KULTURA  DYSKUSJI - Łukasz Małecki

 

No i mamy dziesiąty numer Action Mag'a - w sumie mały jubileusz. Przyznam się szczerze, że z początku podchodziłem do tego przedsięwzięcia z rezerwą, a nawet niechęcią. Pomysł umieszczania tekstów czytelników przyprawił mnie o zawrót głowy i momentalny śmiech. Ludzie, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z pisaniem, mieliby zapełniać strony magazynu? Spodziewałem się, jaki będzie tego skutek - i z początku moje prognozy znalazły potwierdzenie. Wiele tekstów aż raziło głupotą, bezsensownością i tragicznym stylem (nie mówiąc nawet o profesjonalizmie...) Ale, no właśnie, ale - w pewnym momencie (gdzieś około 5-tego numeru) z zaskoczeniem stwierdziłem, że przystępuję do czytania z chęcią i sympatią.

Teksy były lepsze, liczniejsze, magazyn znalazł stałych czytelników i twórców. Powoli, stopniowo A. Mag wspinał się na wyżyny. To cieszy, bo nierzadko spotykam się ze zdaniem starszych, że dojrzewające pokolenie tak naprawdę nie ma niczego do powiedzenia. Okazuje się, że jednak ma, a dla takiego humanisty jak ja, to po prostu sam miód. Qn'ik zaproponował nawet selekcję tekstów, co, moim zdaniem, powinien jak najszybciej uczynić.

Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Właśnie z okazji jubileuszu postanowiłem napisać kilka porad dla wszystkich obecnych i przyszłych dyskutantów. Broń Boże nie zamierzam wytykać cudzych błędów, ani krytykować konkretnych osób. Nawet nie zamierzam doradzać, jak i co pisać. Chodzi mi wyłącznie o kulturę - kulturę dyskusji.

Rozmawiacie praktycznie o wszystkim, nie wyłączając kontrowersyjnych tematów. To świetnie, tym bardziej, że często formułujecie trafne spostrzeżenia i argumenty. Wydaje mi się jednak, że w zły sposób wyrażacie opinie. Przyjmujecie zwycięską postawę, bez względu na wynik rozmowy uważacie swoje zdanie za jedyne i najważniejsze. Nigdy, przenigdy nie powinno się pisać "jak jest", ale "jak mi się wydaje". Rzadko korzystacie ze zwrotów typu: "moim zdaniem", "uważam że" itd. Może to brzmi dla was strasznie sztywno (niczym lekcje polskiego w podstawówce), ale tak właśnie powinno się robić.

Nawet, jeżeli spotykacie się z wyjątkowo głupim i ignoranckim tekstem, nie odpowiadajcie wulgarnie, obrażająco, nie wyśmiewajcie. Wiem, że wytykanie prostych i oczywistych błędów ortograficznych jest poniżające, ale właśnie dlatego kwestię ortografii powinno się pomijać. Inna sprawa, jeżeli tekst jest najeżony bykami - wtedy redaktor, ew. inny szef winien je poprawić, lub tekstu nie publikować. Pamiętajcie, że nie trzeba naprawdę dobrze pisać, by mieć własne, często liczące się zdanie.

Kolejna sprawa to właśnie te nieszczęsne poglądy. Zauważyłem, że przeważnie jesteście ekstremistami. Często generalizujecie, wypowiadacie się w sposób gorączkowy. Nie potraficie znaleźć tego "złotego środka", a przecież z góry wiadomo, że obydwie strony mają trochę racji. Przykładem niech posłużą wypowiedzi dotyczące Internetu - albo jesteście za nim, albo przeciw. Mówicie, że jest zły, lub dobry, a nie zauważacie, że to tylko medium, a przekaz my sami tworzymy. Jeżeli w Internecie ukazują się rzeczy złe - to przez nas, ludzi. Sam w sobie ten wynalazek jest w zasadzie pusty, bezstronny. Mówicie, że łatwo popaść w uzależnienie. Tak, to być może prawda, jeśli ktoś ma odpowiednie zapędy, tylko że niektórzy uzależniają się od papierosów, niektórzy od telewizji, a niektórzy od pomocy biednym (naprawdę!). Czy wszystkie te rzeczy są złe? Według was UW jest zła, a SLD dobre (lub odwrotnie). Nie znam się na polityce, ale uważam, że tak naprawdę żadna z nich nie jest idealna, tak jak i nie jest do końca zła. Zapewne też o tym wiecie, ale pomijacie drobne usterki i wpadacie w uwielbienie, tworzycie fikcyjne ideały. A przecież i tak nie od wczoraj wiadomo, że każdy polityk kłamie - po prostu taki ma zawód. 

Na koniec małe spostrzeżenie - rzadko kiedy widuję wypowiedzi typu: "wiesz co, chyba masz rację", a przecież o to w dyskusji chodzi - nie o wymianę ciosów. Piszcie bardziej dyplomatycznie, namawiajcie, a nie wmawiajcie. Myślcie nad tym, co chcecie wygłosić, analizujcie wypowiedzi kolegów, a nie zakładajcie z góry, że są błędne. I przede wszystkim nie wstydźcie się przyznawać do błędów i porażek. Jeżeli posłuchacie tych kilku rad i choć w najmniejszy stopniu postaracie się je spełnić, to niedługo A. Mag przebije obrady sejmu. A ja będę wam dozgonnie wdzięczny.

 

Łukasz Małecki, rednar@poczta.onet.pl

2.I.2001