UFO (UŚMIECH FRYWOLNEGO OBOJNAKA) A gdzież oni są? - Enrico Fermi Tak naprawdę, to rzadko zdarza się, by mnie coś wkurzyło. Ale jak to już się stanie, to muszę się wyładować - co też niniejszym czynię. Starannie unikałem tekstu pt. "Aliens" w obawie, że to jakaś zaplątana recenzja gry. Ale pewnego szarego dnia coś skusiło mnie i przeczytałem. I trza było refleksje spisać - nie wypada inaczej czynić, kiedy debiutowało się w prasie tekstem na ów temat. ;) (Dzięki Bogu, że dziś nikt już tego nie pamięta.) Na początek powiem może, ażeby wszystko było od razu niejasne, że płakać mi się chce, jak czytam, co to różni ludzie powypisywali nt. obcych, UFO, ET i wszelkich innych tego typu bzdur. Macki opadają. Po obejrzeniu kilku odcinków ostatnio całkiem już kretyńskiego Archiwum X, można z powodzeniem wysnuć przypuszczenie, iż my, rodowici mieszkańcy planety Ziemi, jesteśmy tu _w mniejszości_, albowiem wszędzie latają sobie radośnie całe hordy i sfory świecącej zastawy stołowej, z wielkogłowymi szarakami wewnątrz fotografującymi nas; co jakiś czas przeprowadzają też rutynowe porwania kilku ludzi w celu zrobienia im wiwisekcji tudzież zdjęcia do rodzinnego albumu... Pozwólcie, że krzyknę sobie, przynosząc ulgę sfatygowanym neuronom (dobra - neuronowi): ludzieee!!! To co przed chwilą napisałem, raczej nie odosi się bezpośrednio do "Aliens" SteelRata, ale skoro już jestem na antenie... Poza tym, jego słowa, szczególnie dot. Area51 są wybitnie iksfilesowate. Skoro już wyjaśniłem swój stosunek do Unidentified Flying Objects, przejdźmy dalej. Autor tekstu, jak przekonujemy się parę linijek później, zaprzęga matematykę do udowodnienia swoich racji. Jej, wybaczcie, ale ja, jako mat-fiz pełnym ryjkiem, muszę tu wtrącić swoje 0,03 zł (uprzedzam więc, że w dalszej części tekstu maty będzie aż nadto). Cóż, jestem zwolennikiem stosowania królowej nauk wszędzie, gdzie się tylko da, ale jeśli już robimy to - to róbmy z sensem. SteelRat podczas przeprowadzania rachunków bierze liczby... bo ja wiem skąd? Chyba nawet On sam nie wie. Po pierwsze, to nie mam bladego wyobrażenia, skąd informacja o jednej zamieszkałej planecie na 1000 lat świetlnych. No ale jeśli już, to daje to 100 cywilizacji, bo nasza Droga Mleczna ma 30 kiloparseków, a więc coś koło 100 tys. lat światła. Tyle, że w naszej maciupeńkiej Galaktyce znajduje się ok. 250 mld słońc. I wśród nich ledwie 100 cywilizacji? Eee, kicha. ;> 10% to rasy inteligentne? Optymista! No, powiedzmy, że powstanie życia w ogóle, na planecie z dobrymi warunkami, jest bardzo prawdopodobne (choć są teorie dokładnie przeciwne; ktoś powiedział, że samoistne powstanie życia na Ziemi było tak samo prawdopodobne jak złożenie Boeinga 747 przez szalejące tornado z części znajdujących się na złomowisku). Dlaczego? Bo Ziemia istnieje już ok. 4,6 mld lat, a pierwsze bakterie pojawiły się ze 4 mld lat temu, czyli prawie od razu. Ale rasa inteligentna? Toż człowiek wyewoluował niemalże przez przypadek - bo dziwnym trafem 65 mln lat temu coś władowało się w naszą planetę. Gdyby nie to, po Kielcach pewnie dalej chodziłyby mastodonty. ;PP {Ależ chodzą! Codziennie