Hejka.

Czytam i czytam o informatykach w szkołach i dochodzę do wniosku, że tylko ja miałam w szkole średniej fajnego informatyka. Poważnie facet był niesamowity. Co innego, że sprzęt hm... dawał wiele do życzenia i że pół roku musieliśmy wałkować programik (zalecenie odgórne)o nazwie Qwant (dla niewtajemniczonych hihi pewnie większości to prowizorka programiku finansowo-księgowego, nie polecam - nuda:). Oki wróćmy do tematu mój nauczyciel informy był świeżo upieczonym studentem i objął pieczę nad połowa mojej klasy dopiero w ostatnim roku liceum (hm... jaka szkoda, 3 wcześniejsze lata informatyki zmarnowane). Po pierwsze człowiek ten był niesamowitym pedagogiem, umiał zachęcić do swojego przedmiotu nawet ludzi, którzy mają wrodzony wstręt do komputerów:) I co było rewelacją w mojej szkole traktował nas jak równych sobie, partnerów do współpracy, a nie gówniarzy, z którymi trzeba odbębnić kolejne 45 min. Mój ulubiony Pan posiadał NIESAMOWITĄ WIEDZĘ NA TEMAT KOMPUTERÓW i zawsze miał czas dla ucznia, rzadko korzystał z przerw bo ciągle ktoś go o coś pytał:) Zawsze zadziwiało mnie u niego to, że nieważne jaki miało się problem on z pamięci (np. na korytarzu:) bardzo precyzyjnie krok po kroku tłumaczył co i jak trzeba zrobić i nie ważne, że ktoś pytał go 10 raz o to samo lub zadawał banalne pytanka, jego cierpliwość nie miała granic. Każde pytanie traktował poważnie i tak właśnie na nie odpowiadał, wyznając zasadę, że mistrzem się nie rodzisz ale stajesz:)
Do tego facet miał niesamowite poczucie humoru, był nieprzeciętnie inteligentny oraz pomysłowy (a jakie numery odstawiał na studiach:) i był jedyny w swoim rodzaju:) Jedną z scenkę zapamiętam do końca życia. Znajoma z drugiej grupy miała informę z kimś innym wykradła więc dyskietkę w klasówką i poprosiła mnie o pomoc w jej poprawieniu:) Miałam na to pół godziny, więc chcąc nie chcą musiałam skorzystać z kompa w szkole. Poszłam do mojego faceta i po przedstawieniu sprawy usłyszałam: "dobrze, choć dobry duszku, spróbujemy pomóc tej twojej koleżance":) hihi jaki inny nauczyciel by tak postąpił?:) Do jakiego innego nauczyciela bym poszła z taką prośbą?:))))) Właśnie...:)

Ale, żeby nie było tak różowo powiem słówko o innym informatyku z mojej byłej szkoły (uffffffff jak dobrze ze z nim nie miałam informy) skasował wszystkie pliki systemowe win i biedak nie wiedział co skasował, ale co można oczekiwać od gostka, który klasówki robi z PASJANSA!!! a prace w szkole zawdzięczał temu, że dyrektor jest jego bliską rodziną.

Pozdrawiam i życzę wszystkim takiego informatyka jak ja miała w 4 klasie liceum:)
Jolka