KOŚCIÓŁ - CZYM JEST?

 Polemika (Łukasz Małecki)

            Z niesamowitą satysfakcją odnalazłem w A.M. tekst mówiący o Kościele. Temat to niezwykle ciekawy i kontrowersyjny - ciężko przecież dyskutować o pojęciu, którego podstawą jest istota abstrakcyjna (czyli Bóg...). Każdy może mieć na tym polu własne zdanie (jak zresztą w każdej innej dziedzinie życia), a sz. p. Chosen przedstawił temat w bardzo jednoznacznym i ubliżającym świetle. W dodatku jego argumenty są wyjątkowo płonne i z łatwością można je obalić. No i w końcu są mało trafne. Ale po kolei.

 

            Zaczęło się nieźle. Szczerze mówiąc, zgadzam się z pierwszym akapitem wypowiedzi, aż do feralnego zdania:

>> Przecież księża to darmozjady, pijawki żerujące na łatwowierności wiernych. Za wszystko

>> trzeba płacić.

Od tego momentu zaczęło się opluwanie i oskarżanie, bez krzty zrozumienia. Panie Chosen, Pan chyba nie rozumie, po co istnieje Kościół.

 

            Zacznijmy od całej tej "komercjalizacji" i "kapitalizacji". To prawda, księża biorą opłaty za udzielanie przeróżnych usług. Niech Pan jednak pamięta, że Kościół i księża także muszą z czegoś żyć. Niestety Bóg nie zsyła im jedzenia, cegieł i innych potrzebnych artykułów. Muszą być zadbani, dobrze, jeżeli dach kościoła nie przecieka. Czy biorą za dużo? Być może, ale to zależy tylko i wyłącznie od ich własnej moralności. No bo któż miałby ich pilnować? Oni też zostaną po śmierci osądzeni (jeżeli istnieje Bóg...). Kościół to przede wszystkim ogół wiernych, a nie tylko Panowie w czarnych sukienkach - Kościół tworzą zwykli ludzie.

 

            Komercjalizacja Kościoła z powodu wyświetlania mszy na całym świecie? Toż to zakrawa na absurd! Jeśli papież reklamowałby proszki - to nie ma sprawy. Ale niech Pan sobie uzmysłowi, że nie każdy może pojechać na pielgrzymkę, a z chęcią pomodliłby się z samym Ojcem Świętym - i to nawet przed telewizorem. Pewnie, że lepiej wybrać się osobiście - ale przecież nie zawsze można sobie na to pozwolić (ba, czasem nawet nigdy!) .

 

            Jacy są księża - każdy wie. Ale to też zwykli ludzie. Nie powinno się od nich oczekiwać rzeczy niemożliwych - przecież oni też popełniają błędy. A że umawiają się z prostytutkami, kupują mercedesy... To wyłącznie ich sprawa i nie powinno się z tego powodu obrażać całego Kościoła. Niech mi Pan uwierzy - jest wielu naprawdę dobrych, uczciwych księży.

 

            Pisze Pan, że księży, którzy popełniają błędy - czasem nawet niewybaczalne, powinno wyrzucać się "na zbity pysk". Nieco dalej narzeka Pan na brak zrozumienia i przebaczenia. Niekonsekwencja? To naprawdę nie świadczy dobrze o sposobie prowadzenia przez Pana dyskusji... No i w dodatku bardzo czytelnie mówi o Pana nieuczciwości i samolubności. My - TAK, ale księża już nie.

 

            Że niby dzieci dają na tacę, a księża głaskają - to źle? Może powinni maltretować bachory, by zastanowiły się w przyszłości, czy znowu dawać? J

 

            Jeżeli Kościół odmawia samobójcy pochówku, nie oznacza to, że on właśnie został osądzony. Tak czy inaczej, według wiary, to Bóg będzie go sądzić. Inna sprawa, że taka sytuacja jest rzeczywiście przykra, ale niestety (albo stety), Kościół także ma swoje zasady. Nie zawsze dobre - ale tak naprawdę nie ma idealnego kodeksu (może prócz dekalogu).

