Start
Teksty
Na luzie - linuxowy humor
Linki - strony linuxowe
Kontakt z Tilkiem
Powrót do Action Maga
DISCLAIMER: Text ten nie jest instrukcja obslugi, ani tez zadnym poradnikiem. Napisalem go z puinktu widzenia nowicjusza i moim zamiarem jest stworzenie czegos na ksztalt "pamietnika", po prostu co miesiac znajda sie tu rzeczy nowe, ktore dopiero co odkrylem buszujac po systemie. Traktujcie ponizszy artykul (i dalsze jego czesci, jesli powstana) jako refleksje begginera na temat pracy z komputerem ^_^ Dalej, nie odpowiadam za zadne szkody powstale w wyniku (nie)wlasciwego uzytkowania informacji tu zawartych. Wszystko co robicie, robicie na wlasna reke. Zycze przyjemnej lektury. Aha, wszelkie komentarze i uwagi mozecie kierowac na adres e-mail podany na koncu...

"Linux - postrach newbies"

Hellou, to znowu ja ^_^ Patrzac ostatnimi czasy na moj brzydki pulpit Windowz, doszedlem do wniosku, ze trzeba by cos w nim zmienic, cos z tym zrobic... Oczywiscie wtedy nie myslalem jeszcze o instalacji Linuxa, czy innych mu (bardziej lub mniej) podobnych systemow. Faktem jest, ze Win JEST brzydki =P Na pierwszy ogien poszedl wiec Microsoft Plus! (nota bene, w Win98 zintegrowany z pakietem). Chodzilo to to nie za szybko (mniej wiecej jak Windows, czyli wolno :-/ ) i ,mimo wielu dostepnych tematow, szybko sie nudzilo. Z poczatku moglo sie wydawac, ze nasze starenkie Okna uzyskaly nowa jakosc... No coz, rzeczywiscie - tak sie moglo _wydawac_. Byl to jednak nadal nasz stary Win, tylko w nowej troszke ladniejszej (i mile spowalniajacej prace calego systemu) oprawce. Otrzymywalismy mozliwosc odgrywania dzwiekow przy roznych wydarzeniach, nasz Pulpit stawal sie kolorowa kraina, ikonki migaly, ruszaly sie animowane kursorki i wszystko bylo fajnie... Do czasu :-/ Plus! moze cieszysc swiezo upieczonych uzytkownikow komputera swoicm "bogactwem", jednakze nie sadze, aby ktos bardziej zaawansowany bawil sie z takim "rozszerzeniem" Windows. Dlaczego uwazam Plus! za porazke? Bo tak naprawde NIC NOWEGO nie wnosi!! To dalej ten sam, stary, brzydki, powolny Windows z nowa tapetka i innymi bajerkami, ktore ani nie usprawniaja pracy z komputerem, ani tez nie daja systemowi zadnych nowych mozliwosci. Po drugie, wiekszosc bajerow oferowanych przez Plus! mozna osiagnac samemu, wystarczy troche pogrzebac w ustawieniach (nawet tylko tych podstawowych).
Alternatywa jest LiteStep - nakladka na Windowsa, ktora umozliwia Wam ujrzenie _namiastki_ Linuxa. Wasza Winda zmienia sie nie do poznania :) Macie rozne "skory" na okna, Pulpit poszerza swoja funkcjonalnosc i wogole wszystko wyglada bajerancko. Pod spodem jednak jest to nadal ten sam, stary system... Co widac juz przy otwieraniu okien aplikacji.
