KłAMSTWO NIE POPŁACA
TRUE LIES
Harry Tusker jest stereotypowym przykładem tajniaka specjalizującego
się w ratowaniu świata przed globalnymi atakami terrorystów -
dysponuje nie tylko stertą twardych jak stal muskułów, ale też
niespotykaną odwagą i najnowocześniejszym sprzętem
szpiegowskim, jakiego mógłby mu pozazdrościć sam James Bond.
W odróżnieniu od imć 007 Harry ma jednak zapełnioną rubrykę
"stan cywilny" i żeby nie stracić żony, którą
bardzo kocha musi prowadzić podwójną grę. Raz jest więc
agentem do specjalnych poruczeń, innym razem żonkosiem, który
co wieczór wyprowadza na spacer swojego psa i na dobranoc całuje
dzieci. Oczywiście zabawa w małżeńskie kłamstewka nie może
trwać wiecznie - pojawia się nowy przestępca i kolejne zadanie
do wypełnienia. Po prostu obowiązki agenta znowu wzywają.
Tak w wielkim skrócie (naprawdę wieeelkim) przedstawia się
fabuła pewnego filmu z mocarnym Arniem w roli głównej, który
od czasu do czasu trafia na ekrany naszych telewizorów. Ale
"Prawdziwe Kłamstwa" nie zawsze przecież były filmem
telewizyjnym i właśnie wtedy kiedy przygody Harry'ego święciły
triumfy na dużym ekranie powstała gra komp... tfu! konsolowa
lansująca najciekawsze motywy z filmu. Autorzy przybrali ją w
otoczkę zgrabnej strzelanki widzianej z lotu ptaka, w której gościu
z aparycją Schwarzeneggera biega uzbrojony w różniaste giwery
ostrzeliwując tyłki gęsto rozsianych po lokacjach bandziorów,
dozbrajając się "z biegu" (jakieś matoły pogubiły
tu i ówdzie dodatkowe magazynki do broni, bronie i apteczki) i
wykonuje mało skomplikowane (co nie znaczy, że śmiertelnie łatwe)
zadania typu: znajdź klucz, a potem drzwi, do których tenże
pasuje. Pomimo tematycznej wtórności gra sprawia mnóstwo
radochy, a to chociażby dlatego, że poziomy, po których
bohater zasuwa jak mały parowozik są dość rozległe, a i ilość
(nie różnorodność!) przeciwników dość oszałamiająca. Jeśli
dodać do tego parę fajnych broni, jakie napatoczą się pod ręce
w czasie całego biegania, czyli uzi, miotacz ognia, shotgun,
miny i granaty oraz monogość osób postronnych, których nie można
krzywdzić (jesteś w końcu szlachetnym agentem, no nie?)
powstaje niezły, wart konsumpcji sosik. Jako ciekawostkę dodam,
że strzelanie i chodzenie to nie jedyne umiejętności
Schwarzeneggera vel Harry'ego - warto tu nadmienić o efektownym
fikołku umożliwiającym sprawne unikanie nadlatujących pocisków
oraz o popularnynm strafe'owaniu, czyli poruszaniu się na boki,
które oddaje nieocenione usługi podczas walki. Co jeszcze dodać?
Niewiele: grafika w True Lies jest sympatyczna, a muzyka
dynamiczna. Dla graczy sympatyzujących ze starym modnym
"przyj przed siebie i strzelaj do wszystkiego co trzyma w ręku
giwerę" gierka powinna się podobać. Pozostałym chyba też.
Broos Li
Produkcja: BEAN SOFTWARE
Data wydania: 1994
Wymagania: konsolka SNES