takowe widuję - Qn`ik} Takich przypadków, które w rezultacie dały naszą pokręconą rasę jest całe mnóstwo. Np. istnienie Jowisza. Dzięki tej planecie, prawdziwemu gigantowi, większość kosmicznego śmiecia typu meteory i komety omijała naszą Gaję. Obliczają, że w innym wypadku co ileś-tam milionów lat wszystko co żyje na Ziemi prócz jednokomórkowców byłoby eksterminowane i cała ewolucja musiałaby zaczynać się od początku. Ponadto wisi nad nami "lampa zakochanych" - Księżyc, który powoduje przypływy i odpływy - co umożliwiło wyjście życia na ląd. Aha - musimy jeszcze powziąć milczące założenie, iż MY jesteśmy tą inteligentną rasą... Dla ogólnego dobra zgódźmy się z 10% SteelRata. Co dalej? Wszechświat - nieskończony? O ile się orientuję, to tylko w tym sensie, w jakim kula nie ma końca. Tzn., jeśli lecielibyśmy przed siebie, to po jakiś czasie (byłoby to odrobinę dłużej niż wyskok do komercyjnego Maca) znaleźlibyśmy się w miejscu startu. Ale o żadnej nieskończoności sensu stricte nie ma mowy. Lećmy dalej. Rasy, które mogą/chcą się z homo sapiens porozumieć. Znowu - skąd 10% ? Wg SteelRata pozostałe 90 % to inteligentne kamienie, niewidzialne duchy, etc.? Khhh. Dobrze, pomińmy już moje udławienie się... SteelRat z dumą ogłasza liczbę: 7000 inteligentnych ras. Na cały widzialny Wszechświat - około 20 mld lat świetlnych. No, użyjmy matmy, piekielnej matmy. 20 * 10^9 / 7 * 10^3 = ~3 * 10^6, czyli co niecałe 3 mln lat światła mamy Braci w Rozumie. 30 razy więcej, niż rozmiar Drogi Mlecznej. Optymista! ;> Jednak jeśli już jesteśmy przy macie, to pójdźmy dalej. Istnieje przecież specjalny wzór na ilość cywilizacji we Wszechświecie. Nie będę go tu przytaczał, jak ktoś chce to na @. IMHO jego istotną wadą jest to, że nie bierze on pod uwagę czwartego wymiaru - tj. czasu. Zajmijmy się więc czasem. Spójrzcie. Droga Mleczna liczy sobie 12 mld lat. Ewolucja człowieka przebiega od ok. 12 tys. Znowu stajemy wobec niewyobrażalnie wielkiej różnicy okresów. Co chcę powiedzieć? Dobre pytanie. ;) Otóż jest możliwym, że istniało/istnieje/będzie istnieć ogromna ilość cywilizacji - przez bardzo krótką ilość czasu. Naukowcy wykombinowali sobie trzy typy cywilizacji: I, II i III [;)], w zależności od poziomu technologicznego (dokładniej od ilości energii jaką dysponuje rasa). My natomiast podchodzimy pod typ zerowy. Może ktoś tego nie wie, ale istnieje kilka sposobów na to, byśmy jeszcze zostali unicestwieni. Pierwszy i najbardziej wg mnie prawdopodobny to tzw. bariera uranu. Tak, dobrze się domyślacie - Oppenheimer i te rzeczy. Atomówka po prostu. Jako cywilizacja jesteśmy jeszcze bardzo niedojrzali. I odkryliśmy już potęgę atomu - to właśnie jest owa bariera. Inne "sposoby" na koniec ludzkości to Nemezis, kosmiczne spotkania (tylko nie z UFO!!!), itp. Jeśli ktoś chce poznać je wszystkie, to... czy ja już wspominałem o moim @? ;) Podsumowując - jest dość duże prawdopodobieństwo, że jesteśmy nawet w skali Wszechświata unikalni albo co najmniej bardzo rzadcy [;)))]. Ja jednak nie do końca skłaniam się ku temu. Bo trąci mi to zbytnim antropomorfizmem. Obaliliśmy już geocentryzm, heliocentryzm, to