NBA LIVE 2000

Pamiętam, że pierwszy kontakt z NBA LIVE miałem dwa lata temu w Boże Narodzenie. Pamiętam też, że gra mnie zaskoczyła realizmem i grafiką. I teraz dwa lata później znów w Boże Narodzenie mogę się przekonać co przygotowali panowie z EA SPORTS. A będzie tego dużo. Na początku chciałbym oznajmić, żeby nikt mi nie wyskakiwał z “Hej, to już przecież było w NBA99, to żadna nowość”. W NBA99 niestety nie miałem zaszczytu grać, a więc wszystkie różnice jakie zauważyłem są w stosunku do NBA98.

Dobra, lecimy z tym koksem.

Na samym początku od razu rzuca się w oczy menu z poruszającymi się koszykarzami w tle. Jako stary wyjadacz sprawdziłem najpierw dostępne tryby gry. Jest EXIBITION GAME(wiadomo), SEASON, PLAYOFF, FRANCHISE MODE, 3-POINT SHOOTOUT, MICHAEL JORDAN W 1 NA 1.

Pierwszy tryb to jak wiadomo mecz towarzyski. Wybieramy dwie drużyny i siur na parkiet. Drugi tryb sezon. Bieremy drużynę, startujemy w rozgrywkach, aż po pewnym czasie trafiamy na mistrzostwa. I tak oto przechodzimy do następnego trybu jakim jest playoff. Oczywiście jeżeli ktoś nie chce się męczyć w sezonie, może od razu wystąpić w mistrzostwach. Następnym trybem jest manager. Nawet rozbudowany. Następny tryb to konkurs rzutów za trzy. I teraz przechodzimy do nowego trybu w NBA a mianowicie jeden na jednego. Ale zaraz, ta nazwa coś mi mówi... TAK, MICHAEL JORDAN JEST WRESZCIE W GRZE!!!!! Oczywiście nie trzeba grać koniecznie z/nim, możemy wybrać sobie dwóch dowolnych zawodników a także zawodników z teamu lat 60, 70... hej zaraz, czyżbym zapomniał powiedzieć? W exibition game i w 1 na 1 znajdują się teamy/zawodnicy z lat 60, 70, 80 i 90. Oczywiście ci najlepsi zawodnicy, no bo trudno, żeby wpakowali tam wszystkich.

Tryby znamy, teraz mecz.

Gra nabrała wielkiego realizmu. Przeciwnicy mają niezły AL. Teraz trzeba się nieźle napracować żeby trafić kosza. Niema takich luk żeby bez żadnej obrony wejść pod kosz.

Ale niema róży bez kolców. Jest tylko jeden sędzia. Wyobraźcie sobie, że stoicie pod samym koszem. Wasza akcja była bardzo szybka. I właśnie ktoś was fauluje. No to robimy rzut wolny. Raaany, ile się trzeba naczekać, żeby sędzia wreszcie dobiegł. No może przesadzam, ale to powinno być błyskawicznie, a nie takie stanie i kiwanie się. Teraz są bardziej emocjonujące są wsady, niż wcześniej. Proponuję Szaqa O’Neila dla zabawy. Tym gościem można zrobić wszystko. A co do tego “wszystko” to po drugiej stronie obrazka na pudełku z CD widnieje napis “If it’s in the game, it’s in the game”. Zajarzyliście?

Zajmijmy się teraz grafą. Mmmm, po prostu majstersztyk. Wszystkie postacie są okrąglutkie, żadnych kanciastości. Cieszę się też, że te gęby nie poruszają się już jak łopatki, tylko normalnie, bardziej realistycznie. Trudno wam opisać grę świateł, to po prostu trzeba zobaczyć. Bardzo ładnie też wygląda publiczność. Dość realistycznie. Co prawda jak się tak spojrzy pod kątem, to są to tekturki, ale w końcu publiczność nie musi być w 3D. To raczej była specjalność NBA (publiczność, nie tekturki). Pamiętacie widzów z FIFA98, albo WORLD CUP 98? Jak sobie przypomnę te kwadraty, ble.

Oprócz tych wszystkich ważnych trybów pozostaje jeszcze jedna rzecz warta wzmianki. Otóż tworzenie zawodnika. Dodano sporo nowych główek, oczek, nosków, ale to nie jest najważniejsze. Możemy i tu uwaga WLEPIĆ WŁASNĄ GĘBĘ DO GRY!!! Można oczywiści spróbować zrobić siebie ręcznie, ale prawdziwemu koneserowi to nie wystarczy. Ciekawie jest też zobaczyć siebie w 3D. Powiem z przykrością, że niestety mój twór (bez użycia photosa) wygląda tak paskudnie, że bałbym się pokazywać go ludziom.

A teraz ocena końcowa

PLUSY :

-M. Jordan RULEZ!!!!

-Grafa

-Realizm

-Wsady

-Gęba w grze

-W sumie to jakby wszystko wydaję się rozbudowane

-Stary, dobry NBA

MINUSY:

-Jeden sędzia

-No, dobra czasami mi się wydaję że to moja drużyna robi się gorsza, a nie przeciwnika lepsza

-Zawodnik wykonuje STEAL strasznie śmiesznie (ale, czy to wada, przecież śmiech to zdrowie)

8/10

MICHAEL KLOSZARD & ZAQPIŁ O’NET (PL)