LiteStep zostal stworzony przez zazdrosnych fanow AfterStep'a - Linuxowej powloki ;) {która swoj± drog± stworzona została przez fanów systemu operacyjnego NextStep - Tilk}

Z pewnoscia wiekszosc z Was slyszala o takim systemie operacyjnym jak Linux... I mimo iz system ten jest z natury systemem "textowym" (tzn. opiera sie na lini komend, zupelnie jak DOS), to posiada taka fajna rzecz jak X-Window!! :)) X-Window jest srodowiskiem graficznym Linuxa, taka jakby nakladka na system. Ale to nie wszystko, o nie! Bylo by za prosto :) X-Window NIE NALEZY porownywac z Windows! X-Window kladzie Winde na lopatki ;P A sama nazwa "Window" nie ma tez nic wspolnego z Windowsem. X-Window opiera sie na budowie klient/serwer. Mamy wiec x-serwer i x-klienta. Ale na czym to polega w praktyce? Linux daje nam wielkie mozliwosci, ktore musimy tylko umiec wykorzystac z pozytkiem! Kiedy zainstalujemy przykladowego RedHata (jedna z dystrybucji Linuxa, chyba najpopularniejsza) nasz komputer staje sie x-serwerem. Ale przeciez nie tylko nasz komputer posiada Unixowy (tak, "pingwinek" wywodzi sie w lini prostej od Unixa) system operacyjny na pokladzie, w takim wypadku mamy takze inne serwery rozrzucone po Sieci. Kazdy komputer dla innej maszyny (x-serwera) moze stac sie takze klientem. No dobra, namieszalem =P , wiec lepiej bedzie chyba gdy zobrazuje to przykladem. Powiedzmy, ze macie swoja Pentiawke 133 (specjalnie podaje niski konfig =P ) z 32MB i Linuxem na pokladzie (od razu widac, ze "pingwin" nie jest tak 'zasobozerny' jak Winda). Chcielibyscie zrenderowac jakas animacje w Waszym ulubionym programie. Oczywiscie na takim konfigu, jak Wasz zajmie to pewnie cale wieki :-/ No coz, laczycie sie z siecia i logujecie na x-serwer, ktorym jest stacja Silicon Graphics :) , po czym Wasz kompik staje sie jej x-klientem (cos jak terminal spod Telnetu :-/ ale niedokladnie) {tak naprawde, to jest odwrotnie: X-serwerem jest Wasz komputer, a X-klientem - program na komputerze odleglym - Tilk} , to z kolei pozwala Wam na zdalne uruchamianie aplikacji na _tamtym_ mega sprzecie, przy czym wyniki beda wyswietlane na Waszym monitorku!!! Nie korzystacie juz z marnych 32MB RAM - wykorzystajcie moc SGI, wszystko dzieki Linuxowi!! :) Moze troszeczke idealizuje, ale na tym polega ta technologia i wlasciwie powyzszy przyklad jest mozliwy do zrealizowania w praktyce... Wogole sam X-Window to x-klient Waszego kompa, ktorego praca polega na wyswietlaniu wynikow operacji, okien uruchomionych aplikacji etc. {sorry, ze sie znow wtracam, ale X-serwer wyswietla okna aplikacji, a X-klienci to wlasnie te aplikacje - Tilk}

Podjaraliscie sie? Bo ja tak... Postanowilem wiec, zgodnie ze staropolskim przyslowiem - "raz kozie smierc", zaryzykowac i odpalic "pingwina" na moim sprzecie. Czym predzej pobieglem dwa bloki dalej do qmpla, ktory juz to robil (bez zbednych skojarzen prosze, mowimy tu o software). Po chwili wracalem dzierzac w reku instalke "Mandrake 6.1", "LinuxDemo" i jeszcze trzeci CeDek ze stuff'em. Teraz zaczela sie cala zabawa =P Okazalo sie, ze nie musze wywalac mojego Windowsa (plus), jednak nalezy podzielic dysk na partycje... Nigdy tego nie robilem (a kto partcjonowalby dysk o pojemnosci 1.2GB?!?!), jednkaze moj upor wzial gore :) Nie mialem dostepu do zadnych programikow typu Partition Magic, skorzystalem wiec z darmowego narzedzia, zwanego "FIPS", ktore to znajdowalo sie na CD instalacyjnym. Dzielenie poprzedzone zostalo oczywiscie defragmentacja HDD, ScanDiskiem i wylaczeniem (bardzo wazne!) pamieci wirtualnej Windy... Udalo sie! Mialem dysk podzielony na trzy partycje. Dlaczego na trzy, a nie na dwie? Zaraz wytlumacze... Linux dziala na podobnej zasadzie jak Windows, z tym ze do pamieci podrecznej (wirtualnej) uzywa osobnej partycji (swap), miast pliku zmieniajacego swa objetosc w czasie rzeczywistym (wydaje mi sie, ze rozwiazanie to przyspiesza prace systemu, jako ze on sam nie musi sie juz martwic o ciagle sprawdzanie i alokacje pamieci na dysku - partycja ma stala objetosc, ktora system zna juz w trakcie instalacji).
