności
przedsiębiorstw, instytucji prawom rynku).
Piszesz również, że wciąż słyszysz te same kazania
(zapisujesz je?). Idź do innego kościoła, nikt Ci nie każe
chodzić do jednego.
No i w końcu "Kapłani żądają ofiar pieniężnych, czy
innych w zamian za miejsce w niebie, w raju czy
gdziekolwiek". Chyba nie. Nigdy nie słyszałam, że jak ktoś
nie da na tace to nie pójdzie do nieba. I nie chce mi się
wierzyć, że jak ksiądz nie odprawi mszy żałobnej to człowiek
nie będzie zbawiony. "Łaską bowiem jesteście
zbawieni" (Ef 2:5). Łaską Boga, nie księdza. Kościół
ma Ci pomóc w osiągnięciu zbawienia, naprowadzić na właściwą
drogę. Do Kościoła możesz iść 20 razy na dzień, ale jeśli
będziesz kradł, zabijał i oszukiwał, to nic Ci to nie da.
No, trochę się rozpisałam. Nie sądzę, aby Chosen 1 po
lekturze zmienił swoje nastawienie. Ale jeśli choć trochę się
zastanowi, to warto mi było pisać ten tekst. I żeby nie było
wątpliwości - nie jestem księdzem :)
Ewa 'mamoot'