 

            Kościelne kazania. No cóż, księża nie są literatami, może to istotnie źle, że nie zmieniają słów, choć swoją drogą, musi Pan mieć niezwykle szczegółową pamięć. Jeśli zaś nie potrafi Pan wyrecytować kazania słowo w słowo, to coś się nie zgadza. Druga rzecz, że Kościół istnieje bardzo długo. Codziennie odprawia się miliony mszy. Sądzi Pan, że łatwo wymyślić coś nowego, gdy w dodatku wciąż trzeba mówić o tym samym? (no bo nie o "Star Wars")...

 

            To prawda, że religia katolicka dominuje w naszych realiach, ale należy pamiętać, że o tym decyduje ilość wiernych. Gdyby w Polsce 80% ludzi wyznawało buddyzm, to bez wątpienia to właśnie krzyż zostałby zdjęty. Rzeczywiście Kościół się burzy, gdy w miejscu publicznym zostaje ukazany satanistyczny znak, ale Kościół to ludzie. Gdyby był Pan katolikiem, także nie pozwoliłby Pan na takowy obrót sprawy i poparłby publiczne skarcenie "satanistycznych złoczyńców". A gwoli ścisłości - w Polsce mamy demokrację. Tak czy inaczej - jest Pan bez głosu. Nie należy Pan do większości.

 

            Teraz małe porównanie - niech Pan założy międzynarodowe, ogromne konsorcjum i dopilnuje, by w czasie roku nie zdarzyło się ani jedno przestępstwo czy oszustwo. Nie bądźmy naiwni - to rzecz niewykonalna. Taki też jest Kościół - ale to nie oznacza, że jest z gruntu zły. Pan natomiast przytacza pojedyncze argument, które bledną na tle ogromnej całości.

 

            Czym jest Kościół? Oto odpowiedź: zrzeszeniem ludzi różnych narodowości, koloru skóry, wieku. Istnieje z wielu powodów i każdy z nas może wygłosić inny. Kościół pomaga (i to naprawdę bardzo), daje nadzieję, poczucie bezpieczeństwa. Według mnie właśnie po to istnieje religia - by dawać nadzieję na poprawę bytu, na życie po śmierci. Nawet, jeśli jest zmyślona, nieprawdziwa, to i tak jest potrzebna. Wielu ludzi nie potrafiłoby bez niej żyć.

 

            I na koniec, żeby się Pan nie czepiał, że bronię księży czy biskupów... Absolutnie nie. Ja też jestem ateistą, ale w swej niewierze staram się być tolerancyjnym dla innych. Bronię jedynie własnych przekonań - prawdziwych czy błędnych, mądrych czy głupich. Bronię uczciwości innych ludzi, których bezpodstawnie Pan obraża. I to w dodatku w wyjątkowo mało przekonywujący sposób. Namawiam do dalszej dyskusji (ale bardziej przemyślanej).

 

I dziękuję za dostarczenie fascynującego tematu. Z poważaniem:

Łukasz Małecki, rednar@poczta.onet.pl

 

PS: Tobie Qn'iku też się dostanie, a jakże. Pan Chosen podziela chyba moje wyznania - jestem ateistą, ale przecież nie mogę wiedzieć na 100%, że Bóg nie istnieje, więc staram się czynić dobrze, "na wypadek" gdyby jednak istniał. Przezorny zawsze ubezpieczony.

 

{Taka postawa ma śliczną nazwę... Hipokryzja.:)}

Poza tym, ateista nie wierzy w bóstwa, a nie w życie pozagrobowe, które może przecież istnieć bez boga :)

{W jaki sposób? Nieprawda - życie pozagrobowe należy do mistycznej warstwy przekonań - nie można w nie wierzyć, jednocześnie negując istnienie jakiegokolwiek bóstwa.}