i znowu Wy:)
do Action Maga

Dziś wyjątkowo przerywam serię opowiadań Marzenia i Koszmary, by przedstawić Wam text czytelnika, który w ciekawy sposób opisuje powieść King'a
Misery.



O Misery Stephen'a King'a i nie tylko
(list esos'a)

20:30 00-12-03

dostałem dzisiaj w swoje ręce chyba pierwszy nr Horroru z Cd-Action. może nie będę się rozpisywał na szatą graficzną, bo chyba każdy widział że projektant musiał mieć wybitnie zły dzień

No racja..:) W tym numerze się trochę zmieniło. Możesz napisać co o tym sądzisz...:)

,ale to nie chodzi o wygląd, ale o treść. Horror jako film mnie nie pociąga, za dużo krwi, brutalizmu, z najlepszej książki potrafią zrobić mózgojebno-krwiorzygną masakrę bez głębszej treści i sensu, a oglądanie czegoś takiego nie sprawia mi przyjemności, tym bardziej że widzę na codzień coś takiego w lustrze. Mniejsza jednak z tym. Z ciekawością brnąc przez stronę wpadłem do Książek i szczena w dół. King :)))) Aż się miło zrobiło... W związku z zaistnieniem tego genialnego pisarza na stronie diametralnie zmieniłem zdanie na jej temat, nawet doszedłem do wniosku że szata graficzna jest doskonale dobrana do tematyki strony - po prostu przeraża :)))))))) Nie... normalnie już się odczepiam od grafiki... Wracając jednak do tematu, chciałbym się podzielić moimi przemyśleniami na temat jednej z książek Kinga, którą to właściwie skończyłem kilka godzin temu. Mam na myśli "Misery". Uważam ją za najwybitniejszą książkę Kinga, za dzieło, które pokonało nawet wspaniały "Sklepik z marzeniami" bardzo długo wiodący prym na mojej prywatnej liście. Nigdy w życiu nie spotkałem się z sytuacją, gdy mój organizm aż tak intensywnie reagował na treść książki - czytając cierpiałem wraz z bohaterem, nie to, żebym się bał, ale czułem strach tego człowieka, słyszałem jego myśli. Do teraz panicznie się boję jego oprawczyni i z pewnością jeszcze długo będę analizował jej zachowania, reakcje, najwspanialszą osobowość jak została stworzona w bezkresnym świecie fikcji literackiej. King mnie przeraził, wszedł tym arcydziełem tak daleko w mój umysł, że jeden ruch Annie powodował drżenie moich rąk. W pewnym momencie gdy znów chciała mu TO zrobić, rzuciłem książkę w kąt, przeraziłem się, bo wiedziałem co się stanie. Nie chciałem już dalej czytać wiedząc, że stanie się TO COŚ.
Ciężko mi w tej chwili oddać to, co dała mi lektura owej książki. Teraz dochodzę do wniosku, że otrzymałem to, na co liczy człowiek sięgając po książkę - literackie katharsis. Namawiam każdego do sięgnięcia po to arcydzieło.
Stephen King - Misery.

I jeszcze jedna książka - niezwykle odmienna od tego, co prezentuje King. Nie wiem czy nie popełnie jakiegoś błędu w tytule lub nazwisku autora... Ale... No właśnie. Leżąć na plaży przy blisko pięćdziesięciostopniowym upale (na piasku można było smażyć jajka - tylko raz udało mi się gołą stopą przejść z morza pod prysznic) drżałem z zimna. Nadal jestem przekonany, że Iraa Levin musiał być naćpany, albo jest nienormalny, bo takiej książki umysł zdrowego człowieka nie może wymyślić. Sama książką przez pewien czas chyba była wycofana z rynku, ale dziś już nie wiem czy nie myli mi się to z jakąś inną. Co mogę napisać o tej książce? Hmmmmmmm... Nie chcąc zdradzać treści powiem tylko, że na pół strony przed zakończeniem tego działka nie wiedziałem co się stanie. Ostatnie linijki dopiero wyjaśniły zakończenie. ...Młoda kobieta zachodzi w ciążę... ...zaczyna dostrzegać dziwne rzeczy, w dziwny sposób wiąże ze sobą fakty wyciągając jeszcze bardziej nierealne i poronione wnioski... czy to hormony czy faktycznie coś się dzieje? Kompletna masakra, natrafiłem tylko na jeden tytuł tegoż autora, mam nadzieję że jeszcze coś wpadnie w moje ręce i jeśli będzie choć w połowie tak dobre jak
Dziecko Rossemary, to już będzie warte przeczytania. Tak więc gorąco polecam Iraa Levin - Dziecko Rossemary.

Teraz pozostaje mi tylko czekać co na to Masterton - ostatnimi czasy traci
swoją pozycję na rzecz Koontza...

Hmm.. Cóż mogę powiedzieć..? Czytajcie te książki!

Wszystkich, którzy by chcieli wymienić się ze mną podobnymi wrażeniami

zapraszam:
mail: esos@poczta.onet.pl


lub listownie:

esos
ul. św. Urbana 12a/641-800 Zabrze

Polecam też słać maile w tej sprawie na ten adres.
W takim przypadku pogadamy oficjalnie. W Gadaniu.


[scream]

do góry

..wzoruję się na...