Moya Autobiografia

Cześć!!! Nazywam się Jacek lecz wszyscy mówią na mnie "Black dick". Już za szczyla tzn. od trzeciego roku życia chodzę z kilkoma kumplami na nocne wypady do sklepów, przeważnie monopolowych. Moim zdaniem to co robimy to nie były to żadne kradzieże, gdyż wszystko co wzieliśmy zaraz zwracaliśmy. Fachu nauczyli mnie rodzice. Lecz już od dobrych paru lat nie ma ich w domu. Są w załadzie, ale nie spokojnej starości. Dostali po 15 i 25 lat, dziwnym trafem w naszej kanapie panowie w niebieskich mundurach znaleźli zimnego Freda. Sam nie wiem skąd on się tam wziął ale wyglądał jakby trochę czasu tam przeleżał. Od niedawna odwiedzam ich częściej w tym zakładzie gdyż zamieszkuję celę obok. Moja kara to w stosunku do kary moich rodziców małe piwo. 10 lat dostałem za kradzież draży bezdomnemu. Expertyza policji wykazała, że nie były to zwykłe draże. Po pochłonięciu ich przez dyżurnego, spowodowały u niego czterdziestoośmiogodzinnego tripa. Okazało się, że te zaje*ane groszki były dziane po szyję w amfetaminę. Mimo iż kara jest niewielka, to zaczynam odczuwać potrzebę oddychania świeżym powietrzem i już od czterech dni skrobię sobie malusieńką dziurkę w stronę wolności. Czuję, że wolnść jest już blisko. Przez mikro szparki w ścianach mojego pokoju od niedawna przedostaje się zapach mojego dziecństwa pochodzący ze śmietnika na mojej ulicy. Zaczołem grypsować. Na początku mi nie wychodziło. Po wysłaniu pierwszej wiadomości, przed moją celą wyrósł gruby, obśliniony klawisz. Zapytałem go bardzo kulturalnie, nawet w obcym języku: What it is matherfucker?. Klawisz nic nie mówiąc wymierzył swoją pięść między moje zezowate oczyska. W jednej chwili straciłem fonię i wizję. zachwiałem się i upadłem. upadając chwyciłem zębami za drut klawisza. Skutek był taki, że strażnik zaczął niemiłosiernie krzyczeć. Po chwili przybiegł azjata z kolorowym i kolejka górska ruszyła. Była ona górska bo zamieszkiwałem górną pryczę. Następnego dnia czułem się tak jakbym przechodził przez rzekę pełnę piranii nie założywszy majtek. Od tamtej pory nazywają mnie Jacek Włosienica bo dla bezpieczeństwa nosiłem grube wełniane gacie z ołowianym pasem. Po trzech latach odsiadki do celi przybył nowy lokator. Rozpoznałem w nim "Grubego" starego kumpla z osiedla, z którym codziennie wieczorem walililiśmy Clasic Płońsk Apertiff. On chyba mnie nie rozpoznał, bo myśląc, że jestem ,ateracem położył się na mnie i nie zchodził przez następne pięć lat. Przez ostatnie dwa lata nic się nie zmieniło, nawet skarpetki. Czarni robią swoje, kitajce też, tylko moja dziura w pięcio-metrowym murze coraz większa. A ten fragment tekstu, który właśnie czytacie jest relacją "na żywo". : Ostrożnie przykładam łyżkę do ściany, jeszcze jedno machnięcie i poczuję znów miejską bryzę. Tak, tak widzę już światło, tak jestem już na zewnątrz. Ale co to?! Jakaś czarna, masywna postać zbliża się do mnie. O nie to znów ten zaje*any klawisz. O ku**a jego stopa zbliża cię do mojej twarzy. Film mi się urwał. Ja pier*olę. w taki właśnie sposób załatwiłem sobie kolejne 10 lat w celi niedaleko rodzicow.

www.piszczel.hg.pl