* * * Kraina KLIKaczy * * *

Z komputerem poznałam się jeszcze za owych strasznych czasów gdzie ekran był całkowicie czarny, a w lewym, górnym rogu złośliwe migał prompt C:\>_. Siadał człowiek przed taką maszyną i zgrzytał zębami z bezsilności z przerwami na głośne POMOCY!!! HELP!!! HILFE!!! Żeby skopiować nędzny kilobajtowy plik trzeba było wpisać taaakąąą dłuuuugą komendę. Doprawdy powiadam Wam, choć niejeden tęskni za tamtymi czasami, czasy owe było straszne. Nie muszę wspominać chyba, że wtedy wiedziałam się, że istnieje urządzenie zwane myszką, ale jak to miało wyglądać i do czego służyć, to nie miałam zielonego pojęcia. Raz w naszej pracowni komputerowej pojawił się nieznajomy PAN z pudełkiem pełnym dyskietek. Wszyscy jak jeden mąż porzuciliśmy nasze Prehistoryki, Prince o Persja (tak, tak bez 3D :) i MiniTagi (czy ktoś jeszcze taki edytorek pamieta?) i obskoczyliśmy pana który wziął się do instalowania czegoś co nazywało się Windows 3.11. Oczywiście nikomu z nas nie przyszło do głowy, że może to być coś więcej niż kolejny programik używany dla rozrywki... Odtad nastały w pracowni smutne czasy zakazu grania i rozpoczeła się nauka czegoś, co ponoć miało nam ułatwić życie...(już wtedy ta propaganda ;) No miało, ale problem polegał na tym, iż pracowni nie uświadczyłeś ani jednej myszy... I pracowało się w oknach za pomocą klawiatury i takoż używało Paintbrusha, ćwicząc wszystkie stawy w kochanych paluszkach. Przedziwnym objawem było, iż gdy tylko prowadząca wychodziła z pracowni, wszyscy po cichutku przerzucali się na DOSa :).

I wtedy pojawiła się ONA. Była kragła, biała, doskonale leżała w dłoni i wydawała delikatne ‘klik’. Wtedy zaczeła się owa epidemia, która aktualnie ogarnęła cały świat. Wszyscy niewdzięcznie porzucili DOSa i odtąd królowały okienka oraz samuoczek Królowej Myszy. Jedynym, jakże charakterystycznym dźwiękiem, było KLIKANIE. Zamieszkaliśmy wszyscy w Krainie Klikaczy... W krainie, gdzie stary szacunek do czytania komend zaniknął kompletnie. Gdzie się nie obrócisz słychać tylko ‘klik, klik,klik’. Gdyby zdjąć frontowe ściany budynków nie usłyszelibyśmy rozmów, śmiechu czy telewizji a jedynie - tak, tak - wszechobecne KLIK!. Wyobraźcie sobie naszą planetę opasaną kablami telefonicznymi i te rzesze przylepione prawą reką do myszki, wyobraźcie sobie ten dźwięk... Niedługo to opanuje Amazonię, dzikie zakątki Australii, Afrykę...Człowiek zacznie ewoluować - wydłużą mu się palce wskazujący i środkowy, skróci wzrok, zanikną koniczyny dolne... A koniec nadejdzie szybko i niespodziewanie...
Pewnego razu taki kilkacz w jakimś Pentagonie nie przeczytawszy nawet komunikatu kliknie OK i nasz piękny świat zakończy się jednym wielkim...KLIK!

Kilkaczka Pazool
pazool@poland.com