Co nieco o budowie systemu. Linux uzywa _dwoch_ partycji (owszem, mozna pracowac bez pamieci podrecznej, jednak odradzam, to tak jak Windows z wylaczona wirtualka),{coz, mozna spreparowac Linuxa z plikiem wymiany na jednej partycji - Tilk} odpowiednio: "linux native" i "linux swap". Partcja "native" to ta wieksza, na ktorej znajduja sie wszystkie pliki niezbedne do uruchomienia i prawidlowego funkcjonowania calego systemu, natomiast "swap" wyznacza obszar pamieci wirtualnej. Standardowa instalacja Linuxa {dystrybucji Mandrake 6.1 - Tilk} to ok. 600-650MB przestrzeni dyskowej, ale _nie_ porownujcie tego do Windowsa (swoja droga, katalog mojej Windy urosl ostatnio do imponujacych rozmiarow ~400MB :-/)! W sklad instalacji "pingwina" wchodzi bowiem _multum_ programow, ktore tuz po starcie sa gotowe do pracy (zadnych dodatkowych instalek etc.), a wszystko za _friko_ - totalny bezcen i nie ma zadnych haczykow! Rozmiar partycji "swap" natomiast zalezy juz tylko od Waszego widzi-mi-sie (oraz mozliwosci sprzetowcyh, of course), jednak nalezaloby (bardzo zalecane) postepowac zgodnie z regula: swap = 2xRAM (czyli, majac 64MB RAMu - ustawiamy partcje swap na 128MB).
Nie zrazajac sie co do wymogow (coz, po ostatnim formacie mialem i tak 1GB wolnego miejsca...) przystapilem do instalacji. Podczas calego procesu pojawiaja sie przed Wami rozniste opcje, a chociaz interfejs wyglada jak zywcem wyjety z roku '93 :-/, to jednak jest on rzecza intuicyjna. Nic trudnego, instalka rozpoznaje nawet polska klawiature, a co za tym idzie - nasz jezyk ojczysty tez :) Nie oczekujcie jednak bezblednego czy tez pelnego tlumaczenia - nie zostalo ono dokonane przez ludzi oplaconych w tym celu, a raczej na zasadzie wolnej kontrybucji (linuxowska spolecznosc zyje i ma sie dobrze ^_^ caly czas sie rozrasta, jako ze coraz to nowi uzytkownicy komputerow przekonuja sie co do mozliwosci tego systemu). Po odczytaniu ekranu powitalnego (jeszcze po angielsku) przystepujemy do wyboru jezyka oraz typu posiadanej przez nas klawiatury. Dalej dany nam jest wybor trzech typow instalacji, sposrod ktorych zalecam Normalny (Custom), majac na uwadze komputer domowy, ktory nie bedzie administrowal siecia etc. Mozna takze zaznaczyc opcje instalowania indywidualnych skladnikow systemu (nie polecam grzebania w tym, zazwyczaj ustawienia domyslne sa najlepsze, a przekonacie sie juz za chwile), ktore powinnismy wybrac, aby zainstalowac polskie czcionki (zgodne ze standardem ISO-2, znajduja sie w User Interfaces/X), niezbedne do pozniejszej pracy w X-Window (tylko jesli zalezy nam na, w miare, calkowitym spolszczeniu). W sklad instalowanych aplikacji wchodzi wiele narzedzi, takich jak przegladarki internetowe, klient IRCa, pakiety biurowe, czy tez programy graficzne. Niestety, Micro$oft wykorzystujac swoj monopol (dlatego wlasnie podzielono firme) nie udostepnila najbardziej popularnej przegladarki, jaka jest IE, fanom "pingwina". Natomiast firma Netscape, odwieczny rywal Microsoftu w tej dziedzinie, owszem - pomyslala o nas :) i chwala jej za to! Miast Worda mamy Corel Word Perfect, tez bardzo dobry edytor textu, a do obrobki grafiki posluzy nam Gimp, program dorownujacy mozliwosciami windowsowym PSP i Photoshop! Ale, ale - nie wspomnialem jeszcze o glownym atucie Linuxa, ktora jest... darmocha! ^_^ Sama dystrybucja (system) jest darmowy, mozna _legalnie_ sciagnac go z Sieci, badz tez zakupic na plytkach w cenie nosnika (polecam gazete "LinuxPlus" - cena ok. 30zl). W dodatku 90% Linuxowskiego oprogramowania jest takze dana nam za friko! Cool!! Po co wydawac ciezko zarobione pieniadze, tudziez wspomagac piraatow, mozemy przeciez miec wszystko legalnie i za darmo :) Utopia? Wcale nie, sprobujcie, a przekonacie sie sami.
