O studiach... A raczej perspektywy w życiu po nich . Dziś siedząc u dentysty (beee...) z nudów dorwałem pewną gazetę , której zwykle nie czytam . Zaintrygował mnie artykuł o tymże właśnie problemie . W perspektywach mam albo mizerną pracę albo tzw. kuroniówkę . Jedynie 10 % absolwentów ma szanse na lepszą pracę . Na dodatek są to ci którzy nie idą na najbardziej popularne kierunki . Dlaczego ? Bo w ich przyszłym zawodzie jest już przesycenie na rynku . Pracę dostają ci , którzy mają tzw. chody . Chociaż sam jestem w uprzywilejowanej pozycji ( studiuję chemię a na dodatek chcę wybrać specjalność która jest nowością na Polibudzie { Gliwice rulezzz } - informatyka w przemyśle chem. - to jakby 2 zawody w jednym ) . Ale już moja dziewczyna (pozdrowienia) jest na ekonomii . Jej teraźniejsze szanse są nikłe . Za rok lub dwa chcemy się pobrać . No a co będzie gdy po skończeniu studiów żadne z nas nie dostanie pracy ? Garnuszek rodziców ! Gdy urodzi się dziecko ? Problem ! ( Nie chodzi o to , że nie chce wogóle nie mieć dzieci tylko , że chcę go wychować w warunkach przynajmniej średnich ) Nie jest to zbyt cudna perspektywa . Niektórzy hurraoptymiści myślą sobie " co za brednie" Czy bredniami są wyliczenia ( państwowych instytutów ) , że w czasie ( nie pamiętam czy to był rok czy 5 lat ) będzie 3,6 mln absolwentów a tylko 1,6 mln osób przejdzie na emeryturę . Czyli 2 mln zostaną na lodzie ! A licząc redukcję miejsc pracy ( to m.in. dzięki naszym kochanym blaszakom i innym technologiom XX i XXI wieku ) będzie ich ( bezrobotnych ) więcej . W takich Chinach jest mniej bezrobotnych niż w odpowiadającej im ( pod względem ludności ) Europie . Najnowsza technologia pozwala na zatrudnienie zamiast 5 osób tylko 3 . Dobrze , że w Polsce przyrost naturalny jest niski . Nasze dzieci nie będą miały większych problemów niż my ! Hirel PS - adres do korenspondencji hirel@poczta.onet.pl