





 | |
Właśnie jestem po lekturze arta Jędrzeja Danko pseud. Singollo z AM~6 ;).
Zastanowiła mnie pewność, z jaką wyraża się o "nieefektywności"
narzędzia, jakim jest Linux. Pisze, że systemy Windows i Linux to narzędzia,
tak samo jak np. młotek. Zatrzymam się przy tym punkcie widzenia. Pan Jędrzej
nie wspomniał o tym, że do używania jakiegokolwiek narzędzia niezbędna jest
wprawa, doświadczenie. Weźmy np. młotek, dość ciężki. Dajmy ten młotek
człowiekowi, który nigdy młotka na oczy nie widział. Taki człowiek nie
zrobi z niego dobrego użytku, wykonywanie nawet najłatwiejszych czynności młotkiem
będzie dla niego trudne. Będzie uważał, że młotek to ciężkie i nieporęczne
narzędzie. Ale jeśli ten ktoś całymi latami pracował młotkiem, będzie uważał
go za proste i skuteczne narzędzie. Łapiecie o co chodzi??? Po tekście pana Jędrzeja
można sądzić, że ma wprawę w posługiwaniu się Windows, a z Linuxem nie
radzi sobie najlepiej. I rzeczywiście, Windows dla niego jest efektywnym narzędziem,
a Linux jest nieporęczny... Ale pojawia się tu kwestia zmiany narzędzia, gdyż
podobno jedno jest potężniejsze. Ale nawet najpotężniejsze narzędzie bez
odpowiedniego doświadczenia jest niczym!!! Więc co lepsze: pozostać przy
prostszym, lecz doskonale znanym narzędziu, czy uczyć się od nowa nowego narzędzia?
Lepiej pozostać przy starym, prawda? Lepiej nie przywiązywać sobie cegieł do
nóg?!? OK. Ale weźmy człowieka, który w Unixach siedzi od lat. Dla niego
Linux będzie rzeczywiście "ciut bardziej skomplikowany niż
Windows". Dla niego Linux będzie potężnym narzędziem do wszystkiego: na
serwer, do domu, do codziennej pracy. I dla niego narzędzie JEST dostosowane do
działań. Po prostu - doświadczenie to wszystko. I nie wolno źle oceniać użyteczności
narzędzia tylko dlatego, że samemu nie umie się nim posługiwać. Tak
przynajmniej myślę. I myślę, że wiele osób ze mną się zgodzi.
Tilk
|