Teraz mozecie juz isc zrobic sobie herbatke (Pazool) ^_^ , przy czym isntalacja Linuxa nie trwa tak dlugo, jak instalacja konkurencyjnego (badz co badz) systemu, jakim jest Winda.

Zostajemy zapytani o haslo "roota"... Juz tlumacze, od razu powiem, ze Linux to gratka dla milosnikow prywatnosci (sic!) :) Koniec z wlazeniem na _Wasz_ HDD :))) Ni mama ni papa czy tez inna siostra/brat (niepotrzebne skreslic, potrzebne dopisac) nie zobacza wiecej kolekcji Waszych zdjec yachtow (Qn`ik ^_^), jesli im na to nie pozwolicie. Linux to istna forteca danych! Bedac systemem opartym o Unixa, czyli system sieciowym, jakby nie bylo, "pingwin" wyksztalcil zaawansowane systemy obronne skierowane przeciwko ciekawskim (i innym niepowolanym), chcacym "zbadac" Wasze zasoby... Wracajac do wyjasnien, co to jest "root" (tym ktorzy czytali poradniki hakerskie (=P) nie musze tlumaczyc)? "Root" to angielskie slowo oznaczajace, ni mniej ni wiecej, jak "korzen". Jesli wyobrazic sobie Linuxa jako drzewo, to chyba dostajecie wystarczajacy obraz? Tak, nasz "korzen", to _najwazniejsza_ czesc systemu. Stad, majac haslo roota, mozemy zrobic _wszystko_! Root to inaczej osoba, ktora jest administratorem systemu sieciowego, kpw? Okay, wpisujemy haslo roota, ja wpisalem... nieee, nie powiem Wam ;) Radze _dobrze_ zapamietac to haselko!!! Niech bedzie ono Waszym oczkiem w glowie (bo jak zapomnicie, to w koncu mozecie zostac slepcami =P). Teraz, przechodzac do dalszej czesci, _odradzam_ logowanie sie do systemu, jako root, poniewaz w ten sposob, w wyniku nieostroznosci, tudziez niewlasciwego uzywania swej "Mocy", mozemy trwale uszkodzic nasze zwierzatko (pingwin)! Dlatego instalator juz po chwili (uprzednio odradziwszy nam roota ^_^ ) poradzi nam utworzenie konta nieuprzywilejowanego (czyli takiego szaraka) uzytkownika. Na to konto bedziecie sie wlasnie logowac za kazdym razem (roota uzywamy tylko w naglych wypadkach, lub w razie potrzeby wykonania jakichs czynnosci niedostepnych rzeszy zwyklych userow), wiec takze zapamietajcie haslo i swoj login ("korzen" nie potrzebuje logina {chyba raczej: ma już przydzielony login... - Tilk}). I co jest najciekawsze? Otoz w Linuxie _tylko_ admin moze tworzyc nowe konta, co w praktyce oznacza, ze nikt, komu nie utworzyliscie wczesniej takowego NIE jest w stanie zalogowac sie do systemu, a tym samym uruchomic kompa :) (moze natomiast skorzystac z Windy, ktora i tak "nie widzi" linuxowskich partycji =P) Oprocz hasel administrator systemu ma takze mozliwosc ustawienia roznych poziomow dostepu do plikow/katalogow znajdujacych sie na dysku twardym, tak ze nawet ktos kto juz sie zalogowal do systemu nie musi byc w stanie buszowac po Waszym HDD, jesli tego nie chcecie :)
W koncu zostaniecie poproszeni o stworzenie "bootloadera" (LILO - Linux Loader, nie wiem czemu, ale milo kojarzy mi sie z filmem "Piaty Element" ^_^ ), ktory to umiejscowi sie w boot-rekordzie Waszego BIOSu {chyba chodzi o twardy dysk... - Tilk} (have no fear, bo macie chyba backup z FIPSa?! Macie?!) - od razu radze wylaczyc wszelkie rzeczy typu "Trend Virus-Away Chip" etc., bo Wasz kompik gotow pomyslec, ze macie jakiegos wirusa w boot-sektorze (moj tak pomyslal =P ), co chyba nie powinno nikogo dziwic, jesli cos Wam miesza w BIOSie {w twardym dysku!... - Tilk} w czasie rzeczywistym heh. Po szczesliwym zakonczeniu instalacji czas na restarcik kompa. Pojawia sie przed nami 'prompt' "LILO boot:"... Zaleznie od ustawien, jesli nic nie napiszecie, zaladuje sie domyslny system operacyjny (a tak, zapomnialem Wam powiedziec - LILO to bootloader, ktory umozliwia start wybranego OS'a, czyli w ten