teraz pora, byśmy uznali, iż nie jesteśmy jedyni w Kosmosie. W następnych zdaniach tkwi rzecz, która mnie osobiście najbardziej zadziwia. Otóż Autor pisze: "A może w ogóle jesteśmy sami? Raczej nie. Spróbujmy to udowodnić". I dalej coś o kasetach video (brakuje tylko seksu i kłamstw). Moje pytanie: CZEMU - do jasnej - to, że nie jesteśmy sami w CAŁYM WSZECHŚWIECIE miałoby oznaczać, iż obcy odbywają sobie permanentnie wycieczki na naszą nieciekawą skądinąd planetę???! CZEMU?! Czy ktoś byłby łaskaw odpowiedzieć mi na to pytanie? Jeśli tak, to niech wali na mój @. ;) Dalej - Archiwum X jak żywe, paranoja kompletna, ONI rządzą światem, ludzie w czarnych garniturach, tajemnice wojskowe, Area, i inne świństwa. Nawet mi się komentować nie chce. Urgh. Podam tylko typowy przykład paranoi bijący z wypowiedzi Autora: "Większość z nich pochodzi z przestrzeni powietrznej Strefy 51, co już coś oznacza. Niestety te dowody zostały ^^^^^^^^^^^^^^^^^ uznane za niewystarczające. A może zagrażające?". A może niewystarczające? Może nie wystarczy nagrać huczne imieniny ciotki Eulalii, żeby rząd uznał naszą planetę za obiekt inwazji UFO? >;> Urgh. Podkreślenie, tam wyżej, moje. No comments. Albo może: większość opowieści o duchach pochodzi od małych dzieci, co już coś oznacza. Co mianowicie? Że duchy nawiedzają tylko małe dzieci. No further comments. Następnie Autor próbuje wykoncypować sobie wygląd ufoludka. Wszelkie tego typu próby uważam za pozbawione większego (mniejszego też) sensu. Ale, ale - SteelRat popisał się zdroworozsądkowym podejściem! Uważa, że większość opowieści o małych, szarych ludzikach można włożyć między bajki. Dobre i to. Wśród steku bzdur i logiczne zdanie ryba, tfu - no, nieważne. Zaraz, zaraz - większość ludzi wyobrażą sobie ich w ten sposób, A TO JUŻ COŚ OZNACZA, prawda, panie SteelRat? Rozśmieszył mnie dopisek kolegi SteelRata. Skądże znowu, drogi kolego! Nie znudziłoby mnie wcale: "a może mają siedem oczu? pancerz dziobowy? rzęsy na zębach? ćwikły na palisadach?" itd. itp. Co sądzę o sensie podobnych rozważań już napisałem. I, na Boga - LUDZIE! - bardzo możliwe, że w Uniwersum nie jesteśmy jedynymi inteligentnymi istotami - ale nie znaczy to, że nasza planeta, położona na uboczu Galaktyki, stanowi centrum wycieczkowe obcych!!! (I oglądajcie mniej X-Files...) Dobra, to teraz powinna nastąpić część, gdzie wyjaśniam, co miałem na myśli pisząc ten art i inne takie. ALE - nie nastąpi, gdyż to, co miałem na myśli powinno być od razu widać w załączonym tekście. To kończę - bye, bye and DO NOT believe!!! - The Unbeliever Ijon Tichy (np. Urszula "Konik na biegunach") Własne wynurzenia ślijcie na: ijon@go2.pl ;) {Lub - nawet lepiej, bo mogą zostać zamieszczone w AM - na actionmag@silvershark.com.pl - Qn`ik} "Only when all the rivers have run dry and all the fish in the sea have died; only when all the rainforests have been burnt down and there is no food for the animals; only when all the blue skies have been filled with smoke and the cities of the world have choked - will the white man understand, that it's too late to stop Bill Gates" (tak po prawdzie, to jestem fanem W.)