"Cda juz nie to samo...?" -riposta


by Verminard
(np. Metallica "Die, die my darling")



Chcialbym tylko napisac, ze sa tu zawarte wylacznie moje poglady na temat krytyki CDA poczynionej przez Dzeja w AM#8.



Temat komercji juz wielokrotnie przetoczyl sie przez CDA. Ludzie sypali nim jak z rekawa nie wiedzac dokladnie co on znaczy. Pewne kroki w celu wyjasnienia poczynili Smuggler (na Scenie) oraz niejaka Kamila (w arcie "Komercja" w AM). Jednak moi przedmowcy nie mogli przewidziec (zreszta nikt nie mogl) "krytycznego" artu Dzeja.

Moj drogi Dzeju sadze, ze nie do konca zrozumiales co znaczy komercyjny. Komercyjny, czyli majacy przynosic zysk, obliczony na zysk. Pragne Ci wiec uswiadomic brutalna prawde - CDA od poczatku swego istnienia bylo KOMERCYJNE. Redaktorzy nie stworzyli tego pisma dla zabawy. Nie chcieli byc bezinteresownymi darczyncami dla nieoswieconej growej mlodziezy, ani bawic sie grajac w najnowsze gierki, to tylko cele poboczne. Oni zamierzali na swej PRACY zarobic!!! Niezwykle, prawda? Zeby zarabiac pracujac. A oni wlasnie ciezko pracowali. Chcieli stac sie pismem jak najepszym, dostarczajacym wiesci o grach do jak najszerszego grona osob. To pismo nie bylo i nie mialo byc dla jakiejs zamknietej grupy, jak to okresliles dla NAS! Dla jakiejs elity, ktora Ty sobie sam wymysliles, bo w imieniu reszty Czytelnikow wypowiadac sie nie mozesz! To pismo "w geny" mialo i ma wpisana ewolucje i rozrastanie sie! I to co dostaje dzis 200.000 osob, gdy prosi w kiosku o CDA to pismo udoskonalone w porownaniu z tamtym, a jedna nadal sie doskonalace. Redaktorzy nadal ciezko nad nim pracuja. I robia to glownie dla pieniedzy i osobistej satysfakcji, a nie jak uwazasz dla WAS. I stwierdzenie, ze w ten sposob staja sie lamerskim (tez modne slowko) pismem to tylko wyraz Twej pychy i zadufania, zeby nie powiedziec dosadniej...! Wkrada sie tu motyw znany Nam ze Sceny - JA jestem ELITA, a inni to zas... lamuchy, wiec won z MOJEGO poletka, pisma, sceny, chartsa, podworka, boiska itp. To Twoja wyobraznia podpowiada, ze masz jakis dar, ktorego inni nie maja i miec nie moga. Alez moga, moga, wystarczy troche pracy i mozna dojsc we wszystkim do perfekcji. Ale ty starasz sie udawac, ze u Ciebie nie bylo etapu nauki, ze nie robiles pierwszych krokow, ze nigdy nie popsules kompa. Nie! Ty=Master, ktory urodzil sie z mysza w lapie i dyskiem w glowie. Niech inni sie ucza, Ty nie musisz. A moglbys chociaz sprobowac. Mnie na przyklad nie przeszkadzaja poradniki w CDA. W koncu "Czlowiek uczy sie cale zycie". Wsrod znanych mi porad znalazlem takze wiele nie znanych. Dzieki tym trikom moj Windows ladniej wyglada i sprawniej dziala. Jak widzisz oplacilo sie. Zeby bylo smieszniej te dzialy i wiele innych pojawily sie dzieki zwiekszeniu liczby stron. Liczba stron zwiekszyla sie dzieki funduszom, ktore w duzej mierze pochodzily od tzw. Angoli. Nie mysl sobie, ze te wszystki ekstra dodatki, pelne wersje itp. pochodza TYLKO z kasy czytelnikow. Kasa czytelnikow idzie glownie na wydawanie pisma i utrzymanie redakcji (pamietaj oni chca zarobic!!!. Umieszczenie czegos dodatkowo=dodatkowe pieniadze np. od ww. Anglików (czy Futura to aby na pewno Anglicy, myslalem, ze Amerykanie?). Dzieki Angolom mamy pismo bardziej techniczne od CDA - PC Format, bardziej sieciowe -.Net, a byc moze nadejda kolejne, dla konsolowcow, Macintoshowcow(?), Amigowcow, Hackerow:-), Atarowcow (ehhh marzenia...). Bedzie coraz lepiej dla czytelnika. Wiekszy wybor bardziej wyspecjalizowanych czasopism sprawi, ze CDA przestanie byc "o wszystkim". To chyba Cie satysfakcjonuje. Czyz nie tego chcesz??? A jesli Future zacznie rozslawiac nazwe CDA to tym lepiej. Wtedy bedzies mogl powiedziec do mlodszego czytelnika "Pamietam czasy, gdy CDA bylo malym nieznanym pisemkiem". A on spojrzy z podziwem "Ten wielki koncern! Niemozliwe!". I wtedy sie usmiechniesz "A jednak, tak bylo". "Gdyby nie Czytelnicy, ktorzy go nie zostawili po wykupieniu, a nawet zaczelo ich przybywac, to nie mogl bys dzis go czytac!"

Co do dalszej czesci Twego arta to niezbyt dobrze ja zrozumialem. Pewnie nie ja jeden :-). Twoje komentarze o Qniku i jego cechach oraz o tym co do niego czujesz, brzmia conajmniej dwuznacznie. A dalej jest szczerze mowiac belkot. Ten fragment o podziale CDA i Qnika, ten dokad zmierza swiat i ten majacy sklonic Qnia do refleksji na swoj temat brzmia faktycznie jak po 5 litrach taniego wina...

Strach mnie ogarnia jak patrze na taka nietolerancje wobec innych (ww. przeze mnie lamerow).Co stanie sie z polska mentalnoscia jesli bedziemy tacy. Przyklady na nietolerancje mozna by mnozyc, ale w koncu nie o tym ten art, Jeszcze raz wyrazywspolczucia Dzeju. A dla Qnika, Smg i reszty z CDA:

TAK TRZYMAC!!!!!!!!!

Dla scislosci-Nigdy nie kupowalem CDA, pozyczalem od kumpli od poczatku jego istnienia :-).




Powrot do poczatku tekstu