sposob posiadanie na jednym komputerze dwoch systemow, na przyklad Windowsa i Linuxa - nie musicie sie pozbywac starych rzeczy, by miec tez nowe ^_^, prawda ze pomyslowe rozwiazanie?). Mozna tez wpisac "linux" (domyslne), aby rozpoczac prace w nowym (lepszym) systemie. Za pierwszym razem "pingwin" laduje sie troche przydlugo, ale z Winda jest wlasciwie tak samo - potrzeba dostosowania ustawien etc. Jesli ustawiliscie opcje automatycznego ladowania srodowiska X-Window, to chwala Wam za to =P, a jesli nie, to tuz po zalogowaniu sie do systemu mozecie wpisac, bodajze, "xinit", co zaladuje iXy... Teraz zaleznie od wybranych opcji instalacji ujzycie Wingrozo-podobny KDE (raczej cienki, aczkolwiek lepszy niz Zgroza ^_^ ), badz tez GNOME z Enlightement, przed ktorego tworcami bic nalezy poklony. Osobiscie KDE widzialem tylko na "LinuxDemo" (CD uruchamiany bez instalacji), poza tym nie przepadam za tym srodowiskiem, natomiast "Gnom" to je to co tygrysy lubia najbardziej!! Chyba nie musze dodawac jak bardzo zachwycony jestem wspanialoscia tego cudenka? :) Precz z Winzgroza 98! Coz takiego oferuje nam GNOME, poza wspomniana juz technologia x-serwer/x-klient? Sam nie do konca wiem ;) , jako ze nie zdazylem sprawdzic wszystkich funkcji (i pewnie nigdy nie zdaze hehe). Nasz ekran przypomina w pewnym sensie Pulpit Windy, mamy nawet cos na ksztalt Paska Zadan z Menu Start (logo GNOME to taka lapa Pietaszka =P), jakze mylne i plytkie okazuje sie to porownanie! A co to je w lewym dolnym rogu ekranu (domyslnie), takie jak skaner z giery i cos tam lata...? Oooooo (okrzyk zachwytu)! Poznajcie Panstwo Wasz Pager :) Pager to miniatura Pulpitu (odnosze sie do tej nazwy z niejaka odraza, ale nie wiem jak to nazwac w Linuxie... jeszcze nie wiem, a tak bedzie latwiej zrozumiec ten fenomen Windziarzom ^_~), odswiezana w czasie rzeczywistym. Znajdziecie tam wszystko, poczawszy od roznych menu wywolywanych wszystkimi _trzema_ przyciskami myszy, poprzez wyswietlanie miniatur otwartych okien, przelaczanie sie miedzy Wirtualnymi Pulpitami, na opcji Zoom skonczywszy... Tak, Pager wyswietla miniatury wszystkich otwartych aktualnie okien, w zwiazku z czym mozecie je dowolnie przesuwac po ekranie za jego pomoca, zamykac je, przywracac etc. Opcja Zoom uaktywnia sie samoczynnie po najechaniu kursorem na miniature, powoduje to zwiekszenie sie jej rozmiarow, az do momentu wypelnienia calego okna Pagera. COOL! Wyglada jak RTS :) U dolu ekranu mamy ten nasz nieszczesny Pasek Zadan (??), do zludzenia przypomina on Winde, wiec nie bede go opisywal... Po prawej natomiast znajduje sie cos zwane "Iconbox"... Jest to miejsce, do ktorego "ikonizuja" sie wszystkie zminimalizowane okna. Tych "Iconbox'ow" mozecie miec ile dusza zapragnie, a minimalizowane wlasnie okno samo wybiera _najblizszy_ box na swoja ikone (czyzby zaawansowana AI w systemie operacyjnym? ^_~)! Na gorze ekranu z kolei mamy cos na ksztalt paska tytulowego, ale nic by w tym dziwnego nie bylo, gdyby byl to pasek tytulowy okna... A jest to pasek tytulowy Pulpitu. Po co? Ano w Linuxie {w Enlightenment - Tilk} mozemy miec otwarte nawet 4 Pulpity naraz! A tym paskiem mozemy owe Pulpity przesuwac po ekranie, w ten sposob z poziomu jednego Pulpitu mozna nawet zobaczyc inny, ktory przeciez znajduje sie niejako pod spodem (OS 3D?). To nie wszystko... Chcecie przeniesc wlasnie otwarta aplikacje na inny Pulpit? Nic prostszego, tu tez funkcjonuje Drag&Drop, wiec zgodnie z zasada "przeciagnij i upusc", zrzuccie okienko na nizszy poziom :) Sprobujcie powtorzyc to samo w systemie Pana G. =PP Tutaj, (nie)stety, nawet LiteStep Wam nie pomoze.
Jak juz wspomnialem, Linux w pelni korzysta z funkcjonalnosci myszy 3-przyciskowych (sa one wlasciwie wymagane), niestety i tutaj nie udalo mi sie nalezycie uruchomic mojej myszki, musialem sie wiec zadowolic emulacja 3-ego przycisku, czyli LPM+PPM=SrodkowyPM... Do kazdego przycisku przypisane mamy oczywiscie inne typy Menu.
Nie bede juz sie rozwodzil na temat pieknego wygladu Linuxa, ktory jest z pewnoscia zasluga doskonalego Enlightement, co daje nam multum tapet (i kto powiedzial, ze "pingwin" nie jest dla tapeciarzy?!), rozniste theme-packi, skiny na okna etc. Wszystko mozemy kontrolowac za pomoca opcji.

Czym bylby jednak system bez odpowiedniej dokumentacji? Windowsem =P W spolecznosci uzytkownikow Linuxa istnieje tzw. Linux Documentation Project (LDP), sklada sie nan pokazna ilosc instrukcji obslugi w formacie MAN oraz multum dokumentow HOWTO ("jak to zrobic"), ktore odpowiedza na niemal kazde mogace powstac pytanie (moze procz "czy istnieje UFO?" =P). Poza tym zawsze mozecie wskoczyc na IRCa i zapytac :) , z pewnoscia znajdzie sie ktos chetny do pomocy.

Nie ma rozy bez kolcow. Nie ma tez systemow idealnych, sa jednak te lepsze i te gorsze... Nadszedl czas, aby po tych 15kb (tak, tak!) zachwytow nad systemem wytknac takze jego bledy, tudziez inne minusy. Jesli na slowo DOS zaczynasz mimowolnie szczekac zebami i obgryzac nerwowo paznokcie, a Twoje wlosy staja deba, to na Jowisza, nie tykaj Linuxa!! Jest to system sterowany linia komend i nawet cala krasa X-Window nic nie da :-/ IXy maja byc ulatwieniem, a nie calkowitym odejsciem od textowego 'prompt'. Poza tym musisz posiadac chociaz w pewnym stopniu samozaparcie, ktore nie pozwoli Ci sie poddac juz po kilku probach. Cierpliwosc takze cecha mile widziana :) Linux jest systemem dla ludzi, ktorzy w miare dobrze poznali swoj sprzet i chca sie nauczyc o nim jeszcze wiecej - czesto w krotkim czasie. Nie bedzie chyba przesada, jesli powiem, ze system ten jest przynajmniej 10 razy trudniejszy do opanowania niz Windows. A bo ja wiem czy to sa jakies minusy wogole? ;) Chyba dla leni i nowicjuszy :) Ach tak, jest jeden minus - skomplikowana instalacja nowych aplikacji oraz urzadzen peryferyjnych (i innych)... Linia komend itd.Ogolnie jednak wystawiam Linuxowi note 9/10 ze znakiem jakosci ^_^ Z pewnoscia na nia zasluguje!

Ostatnio powiedzialem do mojego qmpla, AMo: "Wlasnie bawie sie z Linuxem...". Na co on odparl: "I bardzo dobrze. Najwyzszy czas!"
Teraz pozostawie juz Was sam na sam z systemem :) Sign Off _Polo_ ...

== Polo ==
polo08@kki.net.pl